sobota, 24 stycznia 2026

Nowy rok robi się już stary

PATOSCHRONISKO W SOBOLEWIE PRZESTAŁO ISTNIEĆ!!! WSPANIAŁA WIADOMOŚĆ, DZISIAJ NAJLEPSZA 💗

Mamy już prawie koniec stycznia. A ja codziennie sobie mówię, że dziś to już na pewno opublikuję jakiś tekst, zaczynam nawet coś czasem pisać, ale potem kasuję, bo wydaje mi się to bez sensu.
Ale cóż. Sylwester minął - nam ogromnie szybko jakoś, ponieważ poszliśmy do znajomych, dawno się nie widzieliśmy i był to czas na posiedzenie sobie i pogadanie.... to siedzieliśmy i gadaliśmy i za chwilę zrobiła się północ, a po chwili druga w nocy .... to poszliśmy do domu, 
a kawałek drogi mamy, bo mieszkamy na przeciwległych osiedlach. Poprószyło śniegiem niczym cukrem pudrem na ciasto, a po paru dniach przywaliło porządnie, jak dawno u nas tyle śniegu nie było. W zeszłym roku był moment, że padało i wiało, akurat jechałam na studniówkę, niby krajową 15, ale z pól zawiewało jak za dawnych lat.
To teraz też padało i przymroziło solidnie, że po wolnych dniach z trudem samochód odpaliłam. Ale dał radę.

Kocia rodzina nadal u nas w komplecie. Kotki rosną, szaleją, tylko domów brak, jedyny jaki znają to nasz. Są bardzo ufne w stosunku do ludzi, bo kto przyjdzie, to one nie uciekają, tylko 
z zainteresowaniem obwąchują przybyłych, a niektóre pchają się na rączki i kolana. Ale demolkę też potrafią zrobić niestety .... i mam ich wtedy dość. Bo zawładnęły naszym domem i światem tak, że czasem zastanawiam się, czy to jest jeszcze mój dom, czy już niekoniecznie. Takie to mieszane uczucia we mnie się kotłują, nie ma lekko. Zresztą, a komu jest lekko? Dajcie znać 
w komentarzach, jeśli ktoś taki jest wśród nas ;)

Ferii jeszcze nie mamy, w tym roku dopiero od 16 lutego, ale oceny wystawione - z trudem mi to przyszło wielkim, ale dałam radę. Jak zawsze, tylko jakim kosztem? Mieliśmy w ferie lecieć na Fuertę, ale nie zostawimy całej czeredy na tydzień i zaliczka poszła się j....bać. Wiedziałam od początku, że ten wyjazd nie wypali. No nic, dostałam propozycję przeprowadzenia dodatkowych zajęć od marca, to ją odpracuję.

Na koniec kilka zdjęć z zimowej Wielkopolski - sprzed odwilży, która odsłoniła całą szarzyznę, śmieci, obsranych chodników i smutek tego świata, a przynajmniej mojego miasta.

Na zdjęciach nasza rzeczka i Zalew, który był kiedyś pięknym kąpieliskiem. Mocno zamarzł 
w tym roku, że odważyliśmy się wejść na lód.