poniedziałek, 29 czerwca 2026

Promyczek oraz upał vs. nasze koty

I tak maj przeszedł niepostrzeżenie w czerwiec i za chwilę czerwiec minie, pozostawiając za sobą spaloną słońcem ziemię.
Dwa tygodnie temu Promyczek miał kastrację. Po kastracji kocura raczej nie ma żadnych komplikacji. No ale Promyczek jest tym jednym na milion, u którego komplikacja pojawiła się 
i musiał być cięty po raz drugi. Najprawdopodobniej do rany weszło ziarenko piasku z kuwety, otorbiło się i niestety dało stan zapalny. Ręce mi opadły. Mam mu to miejsce teraz smarować antybiotykiem, robię to, ale kołnierza nie zakładam, bo Promyczek nie dałby rady w tym chodzić, no zobaczymy. Jakąś poprawę widzę, ciężko jednak samej go na tyle ujarzmić, żeby dokładnie obejrzeć. Może się jednak uda.
Poza tym kot szaleje, zachowuje się jak zawsze, ale czujnym trzeba być.
Weekend był ekstremalnie upalny, jak w całej Polsce. U nas w mieszkaniu temperatura wczoraj dobiła do 30 stopni, mimo rolet i wiatraka. Rolety nie były do końca zamknięte, ponieważ udusiłabym się w takim pomieszczeniu. To już wolę upał.
Koty nasze natomiast, upałów nie lubią. Nie przepadają za wielogodzinnym wygrzewaniem się na słońcu, jak to robił Franio. On kochał słońce i wytrzymywał naprawdę wysokie temperatury na balkonie. I jaki był oburzony, że w pewnym momencie musiał z niego zejść, bo płytki w paputy parzyły .... Franio ......

Tydzień temu za to pojechaliśmy w weekend nad morze. W końcu i wreszcie. Chcieliśmy sprawdzić, czy można stado zostawić samo, oczywiście z dochodzącą opiekunką. No i chyba można. Wszystko na to wygląda, że tak. Opiekunka przyszła trzy razy dziennie, dała jeść, sprzątnęła kuwety, wybawiła .... więc jest szansa, że wyrwiemy się w końcu choć na tydzień. Fakt - jest to płatna opieka, ale odkładamy na takie cele co miesiąc pieniądze. Jesteśmy naprawdę zmęczeni już i wyjazdy są konieczne.


Rok szkolny też zakończony, ze względu na wychowawstwo miałam sporo pracy, a że jestem mentorką, czyli opiekunem początkującej nauczycielki, to roboty miałam podwójnie, bo ona też ma wychowawstwo i musiałam pomóc jej ogarnąć klasyfikację, świadectwa, arkusze ocen itp. Był na to czas, ponieważ uczniowie w ostatnich dniach już do szkoły nie chodzili, albo było ich bardzo mało, więc naprawdę nie nudziłam się, bo ciągle było coś do zrobienia. Znalazłam też w końcu siły na uporządkowanie moich materiałów do lekcji, bo już ledwo to wszystko ogarniałam. W zeszłym roku nie miałam na to sił i energii. Ten rok szkolny też był dla mnie trudny, w grudniu miałam nawet taki epizod, że nie mogłam z łóżka wstać. Zadzwoniłam rano do szkoły, że biorę urlop, wyspałam się i jakoś poszło. Z naciskiem na "jakoś".
Jeszcze i tak wszystkich materiałów nie uporządkowałam, bo zabrakło mi może jednego dnia. Ale może w czasie wolnego to zrobię, bo to naprawdę bardzo pracę ułatwia.
Pomijając fakt, że jeden dzień w lipcu będę na rekrutacji w nas w szkole. Bo kiedyś, jak nie było tak sprawnego i rozbudowanego systemu, to dzieci i ich rodzice już około 5 lipca wiedziały, czy dostały się do wybranej szkoły średniej. W tej chwili, dzięki usprawniającej informatyzacji, wyniki rekrutacji są chyba 13 lipca, a bujamy się z tym prawie do końca miesiąca.
 
Nic to, udanego lata wszystkim życzę i do napisania :)

wtorek, 19 maja 2026

Mela

Pisałam, zdaje się jakiś czas temu, że odizolowaliśmy mami maluchów, bo zrobiła się agresywna do nich. Zablokowało nam to jeden pokój w mieszkaniu - mamy dwa i utrudniło życie wszystkim.
Ale w sobotę otworzyliśmy drzwi i niech się dzieje. Albo się zsocjalizuje albo trzeba będzie szukać jej nowego domu. Dziś mija czwarty dzień, koty się nie pozagryzały, aczkolwiek mruczy na nie, warczy i jak który bliżej podejdzie, to obrywa łapą. Na noc idzie spać sama, bo pewnie działoby się, a jak człowiek rano musi wstać, to dobrze jest się wyspać choć trochę.
Zobaczymy. Rady behawiorystki zadziałały na Melę średnio na jeża, dlatego zdecydowaliśmy się na ten krok. Jesteśmy już naprawdę zmęczeni tym wszystkim. Psychicznie.
Mela spędziła dzisiaj dzień na balkonie, maluchy wchodziły też tam, mami na nie burczała, ale one robią swoje. Jutro będzie gorzej, bo ja będę w pracy od rana do piętnastej, więc chyba ich nie zostawię razem, a mężu jedzie do szpitala na badania. Więc kilka dni będę w kotami sama.

To tak ku pamięci piszę.

czwartek, 7 maja 2026

Nudy z kotami nie ma

Wczoraj Mysza miała zabieg kastracji, bo równo w wieku pół roku dostała pierwszą rujkę, więc 
z racji iż w domu nie jest jedynym kotem, rujka była wygaszana tabletkami i zdecydowaliśmy się na zabieg. Który sam w sobie trwał naprawdę bardzo krótko, Mysza w lecznicy była jakieś trzy godziny. Jej braciszkowie wydawali się markotni po jej wyjeździe, bo zawsze to jakiś wyłom 
w stadzie nastąpił. Za to po jej powrocie, została obsyczana i podejrzliwie obwąchana przez głownie Promyczka. Koniec końców, kocurki spędziły noc zamknięte w korytarzu, bo niestety nie dało się już inaczej ich odizolować. Dzisiaj może być powtórka, chociaż jest ciut lepiej niż wczoraj. Możliwe, że kotka dziwnie w ubranku wygląda, ale przez parę dni musi je ponosić, żeby się nie rozlizała.

Miała dzisiaj być u nas pani behawiorystka, ale jak to w moim życiu zwykle bywa - nie mogłyśmy się spotkać, ponieważ szłam znowu na maturę i kiedy wydawało mi się, że zdążę i się godzinowo zgramy, to okazało się, że przydzielono mnie do komisji, w której było jedno niedowidzące dziewczę, stąd egzamin prawie cztery godziny!!! Które owe dziewczę wykorzystało co do minuty. Zanim oburzycie się na mnie, iż tak lekceważąco piszę o kimś dotkniętym kalectwem .... a właściwie, kto chce, niech się oburza. Dziewczę albowiem za bardzo do szkoły nie uczęszczało, za to maturę oczywiście ma prawo zdawać. Poza tym, ilość godzin przeznaczonych na napisanie egzaminu jest porażająca dla komisji. Bo na polskim ww. miała prawo siedzieć godzin sześć i skrupulatnie je wykorzystała. Jak dla mnie, reguły te noszą znamiona znęcania się psychicznego i fizycznego nad nauczycielami siedzącymi w komisjach. Jest to w pełni nieetyczne. I tyle.

Poza tym trochę u nas popadało. I zrobiło się zimno. Chociaż koty wolą taką pogodę i chętniej wtedy bywają na balkonie.