sobota, 4 kwietnia 2026

Piszczałek

znalazł dom aż w Warszawie. Ma fajnych ludzi jako opiekunów i wszyscy mamy nadzieję, że dogadają się z rezydentem, żeby niedługo wspólnie robić zamieszanie w domu... Odwieźliśmy go dzisiaj do jego domu. W sumie autostradą to dwie i pół godziny, bo nie było korków. A poza tym, dzielnica, w której będzie mieszkał Piszczałek jest od naszej strony, nie musieliśmy wjeżdżać do miasta, czy objeżdżać je dookoła. Oczywiście, że z ciężkim sercem go oddaliśmy, tak jak pozostałą dwójkę, ale co zrobić. Zanim dojechaliśmy do domu, dostaliśmy kilka zdjęć Piszczałka od jego opiekunów.

A dlaczego zdecydowaliśmy się na zawiezienie kota samochodem? Bo po pierwsze chcieliśmy osobiście poznać jego nowych opiekunów i dom, w którym będzie mieszkał, a po drugie była opcja zwiezienia kota do Warszawy przez wolontariuszkę z fundacji, ale pociągiem. Jakoś nie widziałam tego naszego wychuchanego pieszczoszka na dworcu pełnym hałasu .... 
a w samochodzie spał i obudził się na dziesięć minut przed przyjazdem do swojego nowego domu.

Cóż, życzę Wam wszystkim tu zaglądającym zdrowych i pogodnych świąt, a jeśli nie świętujecie, to chociaż sobie odpocznijcie.



wtorek, 31 marca 2026

Nessi

To malutka, drobniutka koteczka, przekochana jak one wszystkie .... zawieźliśmy ją dzisiaj do jej nowego domu, do Poznania. Dość pewnie wyszła z kontenerka, trafiła do kuwety i zabrała się za zwiedzanie mieszkania. Czy będzie tam szczęśliwa? Oby. Jak zawsze jestem pełna obaw 
i niepokoju.
A Misio?
Leży sobie teraz na stole ze swoją siostrą Myszą - obydwa buraski. I patrzy mi miłośnie w oczy. Relaks, spokój, jakby nigdy nic. To nie on płakał dwa dni za kanapą i zasikał mieszkanie opiekunki.

Bo czy tak wygląda zestresowany kot??



Zdjęcie jest z wczoraj, z naszego domu.

W tej sytuacji zostaje z nami. On, jako jedyny boi się obcych ludzi. Wczoraj przyszedł do nas kolega, to wszystkie koty do niego podeszły, a Misio schował się pod kanapę.
Dzisiaj za to goniły się nawzajem, trochę posyczały na siebie jeszcze i spokój.
Trzymajcie kciuki za Nessi. Opiekunami są młodzi ludzie. Mam nadzieję, że podołają.

poniedziałek, 30 marca 2026

Misio

pojechał w sobotę do swojego nowego domu, a dzisiaj wrócił do nas. Płakał całe dwa dni, siedział schowany za kanapą, siku zrobił na podłogę, mało co jadł .... i dla jego dobra, wspólnie z jego niedoszłą opiekunką postanowiliśmy, że wraca do nas. Mógł mieć naprawdę fajny dom i ogólnie byliśmy zaskoczeni, że Misio tak odważny w domu, w nowym domu wszystko od początku poszło źle. Pewnie i my zrobiliśmy błędy, bo nie zostawiliśmy mu np. kocyka, tylko jedną zabawkę .... Może powinien mieć dwie kuwety, a nie jedną .... może, może, może ..... a może powinien iść do nowego domu nie sam, tylko z kimś z rodzeństwa lub na dokocenie. Nie wiem. Dziś jego była już opiekunka go nam przywiozła, mąż mój ma urlop, więc był w domu przed południem .... Lekkie zamieszanie w stadzie powstało, muszą sobie to na nowo ułożyć, a sam Misio - luz i zadowolony z powrotu. Powitał mnie, kiedy wróciłam z pracy, wybiegł jako pierwszy do korytarza, a potem chodził za mną krok w krok.

I co tu z takim zrobić?