czwartek, 7 maja 2026

Nudy z kotami nie ma

Wczoraj Mysza miała zabieg kastracji, bo równo w wieku pół roku dostała pierwszą rujkę, więc 
z racji iż w domu nie jest jedynym kotem, rujka była wygaszana tabletkami i zdecydowaliśmy się na zabieg. Który sam w sobie trwał naprawdę bardzo krótko, Mysza w lecznicy była jakieś trzy godziny. Jej braciszkowie wydawali się markotni po jej wyjeździe, bo zawsze to jakiś wyłom 
w stadzie nastąpił. Za to po jej powrocie, została obsyczana i podejrzliwie obwąchana przez głownie Promyczka. Koniec końców, kocurki spędziły noc zamknięte w korytarzu, bo niestety nie dało się już inaczej ich odizolować. Dzisiaj może być powtórka, chociaż jest ciut lepiej niż wczoraj. Możliwe, że kotka dziwnie w ubranku wygląda, ale przez parę dni musi je ponosić, żeby się nie rozlizała.

Miała dzisiaj być u nas pani behawiorystka, ale jak to w moim życiu zwykle bywa - nie mogłyśmy się spotkać, ponieważ szłam znowu na maturę i kiedy wydawało mi się, że zdążę i się godzinowo zgramy, to okazało się, że przydzielono mnie do komisji, w której było jedno niedowidzące dziewczę, stąd egzamin prawie cztery godziny!!! Które owe dziewczę wykorzystało co do minuty. Zanim oburzycie się na mnie, iż tak lekceważąco piszę o kimś dotkniętym kalectwem .... a właściwie, kto chce, niech się oburza. Dziewczę albowiem za bardzo do szkoły nie uczęszczało, za to maturę oczywiście ma prawo zdawać. Poza tym, ilość godzin przeznaczonych na napisanie egzaminu jest porażająca dla komisji. Bo na polskim ww. miała prawo siedzieć godzin sześć i skrupulatnie je wykorzystała. Jak dla mnie, reguły te noszą znamiona znęcania się psychicznego i fizycznego nad nauczycielami siedzącymi w komisjach. Jest to w pełni nieetyczne. I tyle.

Poza tym trochę u nas popadało. I zrobiło się zimno. Chociaż koty wolą taką pogodę i chętniej wtedy bywają na balkonie.

sobota, 2 maja 2026

Misio i Promyczek



też już są w swoim domu. Tym razem obeszło się bez wożenia ich gdziekolwiek, bo zostali 
u nas. Dzisiaj zapadła decyzja, mimo że nie planowaliśmy mieć czwórki kotów. Ale mój mąż, chociaż nic nie mówił, nie wyobrażał sobie oddawać Promyczka komukolwiek. To jego ulubieniec. A Misio tym swoim spojrzeniem mówił mi, że on nigdzie nie chce jechać, tylko tu jest jego dom. No i tyle.
Zobaczymy, jak to wszystko wyjdzie. Na pewno utrzymanie czterech kotów różni się od utrzymywania jednego, więc jakiś fundusz musimy sobie na ten cel utworzyć. Nie mówiąc już 
o wizytach u weterynarza. Zobaczymy ....
Różnią się od Frania tym, że nie lubią leżeć na słońcu. Franio kochał słońce, wytrzymywał na balkonie ekstremalne temperatury w południe, a te nie. Teraz wolą spać w środku, bo na balkonie pełne słońce.
W piątek byłam z Promyczkiem u weterynarza, bo wymiotował karmą, to tak się zdenerwował jazdą w kontenerku, że kiedy wracaliśmy, to dostał zadyszki. Na następny raz - oby jak najpóźniej, muszę popsikać transporter feromonami. Może coś to da.

Zrobiło się nam ekstremalnie gorąco, wczoraj byliśmy kilka godzin na działce.... 
A w poniedziałek idę na maturę z polskiego, zapowiada się więc w cholere siedzenie, bo matura z polskiego trwa w cholerę godzin. I o ile kiedyś były kanapki, nauczyciele w komisji chodzili po sali, podpowiadając trochę niektórym, to teraz dla nas jest to siedzenie jak za karę. Bo tego nie wolno, tego nie wolno i tego ..... chociaż różnie to w różnych szkołach wygląda, jak się okazuje.

Udanego wypoczynku wszystkim życzę :)

czwartek, 30 kwietnia 2026

Leosia

pojechała do swojego domu w Poznaniu we wtorek. Zawieźliśmy ją osobiście, żeby poznać jej nowych opiekunów i nowy dom. Nasz maleńtas z różowym noskiem.... który rano przychodził do mnie, kładł się na klatce piersiowej, wciskając się w szyję.

W samochodzie grzeczna, trochę wystraszona. W nowym domu schowała się początkowo za kanapę, ale ciekawość była silniejsza, więc wyglądała zza niej popiskując jak myszka. Oczywiście serce moje rozpadło się po raz kolejny, chociaż wiem, że opiekunom skradła serca od razu. Jeszcze dobrze nie wyjechaliśmy z Poznania, to już była wiadomość, że mała wyszła do nich i dała się pomiziać. Niech będzie szczęśliwa z nimi.