czwartek, 31 grudnia 2015

Sylwestrowa twierdza

Chciałabym spędzić w końcu sylwestra w miejscu, w którym nie musiałabym słuchać, jak inni z wrzaskiem, pitoleniem na organach elektrycznych, czy disco polo świętują ten czas. Może kiedyś się uda.
Na szczęście, kotu memu takie odgłosy nie przeszkadzają. Mam również wrażenie, że wybuchające bomby petardy robią na nim coraz mniejsze wrażenie - pod warunkiem, że drzwi, okna są pozamykane, a on nie znajduje się na balkonie.
Dzisiaj jednakże, zamienimy mieszkanie w małą twierdzę, gdyż chcemy pozasłaniać okna, drzwi kocami, żeby dodatkowo wygłuszyć huk petard. I mam nadzieję, że petardziarze wystrzelą sie w końcu - w kosmos najlepiej i na zawsze ... a ponoć ludzie tacy biedni i na nic kasy nie mają. Ciekawe.
Ale, żeby nie było, iż samym marudzeniem rok stary kończę. Na Gwiazdkę dostałam "kocią" książkę pt. " Jak wytresować kota?" autorstwa Dawida Ratajczaka. Autor już na samym początku odpowiada na to pytanie. Nie da się. 
Wiadomo, wyjątki się zdarzają, sama na filmikach różnych widziałam. Książka napisana jest z ironią i przymrużeniem oka, świetnie się czyta. Uśmiałam się w trakcie niemożebnie ;)
Jak wiecie, nasz Bonus jest kochanym, grzecznym koteckiem, ale niektóre punkty - jakby na podstawie obserwacji u nas 
w domu napisane.
Np. zostało zadane pytanie, czy kota można wyprowadzać na smyczy, na spacery. Autor odpowiada, że i owszem, ale 
w większości próby takie przypominają próby prowadzenia pługa na smyczy. Nawet ślady zostają podobne ;) A kiedy kota uda się w końcu w szelki zapiąć ( tu z Bonusem problemu nie ma), to rzeczony padnie na ziemię i będzie ciężko dyszał. Wszelkie próby postawienia kota na cztery łapy nie powiodą się. Dokładnie to samo dzieje się z naszym kotem :))
Albo ktoś ma podobny dylemat, jak Panterka. Dwa koty nie lubiące się nawzajem.
Autor radzi wziąć trzeciego, gdyż relacje pomiędzy kotami są często tak skomplikowane i złożone niczym wenezuelska telenowela. Każdy dodatkowy kot zmienia natomiast, dynamikę kocich relacji. Poza tym, jak nie trzeci to zmieni, to czwarty, albo kolejny. Gdzieś tam na pewno jest złoty środek - jak twierdzi sam autor książeczki :))
Panterko, co Ty na to zatem? ;))
Dużo miejsca poświęcono myciu kota pod prysznicem i obcinaniu pazurków. Cóż, solidny zapas środków dezynfekująco - opatrunkowych będzie na miejscu, jak również zgrana drużyna pomocników. Najlepiej stałych, żeby wypracować pewne strategie.
Jak chcecie się pośmiać i oderwać trochę od rzeczywistości - polecam tę lekturę.
A ja stary rok kończę opiekując się dwoma dodatkowymi kotami. Nie są to na szczęście żadne bezdomniaki, tylko koty mojej koleżanki, które mieszkają naprzeciwko. Koleżanka wyjechała na kilka dni, jutro już wraca, a koteczki tęsknią, oczywiście. Ale damy radę do jutra. Nie boją się, na szczęście fajerwerków.
A Bonus - mam wrażenie, że szczela ;) focha, jak stamtąd wracam. No nic to, jutro ostatni dzień oprzątania, a kotki muszę miziać, bo bardzo się napraszają. Biedulki.
Roku 2015 nie będę jakoś podsumowywać. Dla mnie nie był najgorszy. Coś wyszło, coś nie, no i od marca Bonus mieszka 
z nami, co też zmieniło dynamikę naszego życia ;))
Szczególnie o czwartej nad ranem :))
O północy Blogger wyemituje mój nowy post - nauczyłam się nareszcie, jak z wyprzedzeniem go zaprogramować - chyba ;) 
W poście będzie między innymi opowiadanie, które napisałam do kalendarza Biała Kura. W końcu styczeń Bonusem się zaczyna :)
My z Chłopem wybieramy się wieczorem na imprezę sylwestrową. Trochę mam wyrzutów sumienia, że kot zostaje sam w domu, ale jak jest wystraszony, to żadne głaskanie nie pomaga, niestety. Wieje do sypialni, tam się chowa i dopiero po jakimś czasie wychodzi. Ma do dyspozycji łóżko i szafę. Do tego koce.
Ta impreza jest niedaleko domu, więc pewnie po północy podjedziemy zobaczyć, co się dzieje.
Kończąc, życzę Wam miłego sylwestra, gdziekolwiek będziecie go spędzać, a życzenia noworoczne będą po północy :)

I weźmy czasem przykład z żubra po lewej stronie ;)

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Ptaszkowe szycie

Dzisiejszy post nie będzie już taki mocno "wykalibrowany", jak ten wczorajszy. W końcu nie prowadzę bloga o polityce, tylko 
o pierdołach mniejszych lub większych ;)
Latem postanowiłam sobie mocno, znaleźć miejsce u nas w domu i zrobić sobie w nim kąt, w którym maszyna do szycia mogłaby stać już sobie na stałe, bez potrzeby targania jej na stół kuchenny i sprzątania przed każdym posiłkiem, potykania się o kabel itp.
Po intensywnym riserczu, znalazłam takie miejsce. Chłop wymyślił, że nieużywany stolik pod telewizor można przerobić na stolik pod maszynę, no i mam. Z podnoszoną i opuszczaną klapą z boku - zwróćcie uwagę :)
Przed świętami uszyłam kilkanaście ptaszków, które wysłałam kilku osobom w podziękowaniu za udział w zabawie blogowej.
Ptaszki znalazłam tutaj. Ale moje troszkę się różnią. Trochę z konieczności musiałam swój wzór zmodyfikować, zabrakło mi czasu albowiem na rozpracowanie wzoru i rozplanowanie sobie pracy.
Mam nadzieję jednakże, że moje nie są znowu takie najgorsze, starałam się bardzo. Naprawdę.
Poza tym przyszyłam inaczej skrzydełka. Stwierdziłam, że moja koncepcja to ptaki wznoszące się do lotu, a koncepcja z linku - ptaszki odpoczywające.

Zdjęcie stolika wyszło trochę nieostre, kiedyś zrobię lepsze i pokażę cały kąt.


Teraz ptaszki. Plener taki sobie, bo trochę czas mnie gonił - ten kaloryfer z tyłu, ale trudno ;) Jak widzicie - Bonus dzielnie mi podczas pracy asystował.









Niebieskie skojarzyły się mi po ich uszyciu, ze Smerfami :))
Pierwszy raz w życiu naszywałam również koraliki. Poza tym, odnalazłam, dzięki instrukcji obsługi, nową, przydatną funkcję maszyny - ścieg do naszywania aplikacji.
Człowiek całe życie się uczy.
Proszę zatem osoby obdarowane o przymknięcie oka na pewne błędy w sztuce :)

Pozdrawiam serdecznie wszystkich :)

niedziela, 27 grudnia 2015

O obchodach Powstania Wielkopolskiego

I znów trochę pomarudzę, ale też i będę się chwalić.
Dwa lata temu, w tym poście pomarudziłam na brak zainteresowania rocznicą Powstania, potem w komentarzach Mnemo napisała, że uczestniczyła w obchodach w Warszawie, czym mnie bardzo miło zaskoczyła.
Niestety, w tym roku, a również i poprzednim, mogłabym napisać podobny post. W moim zapyziałym, prowincjonalnym mieście 
( chociaż zrobiło się w nim tak cholernie międzynarodowo i światowo, że ojapierdole - sorry za ten wulgaryzm, ale wydaje się mi na miejscu), oprócz mszy w miejscowej farze, pochodzie na cmentarz pod mogiłę Powstańców - kibice Lecha go trochę czerwonymi racami urozmaicają, to nie dzieje się praktycznie nic.
W tym roku jednakże, żeby nie było, że marudzę i czepiam się wszystkiego - odbył się po raz pierwszy bieg ku czci Powstańców 
i Powstania. I był to naprawdę bardzo dobry pomysł.
Pogoda była świetna, trasa niezła, liczyła sobie 5 km, na mecie każdy dostał medal i posiłek regeneracyjny z napojami. Całość finansowało starostwo nasze i kilku sponsorów, uczestnicy nic nie płacili.
Było fajnie :) Oczywiście biegliśmy z Chłopem, on poleciał ostro do przodu, ja obstawiałam tyły, ale taka ostatnia znowu nie byłam ;)
Medal wyglądał tak:


Bardzo się mi podoba.
A teraz, co mi się nie podoba. 
Na moim osiedlu kompletny brak flag. W lokalnych mediach - brak zachęty, przypomnienia o święcie. Brak również informacji 
o tym, gdzie można kupić powstańczą flagę - wiem, że gdzieś, ktoś, kiedyś mówił o takiej możliwości, ale nie pamiętam w tej chwili.
Lepiej dać się zaKODować, omamić mediom, które - te główne są tylko polskojęzyczne, a nie polskie i pobić bliźniego 
w Lidlu w walce o kawałek karpia. Ale to nic, przed świętami pójdzie się do spowiedzi i wszystkie grzechy zostaną odpuszczone.
Żeby było jasne. Nie uważam się za wyrocznię i wszechwiedzącą, i doskonale zorientowaną w sprawach polityki wszelakiej. Nie, nic z tych rzeczy.
Nic na to nie poradzę, że polityczne manifestacje, które organizowano przed świętami, kojarzą się mi z ukraińskim majdanem. Tam, jak wiemy, na dobre im nie wyszło. Te nasze mnie wręcz przerażają. Z jednej i drugiej strony, ale jak na razie strona, tak zwana przegrana, robi kompletny zamęt. Tak to widzę.
Widzę również działania tej drugiej strony, też mi się wiele rzeczy nie podoba, fanką prezesa też nie jestem, ale czy warte są takiej medialnej histerii? Skarżenia w Unii Europejskiej???
Mam również skojarzenia z I wojną światową, kiedy Polacy stanęli przeciwko sobie, Wielkopolanie w pruskich mundurach, 
ci z zaboru rosyjskiego w carskich, a Galicjanie - CK armii.
Obcy zdecydowali i zmusili naszych przodków, by jeden walczył i zabijał drugiego. Nie widzicie analogii? Może trochę daleko posunięta, bo dzisiaj nie strzelamy fizycznie do siebie - jeszcze, ale strzelamy nienawiścią. Co wrogom naszej ojczyzny jest na rękę.
Znacie ten wiersz? Przeczytajcie go sobie:

Władysław Bełza, „ Z doli niedoli”

Podzielił nas, mój bracie
Zły los i trzyma straż
W dwóch wrogich sobie szańcach
Patrzymy śmierci w twarz
W okopach, pełnych jęku,
Wsłuchani w armat huk,
Stoimy na wprost siebie
Ja – wróg twój, ty – mój wróg!

Las płacze, ziemia płacze,
Cały świat w ogniu drży...
W dwóch wrogich sobie szańcach
Stoimy – ja i ty.
Zaledwie wczesnym rankiem
Armaty zaczną grać,
Ty świstem kul morderczym
O sobie dajesz znać
I wołasz mnie i mówisz:
To ja, twój brat...twój brat!

A gdy mnie z dala ujrzysz
Od razu bierz na cel
I do polskiego serca
Moskiewską kulą strzel.
Bo wciąż na jawie widzę
I co noc mi się śni,
Że ta, co nie zginęła wyrośnie z naszej krwi.

Chwała Bohaterom!