lekki przeżyłam dzisiaj, kiedy to chcąc oddać dwa worki śmieci na gminne śmietnisko, zostałam zapytana przy wjeździe, czy mam kod kjuer - wiem, że inaczej się to słowo pisze ;) Bo bez kodu to nie mogę wjechać i oddać. I o tym kodzie było pisane wszędzie i w ogóle.
Moje zdziwienie, że o co cho .... było jednakowoż szczere i przekonujące i pan (gp)szokowy - skądinąd miły człowiek, odebrał ode mnie dwa worki, w których mieściły się tekstylia i drapak oraz budka Frania, które kilka lat służyły mu za schronienie na balkonie. Obie te rzeczy były już w złym stanie i gdyby Franio żył, to i tak pewnie kupilibyśmy mu nowe, żeby mógł w kolejnym sezonie uprawiać ulubiony balkoning. Drapak stał na dworze 8 lat, deszcz, nie deszcz, zima, mróz, słońce, upał ....
Kiedy Mela z kociętami trafiła do nas, musieliśmy przeorganizować całe mieszkanie i sporo rzeczy trafiło na balkon. Nie mogłam przez to wywiesić tam prania np., co bardzo mnie frustrowało i przeszkadzało. Ale dzisiaj ogarnęliśmy z grubsza tę przestrzeń i poczułam ulgę. Oczywiście, że zostało jeszcze trochę pracy, żeby doprowadzić balkon do błysku. Mela wychodziła sobie tam zimą, maluchów nie wypuszczaliśmy, żeby się nie zaplątały gdzieś i nie poprzeziębiały. Mela była kotką, która żyła na dworze, do dziś ma grube futro, nabrała trochę sadełka, więc siedziała sobie parę minut, nawet w największe mrozy. Maluchy wyszły za to dzisiaj - trochę niepewne, trochę wystraszone, troszkę było im zimno, ale ciekawość zwyciężyła. Temperatura powietrza u nas dzisiaj to 8 stopni i nawet słońce wyszło na dłuższą chwilę. A teraz pada i jest tęcza.
Poza tym musimy wymienić siatkę, bo przy Bonusie i Franiu nie musiała być jakaś wzmacniana, bo oni nie skakali po barierkach, natomiast maluchy są trochę nieobliczalne ;) a poza tym siatka już się trochę zużyła.
Kupiłam też nową miotłę i wycieraczkę i naprawdę jestem zdziwiona ulgą, którą czuję na widok w miarę ogarniętego balkonu.
Dzisiaj rano przyjrzałam się sobie dokładniej w lustrze i z pewnym szokiem zauważyłam ogromnego siniaka w okolicy łokcia i zgięcia ręki. Prawej. Przez to, że mam przecięty kciuk i uważam, żeby rany nie zamoczyć, mycie moje przez te dwa dni było nader oszczędne. Dopiero dzisiaj doprowadziłam się do większego porządku .... ręka bolała mnie po pobraniu krwi, a chyba w sobotę albo wczoraj uderzyłam łokciem w jakąś szafkę w domu. Możliwe, że osłabienie pobraniem krwi miało taki efekt.
Ranę leczę olejkami, głównie lawendowym i na tak głębokie cięcie, jest już ładnie zaschnięta. Oczywiście cały czas pamiętam, że skaleczyłam się w czwartek i muszę uważać, żeby jej nie rozwalić.
Mąż czuje się lepiej, gorączka mu minęła, stan podgorączkowy ma jedynie, ale też i kaszel. Jako, że pracę ma na zewnątrz, to jutro jedzie do lekarza i mam nadzieję, że dostanie jeszcze zwolnienie do końca tygodnia. Nie wiem, dlaczego nie dostał od razu, grypa to nie przelewki przecież ....
Wracając jeszcze do (gp) szoku - mówiąc szczerze, gdyby nie przyjęli ode mnie dzisiaj tych worków, wywaliłabym je do śmietnika pod blokiem u nas. Staram się segregować śmieci, naprawdę, ale doprowadzone jest to wszystko do absurdu i na tym nie koniec zapewne, bo zapędy nadzorców tej planety sięgają zdecydowanie dalej. Niedawno widziałam propozycję 10? różnych koszy na śmieci. Albo kosze otwierane elektronicznie, czyli pełna inwigilacja, ile razy i gdzie wrzucasz śmieci? Fakt, niektórym by się to przydało, ale dlaczego ja mam z tego powodu mieć jakieś utrudnienia? W imię zbiorowej odpowiedzialności? Niedoczekanie.
Udanego tygodnia wszystkim życzę :)
Gratuluję ogarnięcia balkonu! Ja nie mogę się zmobilizować do jakisik porządków wykraczających poza te codzienne minimum.
OdpowiedzUsuńFajowsko że M wychodzi z grypska, mój bełchatowski bracisz zaraz po Bożym Narodzeniu podłapał grypę razem z zapaleniem płuc, ze 3 tygodnie spędził w szpitalu na dożylnych antybiotykach.
Co do śmieci to robię podstawową segregację, aktualnie bujamy się z butelkami plastykowymi po wodzie żywiec. Do butelkomatów odnoszą je moi bracia i oni zdają relacje. No więc te butelkomaty są za małe, napełniają się tak w godzinę, a jak napełnione to się blokują, a zablokowane zostają otaśmowane i czekają se na rozładowanie. Mowa o dużych marketach, gdzie zakupy robi dużo osób.
Biedny ten Twój brat, trzy tygodnie w szpitalu! Dlatego naciskałam na tego mojego chłopa, żeby jeszcze nie wracał do pracy w tym tygodniu, bo widzę, że jeszcze do siebie nie doszedł. Przy butelkomacie jeszcze nie byłam, ale widzę, że niezłe hece przy nich są .... tak, jak dzisiaj z tym oddawaniem śmieci u nas.
UsuńTez byłabym w szoku, tym bardziej, że zachęcają do przywożenia dużych gabarytów .
OdpowiedzUsuńTakie porządkowanie swojej przestrzeni, to jakby katharsis, czasami lubię tak powywalać i poczuć przestrzeń i czystość...śmieci u nas i toalety to pięta achillesowa.
Zdrówka dla Was!
Dziękujemy :) tak się też czuję, jak już się w końcu zabiorę. Lata zaniedbań niestety robią swoje. Co do śmieci, to odezwało się biuro wspólnoty, że te nieszczęsne kody będą nam wkładać do skrzynek niebawem.
UsuńA u mnie na parterze przy skrzynkach wywiesili kiedy będą odbierać gabaryty wielkoformatowe każdego miesiąca. A przy śmietnikach te gabaryty leżą i leżą i coraz większa sterta się robi.... No i co z tego że to stolica Polski?
OdpowiedzUsuńWyjdźcie wreszcie z tych chorób - wiosna przecież nadciąga :-))
Oj marzec bywa trudny, zobaczymy co nam pokaże w tym roku. U nas gabaryty wywozimy dwa razy do roku, tzn. jest zbiórka obok naszego śmietnika. Tak to nie ma. Ogólnie śmieci to temat rzeka i pięta achillesowa chyba w całej Polsce.
UsuńU nas zapalenie zatok i gardła. Antybiotyk wjechał. Lepiej pójść na kontrolę do lekarza, bo może jak u Motylkowej wyjść ze na oskrzela poszło jednak. A niby tylko kaszel.
OdpowiedzUsuńOjej .... to się porobiło .... mąż był wczoraj po raz drugi u lekarza i dostał pzredłużenie zwolnienia.
UsuńDyskomfort związany z niemożnością powieszenia prania na balkonie? Nie znam komfortu. Nie mam balkonu. Nie mam też gdzie zmieścić suszarki, więc ciągle się o nią potykam, a dwa razy mnie zaatakowała i rypnęłam jak długa. Jeżeli kiedyś się zabiję, to wiedz, że to przez suszenie prania!
OdpowiedzUsuńTrochę niefajnie, bo suszarka zajmuje sporo miejsca i u nas oczywiście oblężona przez koty. Pranie musi być więc mocno przytwierdzone. To może trafisz do jakiejś księgi najgłupszych śmierci, bo tak już się chyba doń kwalifikuje. Niestety.
UsuńO, jak wspaniale mnie pocieszyłas! 🤣
UsuńZawsze jakieś plusy wśród tych minusów ;)
UsuńIle razy i gdzie wrzucasz śmieci...o tak...to byłoby dobre. Buhaha Co to za pomysły. Patrz, ty siniak...a ja dziś w ciągu 15 minut...potknelam sie i walnelam w ścianę przed znajomym w pracy, przytrzasnelam palca w aucie, walnelam okularami w zęby i dziąsła a teraz leżę z wielkim guzem, co wygląda, jakby kosc wyskoczyła...choc chwala...kosc cala...bom walneła w meble...także to były zacne 15 minut. Hahaha Musiałam to napisać, byśmy obie nie czuły sie samotne. Co za dzień...no 15 minut.
OdpowiedzUsuńŻyczę Wam zdrówka, balkon też musimy ogarnąć. Miło sie Ciebie czyta. Tulę🥰🤗
Tobie też zdrowia życzę, bo też cierpiąca jesteś przez takie akcje. Szczególnie to walnięcie okularami w zęby i dziąsła brzmi intrygująco ;)
UsuńPomysłów na utrudnienie nam życia, zarządcy mają wiele. A jak się na to zgadzamy, to już inna sprawa.
Ekologia i segregacja dochodzą już do absurdu. Jak byłam za ogarnianiem tego wszystkiego, to widząc co idioci wymyślają, mam tego serdecznie dosyć.
OdpowiedzUsuńSuszarka u mnie w lecie stoi na balkonie, ale koty wychodzą do ogrodu, więc jest ok, Natomiast w zimie stawiam ją w zamkniętym pokoju, poza zasięgiem kotów, co też mnie wkurza, bo mi tam przeszkadza i wolałabym mieć ją w korytarzu, ale tam koty mają dostęp i robią sobie na tej suszarce legowisko. Kończy się to zakłaczeniem, brudzeniem albo zrzucaniem prania, a i cała suszarka czasem rymnie na podłogę. No cóż, żyjemy kątem przy kotach, musimy się dostosować...
No właśnie, najpierw wiele pięknych słów na temat ochrony środowiska i takie tam, a potem okazuje się, że tak naprawdę to skok na naszą kasę. Nie mam niestety dodatkowego pokoju, żeby go zamknąć i by był niedostępny dla całej bandy.
UsuńMimo plusów w na termometrze j w ciagu dnia jest zimno. Przedwiośnie kapryśne, czlek i zwierz spragnione słońca i ciepełka.
OdpowiedzUsuńPrzy takiej szarańczy😄 to nie dziw, że fruwa to i owo, a kazde miejsce jest wspanialym placem zabaw.
Teraz koty wymieniaja futerko, bo i mój zostawia wszędzie kłaczki, codzienne odkurzanie, a i tak sierść jest silniejsza , dobrze, że nie jestem alergikiem.
Absurdy śmieciowe mnie bardzo irytują. U,nas póki co mozna bez problemow wywozic na pszok rozne rzeczy, no ale przecież nie kazdy ma taką możliwość.Pod klatką śmietnikową zawsze kupa rzeczy leży i czeka na wywóz gabarytów.
OdpowiedzUsuńSzkoda gadać ... a opłaty za wywóz ciągle rosną. U Was też w tym roku podwyżka była?
UsuńKotki nasze polubiły balkon, tylko trzeba je trochę pilnować, bo nie mamy założonej tej mocniejszej siatki. Chcieliśmy zrobić taką profesjonalną , ale pan który robi je, uległ wypadkowi i na razie nie pracuje.
W tym jeszcze nie i mam nadzieję, że nie będzie!
UsuńJa mam balkon wysuniety, niezadaszony, kolejny raz dzisiaj posprzatalam,ale rosliny jeszcze poowijane ,,jeszcze za wczesnie na odwijanie, podobno maja wrocić mrozy i snieg. Robin skorzystał i troche posiedział,powęszył, ale nie musialam go naklaniać do powrotu do domu. Pilnuję zawsze, bo nie mogę mieć osiatkowanego.
No dokładnie tak z roślinami. Ja też jeszcze nie szaleję, któreś mam zawinięte, ale też jeszcze nie odwijałam. Nasze kotki szaleją na balkonie na całego, a najlepsza miejscówka to korytko z pietruszką. Ale też wypuszczamy je dopiero wtedy, kiedy jest słońce, czyli po południu.
UsuńWyobrażam sobie jaka ulgę przyniosło Ci posprzątanie balkonu. Mam podobnie, bo mnie udało sie wczoraj posprzątać ogród (cztery wielkie wiadra psich kup!). A dzisiaj, ponieważ zapowiada sie piękny słoneczny dzionek, będę mogłą w ogrodzie pierwszy raz w tym roku wywiesic pranie.
OdpowiedzUsuńZ tymi śmieciami w naszym kraju jest paranoja. I z systemem kaucyjnym tudzież. Jednak najbardziej mnie denerwuje to, że mimo wszystkich widocznych głupot, nikt z rządzących nie ma zamiaru sie z tego wycofać. Przeciwnie - będą to jeszcze mocneij wrdażać, a my obywatele wszystko pokonie zniesiemy...
Zdrowia życzę Wam obojgu, Lidko. Taka przedwiosenna pogoda jak teraz jest piękna, ale najłatwiej sie teraz zaziębić!:-)*
Oni się z tego nie wycofują, bo mają z tego kasę. O to tylko chodzi, żeby ciągnąć od nas kasę, nieroby jedne. A pieniądze to energia, więc ..... jest jak jest. Ja bym tego pokornie nie znosiła, ale większość ludzi zachowuje się jak stado posłusznych owieczek, czego dowód mieliśmy te sześć lat temu.
UsuńTrzymajcie się również zdrowo, niektórzy już na krótko chodzą, ale dla mnie jeszcze nie pora na to. Chociaż wczoraj w słońcu to i ze 20 stopni było.
Najbardziej wkurza mnie, że wszelkie zalecenia, wymogi, nakazy, zakazy (nie tylko te dot. śmieci) odnoszą się do tzw. zwykłych obywateli podczas gdy możni tego świata robią co chcą.
OdpowiedzUsuńŻyczę Wam zdrówka i pozdrawiam serdecznie.
Dziękujemy :) Tak niestety jest.
Usuń