To malutka, drobniutka koteczka, przekochana jak one wszystkie .... zawieźliśmy ją dzisiaj do jej nowego domu, do Poznania. Dość pewnie wyszła z kontenerka, trafiła do kuwety i zabrała się za zwiedzanie mieszkania. Czy będzie tam szczęśliwa? Oby. Jak zawsze jestem pełna obaw
i niepokoju.
A Misio?
Leży sobie teraz na stole ze swoją siostrą Myszą - obydwa buraski. I patrzy mi miłośnie w oczy. Relaks, spokój, jakby nigdy nic. To nie on płakał dwa dni za kanapą i zasikał mieszkanie opiekunki.
Bo czy tak wygląda zestresowany kot??
Zdjęcie jest z wczoraj, z naszego domu.
W tej sytuacji zostaje z nami. On, jako jedyny boi się obcych ludzi. Wczoraj przyszedł do nas kolega, to wszystkie koty do niego podeszły, a Misio schował się pod kanapę.
Dzisiaj za to goniły się nawzajem, trochę posyczały na siebie jeszcze i spokój.
Trzymajcie kciuki za Nessi. Opiekunami są młodzi ludzie. Mam nadzieję, że podołają.

Bardzo trzymam! Jak Melcia?
OdpowiedzUsuń