środa, 22 lipca 2026

Ukochany Bałtyk

Uwielbiam nasz kapryśny Bałtyk. Nic odkrywczego nie napiszę, bo wielu z nas tak ma. U mnie do tego stopnia, że kiedy byliśmy kilka lat temu w Hiszpanii nad Morzem Śródziemnym, to po powrocie moją myślą było, że teraz trzeba jechać nad morze. I pewnie pojechaliśmy.
Teraz też się wybraliśmy, planowaliśmy tydzień. Moja noga przestała boleć, opuchlizna ładnie schodziła .... Opiekunka do kotów zamówiona, a nawet dwie opiekunki, bo ta główna pracuje w ciągu tygodnia i mogła przyjeżdżać rano i wieczorem, a po południu umówiłam się z moją koleżanką, która ogarniała wcześniej Bonusa i Frania.
A sobotę opiekunka pisze mi, że Misio wymiotuje. Raz zwymiotował, zdarza się. Ale do wieczora wymiotował kilka razy i nie jadł, był osowiały. To w takim razie wracamy w niedzielę. Ale ona mówi, że spróbuje w niedzielę zadzwonić po weterynarzach i na pewno jakiś wet przyjmuje w mieście oddalonym od naszego jakieś 25 km i tam może z naszym kotem podjechać, bo kiedyś była ze swoim. No dobrze. Miała nasze zgody i okazało się, że telefon odebrał w niedzielę nasz weterynarz, więc pojechała z Misiem do niego.
A w niedzielę pojechaliśmy do Wolina na cmentarz, gdzie pochowany jest mój dziadek. Tam rzadko kto jeździ z rodziny, bo najbliżej mieszkają w Szczecinie, więc bywa, że grób jest z lekka zarośnięty. Teraz też tak było, ogarnięcie kosztowało nas trochę pracy .... potem wróciliśmy do Mrzeżyna, tam odbywał się bieg, poszliśmy popatrzeć na start - biegliśmy w nim dwa razy. 
W efekcie, w poniedziałek, noga zaczęła mnie boleć na nowo, na nowo spuchła i koniec końców wczoraj wróciliśmy do domu. Od razu też pojechałam do lekarza, antybiotyk, jeszcze z Misiem wieczorem do weterynarza na zastrzyk, bo okazało się, że ma podwyższone leukocyty .....

I tak to się kręci. Pomijając fakt, że nad morzem wiało, lało i było zimno. Okna pogodowe jedynie się trafiały.

Nawet już nie chce mi się tego komentować.

18 komentarzy:

  1. Och, ja też kocham Bałtyk i tęsknię za nim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A on taki niewdzięczny ;) coraz trudniejsza ta miłość.

      Usuń
    2. E tam. Miłość to miłość, coś o tym wiem, psia mać 😐

      Usuń
  2. Ja kocham Bałtyk bez względu na pogodę :). Przez długie lata co roku byłam nad polskim morzem, w różnych porach roku, ale ostatnio jakoś się nie składało. W tym roku zamierzamy więc to nadrobić, prawdopodobnie jesienią, bo wcześniej mamy inne plany. Nie opalamy się, tylko spacerujemy, więc byle nie było ulewy, to będzie świetnie!
    Zdrowia dla koteczków i dla Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję :) Jesienne morze też jest piękne. Zwłaszcza, że nie ma nad nim już tłumów ludzi.

      Usuń
  3. Nad Bałtykiem bywam rzadko, ale morze to morze, zawsze chętnie!
    Współczuję Ci z ta nogą, pechowo bardzo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, morze to morze, ale coś zdrowotnie szwankuje, to niestety ....

      Usuń
  4. Pomimo że miło wspominam pobyty nad morzem to jakoś bardzo rzadko było mi do niego po drodze :D I właściwie byłam tylko nad naszym Bałtykiem nie mam więc żadnego porównania z tymi egzotycznymi ciepłymi.
    Cuś los ci jakoś taki mało przychylny, życzę ci więc aby się zaczął do cię uśmiechać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Powiem Ci, że Śródziemne to wcale takie ciepłe nie było - przynajmniej tam, gdzie byliśmy w Hiszpanii. Niedaleko Barcelony. Woda w basenie była zdecydowanie przyjemniejsza. I nie było to tylko moje zdanie. Ciepły za to jest Adriatyk. Chociaż teraz mi się przypomniało, że w zeszłym roku byłam na Malcie, tam też jest Morze Śródziemne i było bardzo, ale to bardzo ciepłe. Czyli zależy to pewnie od miejsca, może zatoka to jakaś była, a w Hiszpanii bardziej otwarte morze ....

      Usuń
  5. Ech, jak cos dolega ro i morze nie pomoże.Gdyby nie przyjazd córci, to pewnie bysmy wcale nie pojechali nad morze, a tym bardziej Pólnocne, bo to kawalek dalej niz Bałtyk.
    Zdrowia dla Misia i Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt. Niby przestało dolegać, ale jednak nie do końca i stało się jak się stało. No cóż. Dziękuję w imieniu własnym i Misia :) Wydaje się, że jest lepiej.

      Usuń
    2. To dobrze, ale kciuki jeszcze potrzymam.

      Usuń
  6. Obiecuję sobie, że kiedyś jeszcze pojedziemy nad morze, ale na razie za dużo w stadzie się dzieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Trudno zostawić komuś stado pod opieką, nawet na kilka dni.

      Usuń
  7. Los bywa niesamowicie złośliwy. Kiedy wszystko zaczyna się sypać w tym samym czasie, powrót do domu bywa jedynym słusznym rozwiązaniem.
    Zdrowia dla Ciebie i Misia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) czujemy się już lepiej. Tak, na siłę nie ma co ciągnąć pobytu, zwłaszcza że nic nie szło jak należy.

      Usuń

Bardzo miło mi, jeśli zostawiasz komentarz :) Każdy czytam i na każdy staram się odpowiedzieć.