i dzisiaj już połowa pierwszego tygodnia. Postanowiłam sobie, ale tak bez spiny, że codziennie zrobię coś, co pomoże uporać się mi z pierdolnikiem w domu. By pozbyć się w większości tego, co niepotrzebne, a zagraca przestrzeń. Nie jest to łatwe z siódemką rozbrykanych kociąt, ale możliwe. Oczywiście zaczynam coś robić, kiedy kociątka sobie słodko śpią, ale już po chwili jedno oczko otwarte, drugie, trzecie, czwarte, uszka na sztorc i jeden po drugim chcą pomagać. Cóż ..... spryskiwacz daje radę i ciekawskie zapędy futrzaków hamuje. Czasem wystarczy pokazanie butelki z wodą i już wiedzą, że nie wolno.
Mimo, że ferie to dzisiaj poszłam na badania okresowe. Nie lubię ich, bo uprzedziłam się - nie tylko ja do doktórki, która je robi. Ma skubana jakieś chody w gminach i powiatach, że tylko z nią podpisują umowy. Chociaż teraz się uspokoiła, jest uprzejma i profesjonalna. A w okresie plandemii wymyśliła sobie, że przed badaniami każdy ma pokazać jej paszport srowidowy!!!! Jak to przeczytałam na e-dzienniku, to myślałam, że z krzesła spadnę. Akurat te badania miała mieć moja koleżanka z pracy, która też nie przyjęła wiadomego preparatu .... Emocje były ogromne, powiedziałam jej wtedy, żeby wystąpiła z oficjalnym pismem do dyrektora o wyjaśnienie tej żenującej sytuacji. No to paszport nie był w wyniku tej interwencji potrzebny, ale podczas badania pytała, czy ktoś zaczepiony. I koleżanka miała z nią ostrą dyskusję na ten temat, to znaczy powiedziała, iż nie udzieli jej tej informacji. W wyniku tego dostała zgodę na cztery lata :)))) Ja byłam kilka dni po niej i już nie było mowy o żadnych czepionkach ....
Po południu pójdę odebrać wyniki badania krwi i zaświadczenie. Mam nadzieję, że wszystko tam będzie w porządku. Bo jak mi ciśnienie pani przy rejestracji zmierzyła, to miałam przedziwne, bo to niższe 135!! Ale w gabinecie, zmierzone tym słuchawkowym było już normalne - jak na mnie, bo dla pani doktor i tak za wysokie. Ale 130 - 140 to mam całe życie.
Cóż .... co do porządków, to ogarnęłam długopisy i ołówki, kredki itp. W końcu kupiłam takie półeczki jak pod prysznic czasem są - przyklejane i przykleiłam je w szafie, która nie do końca jest udana, w której jest komputer. A wczoraj wyrzuciłam rzeczy, które zalegały przy maszynie do szycia. Niestety, od dłuższego czasu jej nie używam ..... Co dzisiaj będzie? Jeszcze nie wiem.
Ogólnie spać mi się chce, bo źle spałam z powodu tych badań. Jak to u mnie często bywa - nakręciłam się negatywnie i od paru dni byłam z tego powodu bardzo nerwowa. Bez sensu - wiem.
Udanego dnia wszystkim życzę :)
Ja nie cierpię badań , ale jutro ide,bo przychodnia mnie zaprosiła😄 Moze sobie od razu dopłacę , zeby cos wiecej mi zbadali, skoro juz krwi utoczą , zobaczę, czy tak można.
OdpowiedzUsuńDobrych wyników Ci życzę!
Nie wiem jak to jest , że zawsze jest coś do wyrzucenia i uporządkowania. Kotki to jedynie kurze dobrze wymiatają z kątów😄
Oooo, to musisz mieć niezłe chody w przychodni, że Cię zaprosili ;) mnie utoczyli krwi na trzy fiolki, oczywiście cholesterol z lekka podwyższony - wedle obecnych "norm". Ale i tak musze coś zmienić w temacie odżywiania, bo sobie pofolgowałam ostatnio. No i zero ruchu praktycznie.
UsuńKurze u mnie już wymiecione ;) przez taką ekipę sprzątającą 😂
Program,, moje zdrowie", tak mnie ten telefon zaskoczył, że się zgodziłam. Kiedys juz tez,robilam badania podobnego projektu.
OdpowiedzUsuńPrzez malo ruchu przytyło mi sie niestety. Tak latwo przytyć, w odroznieniu od powrotu do normalnego stanu.
No tak, czasem takie programy są i można jakieś badania zrobić bez oglądania się na skierowania. Też mi się przytyło przez ten brak ruchu i osłabienie przez te kocie sprawy.
UsuńZa każdym pobytem u lekarza pytają, co mam taki szybki puls, czy biegłam, a ja tak reaguję na gabinety.
OdpowiedzUsuńDobrze, że udaje ci się jakikolwiek porządek zaprowadzić, od czasu do czasu to pomaga, oczyszcza psychikę także...
Oby w ferie udało Ci się odpocząć!
Dokładnie, jest coś takiego jak syndrom białego fartucha. Chociaż to badanie za pierwszym razem dzisiaj było robione na takim zwykłym ciśnieniomierzu z rękawem i w dodatku na prawej ręce. O zrobieniu porządku to już dawno marzę, ale nie miałam sił jakoś.
UsuńNasz Myk to też typ asystenta, jak się cuś dzieje to on musi przypilnować. Jak trwał remont naszej kamienicy to dozorował wszystkie roboty, a ja musiałam dozorować jego, bo przecież nie było go jak izolować, bo wszędzie była rozpierducha ;)
OdpowiedzUsuńNa temat moich kontaktów z różnymi leczycielami, to mogłabym napisać opasłe krytyczne tomiszcze i dlatego od kilku lat dałam se spokój ze służbą zdrowia...
Wypocznij sobie choć krzynkę we wte ferie :)
Dziękuję, postaram się, chociaż dzisiaj chłop się rozłożył, jakieś przeziębienie go chwyciło. Jutro zawiozę go do lekarza rano. Też staram się unikać spotkań z lekarzami, ale tu już się nie udało.
UsuńKoty już tak chyba mają, są zazwyczaj ciekawskie i wszędzie muszą swoje noski wcisnąć ;)
Mój Puszek pomaga we wszystkim. W domu nic nie może się wydarzyć bez jego nadzoru:-) Ze względu na chorobę badania mam robione na okrągło ale na służbę zdrowia złego słowa nie powiem.
OdpowiedzUsuńŻyczę miłego wypoczynku i udanych porządków;-)
Dziękuję bardzo :) Jeden kotek, a ośmiu lub siedmiu pomocników 😂
UsuńTak, jak wszędzie - są wspaniali fachowcy, którzy nie utracili człowieczeństwa, a są tacy, którzy nie powinni się tym fachem parać.
Ano tak! Badania to nic przyjemnego a na dodatek czasem pokazuja przedziwne rzeczy (jak np. w moim przypadku). Ale nie ma co sie nastawiać i denerwować bez sensu, bo to i nadcisnienie i poziom kortyzolu skacze. A to wszystko wpływa na resztę. Ale łatwo powiedzieć - nie denerwuj się, wiem wiem.
OdpowiedzUsuńTrzymaj sie lLdko i nie daj się ani swoim nerwom ani tym ogłupiałym doktorom!:-)_))
Staram się trzymać nerwy jakoś na wodzy i je jakoś inaczej nakierować, ale czasem wychodzi jak zawsze, bo człowiek zamiast działać rozumnie, działa odruchowo i mamy co mamy.
Usuń