pojechał w sobotę do swojego nowego domu, a dzisiaj wrócił do nas. Płakał całe dwa dni, siedział schowany za kanapą, siku zrobił na podłogę, mało co jadł .... i dla jego dobra, wspólnie z jego niedoszłą opiekunką postanowiliśmy, że wraca do nas. Mógł mieć naprawdę fajny dom i ogólnie byliśmy zaskoczeni, że Misio tak odważny w domu, w nowym domu wszystko od początku poszło źle. Pewnie i my zrobiliśmy błędy, bo nie zostawiliśmy mu np. kocyka, tylko jedną zabawkę .... Może powinien mieć dwie kuwety, a nie jedną .... może, może, może ..... a może powinien iść do nowego domu nie sam, tylko z kimś z rodzeństwa lub na dokocenie. Nie wiem. Dziś jego była już opiekunka go nam przywiozła, mąż mój ma urlop, więc był w domu przed południem .... Lekkie zamieszanie w stadzie powstało, muszą sobie to na nowo ułożyć, a sam Misio - luz i zadowolony z powrotu. Powitał mnie, kiedy wróciłam z pracy, wybiegł jako pierwszy do korytarza, a potem chodził za mną krok w krok.
I co tu z takim zrobić?
No nie wydasz, tyle miłości żal wypuścić w świat!
OdpowiedzUsuńChyba nie wydam, bo jak?
UsuńZostawić i kochać!
OdpowiedzUsuńPrawdopodobnie tak będzie. Kochany to jest od zawsze.
UsuńMisio już wybrał dom i swoich człowieków:-) Kochajcie go!
OdpowiedzUsuńKochamy go od początku. Na to wygląda, że wybrał.
UsuńOjej, no to klops, przykro mi , a juz się cieszyliśmy, że poszedl na swoje.
OdpowiedzUsuńW sumie to poszedł na swoje. A właściwie wrócił na swoje.
Usuń😄
UsuńMisio wybrał ciebie, ale co zrobisz jak wszystkie ciebie wybiorą? Mus będzie chaupe na większą zamienić ;) Jak widać prowadzenie domów tymczasowych dla zwierząt proste nie jest!
OdpowiedzUsuńNo nie jest proste. Najchętniej zmieniłabym chatę na trochę większą, ale od paru lat nie udaje się nam to. Niestety.
Usuń