Wybrałam się dzisiaj na działkę - w końcu, żeby zobaczyć, co wyrosło, co rośnie, czy można już cieszyć się kolejnymi zbiorami w postaci pomidorów koktajlowych, bo takie głownie mamy w tym roku. Posianą mam też cukinię, która też już jakieś owoce wydaje. W tym roku po raz pierwszy siałam cukinię, bo do tej pory kupowałam sadzonki. I chyba lepiej siać. Mam dwie odmiany, bo wymieniłyśmy się z sąsiadką. Obie w sumie ładnie rosną.
Przywiozłam też kilka kwiatów z domu, które kiedy wzięliśmy Melę i maluchy do domu, wywiozłam do szkoły. W czasie wakacji nie są tak często podlewane, bo panie sprzątaczki mają mnóstwo innej pracy i nie ma szans, żeby co dwa, trzy dni podlewały bardziej wymagające rośliny. Zabrałam je zatem na działkę. Dwie duże doniczki z geranium, asparagus, fikus, zielistka, która dostała jakichś robali i zaczęła marnieć .... No i kaktusy z domu. Wszystko wskazuje na to, że mają się tam nieźle.
A z kaktusami sprawa wygląda tak, że jest to właściwie jedna odmiana, nie wiem nawet, jak się nazywa, ale to nieważne. Nie jestem jakąś wielbicielką kaktusów, ale tego mam od wielu lat, może i 25. Pracowałam kiedyś w małej, wiejskiej szkole, która została w pewnym momencie zlikwidowana. To znaczy w 2003 roku. W jednej z sal rósł kaktus, od którego wzięłam odnóżkę. Ta odnóżka żyje u mnie, urosła, wypuściła młode, ale że ja kaktusiarą nie jestem, to miały
u mnie szkołę przetrwania. W tym roku, w czerwcu postanowiłam przerwać ten survival
i porządnie je poprzesadzać, bo zaczynały odrywać się od kaktusa matecznego. Wyszło mi pięć doniczek, ustawiłam je na działce w mini szklarence no i zobaczymy, co dalej.
Nie są to zdjęcia na insta, czy inne tiktoki, czy gdzie tam się teraz ludzie promują, ale co tam ;)
Najpierw kaktusy. Nie da się ukryć, że matka potrzebuje jeszcze jakiegoś wsparcia:
Kolejne kwiatki:
Komarzyca, którą mam od kilku lat, parę razy mi zmarzła, ale odbija z uporem godnym podziwu :) Zimę spędza na zimowisku u moich rodziców ;)
Od kilku lat chcę w końcu mieć kwietną łąkę, wychodzi różnie. Od dwóch lat jest tam ugór, ale w tym roku postawiłam trzy doniczki. Oczywiście na zimę będę musiała je gdzieś przenieść:
I takie tam inne:











Zielistka niestety ma to do siebie że często nawiedza ją jakieś licho. A taki asparagus był kiedyś w każdym polskim domu, a w kwiaciarni każdy bukiet musiał być nim przybrany. A moja mama miała welon ślubny przybrany asparagusem :)
OdpowiedzUsuńLubię kaktusy, kiedyś kupowałam i trochę ich miałam, ale bez jakieś szczególnej pielęgnacji z mojej strony, część z nich udało mi się unicestwić. Tym twoim to można by dołożyć podpórki z kamieni, będzie pożytecznie i ozdobnie :)
Fajnego weekendu :)
Tak, z zielistka tak jest. Uważana jest za roślinę łatwą w uprawie, ale tak do końca nie jest, bo bywa kapryśna i podatna na szkodniki. Asparagus - dokładnie tak było. U mnie w domu też był, babcia go hodowała .... A ja tego mojego mam też ładnych parę lat, kupiłam z sentymentu, trochę survivalu u mnie też miał, ale na działce rośnie jak szalony.
UsuńO kamieniach też myślałam :) ale wczoraj za dużo i tak po działce chodziłam, cięłam, podlewałam ..... mam jakieś, ale ciągle znajduję nowe na grządkach, pozbieranie nie będzie problemem.
Dziękuję, mam udany weekend. Jako ogrodniczka zupełnie się nie sprawdziłam. Mój eksmąż twierdził - nie bez racji - że na doniczkach z odzysku zrobiłabym majątek, bo zamorduję każdą roślinę. A jeżeli coś posadzę/posieję w doniczce, to i tak nic z tego nie ma.
OdpowiedzUsuńTo dobrze, że masz udany :) Ty za to masz talent do pisania pięknych wierszy, a ja nie mam ....
UsuńE tam, talent. Nie wiem, czy to są wiersze warte bodaj funta kłaków.
UsuńFunta na pewno, a nawet i więcej funt są warte :))
UsuńOooo, to trichocereus, trochę tu do zrobienia, podłoze bardziej ubogie,kamienisto,żwirowo,piaskowe, a ziemi tyle co kot naplakal, tak,jak i podlewania.
OdpowiedzUsuńTo , że jest żólty od dolu to nie jest dobrze, szedl do gory, rosł, ale moze juz gnić.
Sprawdzilabym na jednej ze ,szczepek, czy wszystko ok. Poswiec jedną , przetnij ja w tym jasnym miejscu zeby sprawdzić czy wszystko ok,,
Musze tylko rękawice poszukać, bo kłuje straszliwie. I faktycznie, dosypać im piasku ....
UsuńMoje donice z balkonu owijam grubo folia babelkową,, pianką, styropianem, co tam mam, na to wory duze na smieci, stawiam tez na styropianie i tak zimują, tylko wrazliwsze , czyki skalniaczki, i komarzyce, wynosze na strych.
OdpowiedzUsuńTeż robię podobnie, albo wkładam do kartonu, dookoła właśnie folia np. a komarzyca musi być w pomieszczeniu, bo naprawdę jest wrażliwa na przymrozki nawet.
UsuńGdy pracowałam, bolały mnie marniejące rośliny, nie tylko w wakacje.
OdpowiedzUsuńW bibliotece miałam ich za dużo, by brać do domu...
Kwietne łąki wyglądają cudnie, oby Ci sie udało!
Szkolne kwiaty zazwyczaj mają trudne warunki, bo mało kto o nie dba. Większość się nimi nie przejmuje, bo to tylko kwiaty.
UsuńNie mam ci ja kwiatków w domu XD
OdpowiedzUsuńale podziwiam każdego, komu się udaje...
U nas też ich liczba się zmniejszyła drastycznie odkąd są koty.
UsuńJaki przyjemny, zielony wpis! Trzymam kciuki za zielistkę, a pomidorki i cukinie niech zdrowo rosną:-) Udanego odpoczynku na działce!
OdpowiedzUsuńŻeby nie było, że cały czas marudzę ;) Dziękuję bardzo, trochę popadało, więc zieleń się rozbujała.
UsuńThere is nothing quite like harvesting fresh cherry tomatoes straight off the vine on a warm afternoon. Swapping zucchini seeds with your neighbor was a brilliant move, homegrown produce always tastes so much better when shared. That 25-year-old school cutting surviving through sheer persistence is incredible, it clearly has a strong will to live. Your garden pots are looking so lively, giving those school plants a second chance in the allotment fresh air was a lovely idea. Wishing you a peaceful week enjoying your harvest.
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo. Tobie też życzę udanego tygodnia. Tak wyjaśniając - szkoła nie przetrwała, niestety. Kaktus przetrwał. I masz rację - owoce i warzywa z własnego ogrodu smakują najlepiej :)
UsuńHeh przypomniałaś mi podlać moje kwiatki :D
OdpowiedzUsuńFajny kaktusy, nie wiem czemu lekko mnie zdziwiło, że są na zewnątrz. Pozdrawiam ciepło! Miłego tygodnia🌸
Też czasem zapominam ;) w domu mam ich niewiele już, ale mam, bo chcę żeby koty się do nich przyzwyczaiły i nie niszczyły ich. U nas w Polsce kaktus nie jest rośliną zewnętrzną - fakt ;) nigdy do tej pory nie wystawiałam ich na dwór, ale w tym roku, ze względu na koty i zrobienie porządku z nimi - wystawiłam na działkę. A na zimę będą pewnie w szkole u mnie... zobaczymy. Miłego tygodnia również Tobie życzę :)
Usuń