poniedziałek, 10 listopada 2014

Co dwa żubry, to nie jeden - sezon na podglądanie rozpoczęty :)

Miałam już dzisiaj nic nie pisać, ale weszłam na fejsbunia, a tam, pacze - żubry :)) W końcu skusiły się na sianko przygotowane dla nich przez leśników i leżące na polanie od kilku dni.
Kiedy weszłam na żubry online - główni bohaterowie leżeli już najedzeni, przeżuwając zapewne kolację ;)
Leżą zresztą cały czas.

Oto one:


Słodziaki nasze :))

Dołożone 12.11 - jelonki :)



piątek, 7 listopada 2014

Balkonowe rozgrywki

Mimo, że mieszkam w blokowisku, to ptaków u nas, póki co nie brakuje. Od kilku lat dokarmiamy je zimą na balkonie, skubańce pamięć mają świetną. Z nastaniem pierwszych, jesiennych chłodów, przylatują na balkon, przypominając o swojej obecności. Stali mieszkańcy, to wróble, a w okresie jesienno - zimowym są i sikorki.
Niedawno wywiesiłam słoninkę dla sikorek. Przez kilka dni nic się nie działo, ale ostatnio słoninka cieszy się dużym powodzeniem. Może trochę za wcześnie stołówka została otwarta, ale trudno. Karmnika na razie nie ma.
Lubię obserwować ruch na balkonie, bo oprócz sikorek, na słoninkę zasadziły się wróble! I nawet nieźle im idzie skubanie. Dzisiaj obydwa gatunki współpracowały nawet ze sobą. Udało się mi zrobić zdjęcia z tej współpracy. Ciężko się je robi, bo przez szybę i z przyczajki, bo inaczej ptaki wieją, co sił w skrzydłach.
Zobaczcie, co sfotografowałam:









Bardzo groźnie wygląda, moim zdaniem, wróbel na trzecim zdjęciu od dołu. Nie sądziłam, że ma taki język ;) Nigdy zresztą żadnemu do dzioba nie zaglądałam.

Na weekend nigdzie nie wyjeżdżamy, jutro może do stolicy naszej wojewódzkiej, zażyć zgiełku wielkiego miasta ;) 
Życzę wszystkim udanego odpoczynku :)) Na pewno każdy na niego sobie zasłużył :)

PS. Pisałam niedawno, że w moim mieście nie ma zbyt wielu plakatów wyborczych, a gdzieś indziej som? To u nas jusz tesz som. Aż sie człowiek boi lodówkę otworzyć. Albo szafkę w kuchni. Tudzież skrzynkę na listy.

PS.2 Pamiętacie, rocznica jakiego wydarzenia jest dzisiaj? Pamiętacie te apele, białe bluzeczki i głowy Lenina z nad pianina? ;) Ja pamiętam, że były i gazetki okolicznościowe też.

środa, 5 listopada 2014

Koniczynka na szczęście

Pięć dni listopada przeleciały jak szalone. Mam w tej chwili dużo więcej zajęć, trochę rano, trochę w południe, trochę wieczorem - poszatkowane niczym kapusta do kiszenia ;) 
Jutrzejszy plan jest dużo spokojniejszy, w sensie, że bardziej zwięzły. Długo to wszystko nie potrwa zapewne, do końca listopada i finito. 
Jako, że znużona jestem tą bieganiną, jutro pełnia Księżyca, która dodatkowo wzmacnia różne takie objawy, to wrzucam wszystkim szczęśliwe koniczynki. Czterolistnej nie zauważyłam, ale tyle jest trzylistnych, że i one szczęście mogą przynieść :))


Spokojnych snów wszystkim życzę :)