Zajęłam się w końcu dzisiaj jedną rzeczą, którą miałam uszyć już jakiś czas temu. Poszukałam w necie jakiegoś tutoriala, kupiłam tkaninę i wypuściłam się po dodatki. Moje wymagania okazały się jednakże tak wyrafinowane, iż wprawiły w popłoch panie w pasmanterii. Kiedy się już otrząsnęły z pierwszego i drugiego szoku, obiecały sprowadzić dla mnie owe dodatki
w drugiej połowie tygodnia. Dobra, poczekam.
Włączyłam sobie dzisiaj ów tutorial, przemyślałam modyfikacje mojego wykroju i okazało się, że zabrakło mi kawałka tkaniny, żeby wykroić szfystko, co chciałam i częściowo pozszywać. Ech .....
A co będę szyć? Nie przyznałam się paniom w pasmanterii do końca, bo w stuporze zdziwieniowym trwałyby do wieczora ;)
Wam też nie powiem hrehre ..... możecie zgadywać jedynie, a nagrodę główną i tak zgarnie Elka. ;)
A tydzień temu widziałam na naszych torach pociąg widmo, czyli pierdolino, czy jakoś tak. Nie mam pojęcia, co tutaj robił, bo na naszej trasie jeździł nie będzie. Mała strata. Szłam akurat z kijkami, żałując, że nie mam aparatu przy sobie i, że wcześniej nie wyszłam, gdyż dorwałabym to kuriozum na przejeździe.
Wytężcie zatem wzrok, jeśli macie ochotę, bo wyszło mi tylko to:
Za domami widać go, niczym widmo - doskonale pokazuje stan naszych kolei i nie tylko.
Miłych i spokojnych snów wszystkim życzę, oraz udanej niedzieli :)