środa, 4 grudnia 2013

Wyróżnienie od Adeli i Barbara po lodzie

Wczoraj dostałam wyróżnienie od Adeli :)) , która pisze bloga, głównie szyciowego. Pisze o zmaganiach ze swoją maszyną, która wkrótce zostanie chyba zastąpiona nową, oraz pokazuje swoje "uszytki" - bardzo ładne , zresztą.
Dziękuję Tobie raz jeszcze :))

Oto odpowiedzi na pytania:

1. Kawa czy herbata?                   
 Głównie herbata i jedna kawa dziennie ;)
2. Dzień czy noc?                           
 Dzień.
3. Miasto czy wieś?                      
  Wieś, albo małe miasto.
4. Samochód czy autobus?          
 Samochód. Autobusy to moja trauma z dzieciństwa.
5. Góry czy morze?                          
Morze. Chociaż górami też nie pogardzę ;)
6. Książka czy film?                        
 Książka.
7. Kino czy telewizor?                      
Częściej telewizor w sumie.
8. Na szpilkach czy na płaskim?   
  Na płaskim.
9. Spódnica czy spodnie?              
 Ostatnimi czasy spódnica - o dziwo.
10. Farbowane czy naturalne?          
 Farbowane - pasemka.
11. W makijażu czy bez?                   
 Najczęściej bez.

 Nominować, póki co nikogo nie będę, bo po pierwsze primo nie wiem, kogo, a po drugie primo nie każdy lubi te nominacje. I pytania musiałabym wymyślić .... dam sobie kilka dni na zastanowienie.

Jedźmy zatem dalej. Ciekawe, na ile sprawdzi się przysłowie o Barbarze i lodzie, oraz wodzie i świętach. U nas ranek był piękny i słoneczny, aczkolwiek dość mroźny, koło południa nadciągnęły ponure chmurzyska i po ładnej pogodzie. Nic z nich w tej chwili nie leci, ale pewnie poleci :(  Nie na darmo głowa mnie od rana pobolewa. Ostatnio lepsza jest od wszelkich barometrów i prognoz pogody.
I jak tutaj zinterpretować to przysłowie?

Jako, że mam dzisiaj luźniejszy dzień, wyruszyłam przed południem robić zdjęcia. Słońce mnie do tego zmotywowało, zresztą.
Wczoraj, na lokalnym portalu, przeczytałam o projekcie fotograficznym, który mnie bardzo zainteresował. Organizuje go sekcja fotograficzna działająca w naszym mieście.
Polega na zrobieniu zdjęć obiektom, które według fotografujących mogą niedługo zniknąć. Temat dla mnie bardzo na czasie ;) 
Pytanie za sto punktów ;) : jakie obiekty sobie wybrałam?

Kolejowe, oczywiście :))) 

Mąż podpowiedział mi, które to najprawdopodobniej będą, ruszyłam więc do działania. Zajęło mi to gdzieś 1,5 godziny, wróciłam zmęczona, ale w sumie zadowolona. 
Czy wezmę oficjalnie udział w tym projekcie - nie wiem. Jeśli nie, to i tak fajnie, że te zdjęcia porobiłam.
Póki co, nie będę ich publikować na blogu, ale pochwalę się innymi, też z dzisiejszego dnia.

Najpierw roślinność:





Skoro grasowałam w okolicach kolejowych, to muszą być i one :))

 Towarusek, ciągniony przez dwie lokomotywy:

 TLK do Białegostoku

Osobowy do Konina :)


Wszystkim Basiom, jak również górnikom i hutnikom - wszystkiego najlepszego w dniu ich święta :)



Edit:

Takiego wierszyka, a raczej piosenki uczyłam się w szkole podstawowej. Tekst znalazłam w necie, widać nadal aktualny:

Idzie górnik drogą, piórko mu się kiwa
Wali grajek w bęben, trąbka mu przygrywa

Piórka mu z czapeczki pięknie powiewają
Złote na mundurze guziki błyskają

Grajże mi trębaczu grajże mi kapelo
Niechże dziś górnicy, wszyscy się weselą

wtorek, 3 grudnia 2013

Dla urodzonych w dniu dzisiejszym :)

Podoba mi się Wasza data urodzenia :) Ta okrąglutka trójka, a nazwa grudzień kojarzy mi się z grudkami cukru, które można podebrać z cukierniczki ( już tego, co prawda nie robię, ale skojarzenie zostało ;)) , albo grudkami ciasta, które w miarę kręcenia robią się coraz gładsze i milsze :))
Naprawdę fajna data.
Tę datę wybrał sobie mój ślubny, aby pojawić się wczesnym rankiem na tym dziwnym świecie i lepszej nie mógł. A dlaczego tak twierdzę?
Bo fantastycznie komponuje się z moją :))

Wyczytałam w necie, że dzisiaj Księżyc wszedł w nów, w znaku Strzelca - cokolwiek by to nie miało znaczyć ;) Według ezoteryków, jest to doskonały dzień na medytacje, wyciszenie, zatrzymanie się i odpuszczenie sobie pędu życia codziennego. Dzień sprzyja również ćwiczeniom fizycznym, oraz wysyłaniu ważnych wiadomości.
Ćwiczyć dzisiaj będę - wieczorem, a ważnych wiadomości nie mam narazie do kogo wysyłać :P

Według Wiki, dzisiaj jest Dzień Naftowca i Gazownika, Międzynarodowy Dzień Języka Baskijskiego, Międzynarodowy Dzień Osób Niepełnosprawnych, a Ghana świętuje Narodowy Dzień Farmerów.
W 1957 roku wystartowała Telewizja Katowice, w 1992 roku wysłano pierwszy SMS, dwa lata później miała premiera konsoli do gier PlayStation, w 2006 roku polscy siatkarze zdobyli w Japonii wicemistrzostwo świata, a 2010 w rumuńskiej Konstancy zlikwidowano komunikację trolejbusową.

A kto ze znanych ludzi obchodzi dzisiaj urodziny? Albo obchodził?
Adam Małysz :) Katarzyna Skrzynecka, Ewa Kopacz, nudziarz Joseph Conrad, którego "Lord Jim" był chyba jedyną lekturą, której nie przeczytałam w szkole i do dzisiaj omijam 
z daleka jego wypociny ;).
Poza tym sporo sportowców, co zresztą dziwne nie jest, bo Strzelce są bardzo ruchliwe, jakoś muszą tę energię wykorzystać. Sport nadaje się do tego idealnie :)
Również mąż Mnemo dołącza do tej barwnej grupy :)

Tak w ogóle - Strzelce fajne som :))

Chłop mój trochę się wczoraj rozruszał i odsmucił, poszedł wieczorem pobiegać w swojej nowej czapce przeznaczonej do uprawiania sportów i zadowolony wrócił, bo poprawił swój poprzedni wynik :)
Nie mam pojęcia, z czego ta czapka jest, ale bardzo go motywuje do biegania :)))

Na blogu nie będę mu składać życzeń, zrobiłam to już zresztą rano, a pozostałym życzę  
Wszystkiego Najlepszego :))

I nie ma co przejmować się za bardzo upływającym czasem, bo on i tak upłynie, bez względu na wszystko.


poniedziałek, 2 grudnia 2013

Post (mało) błyskotliwy

Czas przecieka mi przez palce ostatnio, co bardzo mnie denerwuje, bo czuję własną bezsilność w tym temacie. Chciałoby się zrobić mnóstwo rzeczy, pójść tu, zobaczyć tamto, załatwić owo, a coś w środku mocno stopuje i mówi "nie" tym planom. Nie da się wszystko zrzucić na jesień, czy nadchodzącą zimę, kiedy człowiek, który jest, było nie było, istotą naturalną, pragnie spowolnienia rytmu życia i pewnego uśpienia.
Bo przecież kiedyś ludzie również i zimą oddawali się różnym zajęciom, bliżej może domu, ale snem zimowym nie zasypiali.
To może jakieś licho zamieszkujące ludzką jaźń macza w tym swoje palce?? Może wystarczy dziada namierzyć i unieszkodliwić? Albo się z nim zaprzyjaźnić? Tudzież podejść jakimś fortelem?
Sama już nie wiem.

Dzisiaj u nas świeci piękne słońce, jakby przepraszało za wczorajszą szarugę. Wczoraj wybraliśmy się na kijki do "naszego" lasu i to jest niesamowite, jak wszystko się tam zmienia. Liście już zleciały z drzew w większości, zielenią się tylko mchy, porosty i iglaki. 
Zrobiłam kilka zdjęć i tylko kilka, ale wrzucę je ku pamięci ;)

 Ta woda po lewej, to stawek, dawno już tamtędy nie szliśmy.

 Sceneria niczym z horroru ;)

 Pięknie widoczna perspektywa ;) ale i tak dość upiorna.


 Brzózki na skraju lasu zdawały się być przyjaźniej nastawione ;)

Fragment gospodarstwa, które od lat już jest opuszczone. Budynki niszczeją, służąc paintbolowcom i śmieciarzom, którzy wywożą swoje odpady do lasu - nowa dostawa była widoczna w innym budynku.
Zrobiłabym więcej zdjęć, ale mąż nastawiony był treningowo, te przystanki to kompromis pomiędzy naszymi oczekiwaniami ;)
Małżonek jutro obchodzi urodziny, a że nie są to osiemnaste, czy dwudzieste, to jakoś ciężko mu w tym roku z nimi. Ale co na to poradzić? Nie mam pojęcia.
Gdzieś, kiedyś czytałam i słyszałam, że kilkanaście dni przed urodzinami i po nich może być bardzo ciężkim okresem dla człowieka. Tłumaczono to tym, że w podświadomości przechowujemy pamięć tego, kiedy przygotowywaliśmy się do porodu, było już ciasno, niewygodnie, udzielał się nam niepokój rodzicielki, potem sam poród i okres po, kiedy trzeba było przystosować się do innych warunków życiowych. Wszystko to przypomina się nam w tym czasie okołourodzinowym.
Ciągle jeszcze rodząca traktowana jest przedmiotowo, za naszych czasów ( lata 60-70 dotyczą chłopa i mnie) - tym bardziej było fatalnie, więc o traumy bardzo łatwo, chociaż często nie zdajemy sobie z tego sprawy.
Coś w tym może być, bo patrząc na cmentarzu na daty narodzin i śmierci wielu osób, zauważyłam, że często są zbieżne.

Cóż, spróbuję coś z tego dzisiejszego dnia wycisnąć, może się uda.

Czego sobie i Wam życzę :)