środa, 15 kwietnia 2020

To wracamy do rzeczywistości po Świętach - edit!

Nie, żebym jakoś odleciała przez te dwa dni, o nie ... w sumie to moje święta były dość podobne do innych świat, ponieważ od dawna nie obchodzimy ich w dużym gronie, tylko w rodzinnym głównie. Z tą różnicą teraz, że zazwyczaj przyjeżdżał do nas brat mojej mamy z rodziną, albo my jeździliśmy do nich, jak dzieciaki jego były małe, a teraz nie przyjechali.
Ale ja nie o tym.  Chciałam Wam wrzucić kolejny "niepoprawny" film, jest krótki, tylko 10 minut, 
a dotyczy nielubianego przez wielu prezydenta Trumpa ... I jeśli to wszystko prawda, a wiele wskazuje na to, że tak, to robi się ciekawie.
Osobiście nie jestem fanką USA. Nie popieram wywoływania przez nich wojen i niepokojów. Do Stanów się nie wybieram, nawet teraz, jak znieśli wizy ;) Nigdy się tym krajem nie zachwycałam, żal mi Indian, filmów amerykańskich nie lubię za bardzo - jest kilka wartościowych, owszem, ale większość to papka. Wkurzają mnie żołnierze, wycinka lasu pod ich jakieś magazyny i ich samoloty, które mi nad głową po nocy latają. Do Trumpa mam neutralny stosunek, uważam jednak, że lepiej iż to on został wybrany na prezydenta niż Clintonowa. Nie znam angielskiego, więc nie śledzę anglojęzycznych mediów, tyle wiem, co wyszukam w polskim Internecie.
Do wielu rewelacji i tak zwanych teorii spiskowych podchodzę bardzo ostrożnie. I wszystkim to zalecam, bo tutaj też może jakaś zasłona dymna być.

Czemu się Wam tłumaczę? Bo taką mam potrzebę.
Teraz do rzeczy. Trafiłam przed chwilą na ten filmik, którym chcę się z Wami podzielić. Nie zmieniam zdania, że w ramach ogłoszonej rzekomej pandemii, zostaliśmy zrobieni w bambuko i to mocno.
Poczytajcie sobie też komentarze pod tym nagraniem.
Ale oczywiście nikogo nie zmuszam do czytania i oglądania. Wchodzicie tu na własną odpowiedzialność ;)


Sprawdzone źródło podało, że film ten został wczoraj wyemitowany w Danii, w oficjalnej telewizji.
Dania otwiera przedszkola i szkoły. 
Wszystko w temacie.

sobota, 11 kwietnia 2020

Działkowe impresje na Wielkanoc

Zaczęliśmy pracę na działce. Nie, żeby szaleć i zaraz cały trawnik skopać i przeznaczyć na jakieś uprawy warzyw oraz połowę zaorać, redliny porobić i zasadzić ziemniaki, żeby na zimę były. Jeszcze nie ten moment, który może przyjdzie, a może nie.
Tak sobie myślę, na fali tego, co się dzieje i tego rzucenia się do sklepów po ryż, makaron 
i papier toaletowy, że staliśmy się bardzo uzależnieni od cywilizacji. Uprawa ogródków przestała się opłacać, spiżarni w domach nie ma, własne przetwory na zimę - a po co, jak wszystko jest w sklepie i tańsze niż nasza praca, prąd, cukier, owoce itp.
A wokół domów najlepiej zasiać trawę i posadzić tuje.
Czas pokazuje - oczywiście ja to tak widzę, że taki kierunek, obrany przez nasze społeczeństwo po 89 roku, niekoniecznie jest dobry.
Zobaczmy, jak to wygląda. Wszystko można w sklepie kupić, ale skład tego...tablica Mendelejewa się chowa. Przesadzam oczywiście. Zasłodzone strasznie, to potem domowe powidła nie smakują, bo za kwaśne. Kompoty - ile razy słyszałam od znajomych, że już nie będą robić, bo nikt nie chce ich pić. Tak, sklepowe napoje kuszą, łatwiej iść do sklepu i kupić niż zejść do piwnicy po słoik.
Nie mówię też, że mamy zaraz wielkie grządki marchwi, buraczków, sałaty, rzodkiewki czy ziemniaków uprawiać. Niestety, system pracy się zmienił i czasem nie ma na to sił i czasu właśnie. Ale małą grządeczkę z sałatą i rzodkiewką na wiosnę? Że szczypiorkiem, czy pietruszką na nać? Widzę, że sporo osób już coś takiego u siebie zaprowadziło, na swoich ogrodach. Kilka lat temu, kiedy byliśmy we Włoszech, widzieliśmy takie warzywniczki, które bardzo się nam podobały.
I coś podobnego mamy na działce, bo reszta to trawa.
Co do tych spiżarni - we współczesnym budownictwie mało kto coś takiego wyodrębnia w domu. O blokach nie wspomnę, bo te nowe nie mają często piwnicy, sukcesem jest komórka lokatorska. Niektórzy mają to w mieszkaniu, niektórzy na poziomie piwnic, tylko nie nazywa się piwnicą, lecz komórką lokatorską.
Wymusza to niestety brak choćby niedużych zapasów żywności, o przetworach nie wspomnę. Nie mówiąc już o rowerach. Ale po co komu rower, samochodem trzeba jeździć i w korkach stać.
Inaczej ten post planowałam napisać, ale tak samo mi jakoś wyszło.

Poniżej zdjęcia z działki. Czereśnia, wiśnia i najmniej ulistniona śliwa.
To żółte to nie wiem, jak się nazywa, ale ładnie wygląda, chociaż krzak wymaga uporządkowania. I bukszpan - symbol Wielkanocy. Mamy spory krzak, dość ładnie uformowany przez poprzednich właścicieli i nadal tę formę trzyma. I rabarbar. Stary już chyba, ale nie mam powodu, żeby go wykopywać i usuwać.
Grządki kwiatowo - warzywne zrobiliśmy. Posiałam nawet marchew i rzodkiewkę, posadziłam seler i pory oraz posiałam kwiaty. Głównie aksamitki ( fitosanitarne), nasturcje i nagietki. 
I zobaczymy, co z tego wyrośnie, bo nie mam jakiejś super gleby, ale nawozu nie zamierzam dawać. Ziemia ta wymagałaby porządnej pielęgnacji i utrzymania. Zobaczymy, jak to dalej będzie wyglądało.
Na razie dostała trochę obornika, zielonego nawozu i wapna.
A w domu mam małe sadzonki pomidorów, ale one dopiero w maju zostaną wysadzone, bo jednak za zimno jest.
Sama jestem ciekawa, co mi z tych działań wyniknie.












Zdrowych i spokojnych Swiąt wszystkim Wam życzę ♥♥♥

poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Jeszcze jeden świrnięty filmik

A co mi tam - podzielę się.
Jeśli macie jakieś inne informacje na ten temat, to podzielcie się w komentarzach. Konkrety - co sami widzicie wokół siebie.
Na pewno różnie to wygląda w różnych miejscach, tu chodzi o duży rozdźwięk między tym, co pokazuje tiwi w Polsce, a tym, co dzieje się w rzeczywistości.
Tak, jak pisałam - osobiście jestem wkurzona na tę manipulację. 
Komu na tym zależy?
Czas pokaże komu, bo skutki już są nieciekawe.


A co ja widzę w moim mieście? Spanikowanych ludzi.