środa, 29 lipca 2026

Mela i jej zdrowie

Wczoraj rano, kotka nasza królowa matka Mela, kilkanaście razy wchodziła do kuwety, robiła trochę siku, wychodziła i za parę minut ponownie wchodziła, robiła ..... Od razu zadzwoniłam do weterynarza i po południu pojechaliśmy do gabinetu. Mela źle znosi jazdę samochodem, wczoraj też był miauk, dyszenie i w ogóle "wypuśćcie mnie stąd." O dziwo, w poczekalni była już spokojna, a w gabinecie wręcz wystraszona i skulona w kącie transportera. Miała zrobione USG, które potwierdziło przypuszczenia lekarza, że jest to zapalenie pęcherza. I jeszcze stwierdził, że jest bardzo lękowym kotem. W sumie nie znamy jej historii, ale z tego co wiemy 
i przypuszczamy, że miała dom, w którym została w miarę oswojona, ale nie zadbano o jej kastrację, rodziła więc pewnie małe dwa razy do roku, które to kotki raczej nie przeżywały kilku dni. I tak od nowa. Być może sama z tego domu odeszła, bo koty czasem tak robią. Boi się podniesionego głosu, klapki na muchy i miotły. Oczywiście u nas w domu na nią nie krzyczymy, ani też nie straszymy jakimiś narzędziami, bo po co mielibyśmy to robić.
W każdym razie dostała leki, które muszę jej do paszczy wcisnąć i już wczoraj po przyjeździe 
z gabinetu było lepiej, bo dostała zastrzyk, który jej najwyraźniej pomógł.
Tak więc ja zakończyłam terapię antybiotykiem, a Mela zaczęła.
Trzymajcie kciuki, żeby dała sobie podać te wszystkie lekarstwa.

Na działce dosypałam kaktusom piasku do doniczek, mam nadzieję, że im się to spodobało.

Koty padły w domu, w cieniu, bo zrobiło się bardzo ciepło, a one za bardzo upałów nie lubią. Trochę Mela jedynie.

18 komentarzy:

  1. Choroba goni chorobę, czas wreszcie na odrobinę spokoju!

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam kciuki, zdrowiej Melcia!
    Kaktusy szczęsliwe ,bo dla nich to swietna aura, ciepluteńko , wygrzewaja sie i nabieraja sil na zimowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, mam nadzieję, że się wzmocnią. Dzisiaj przywiozłam kolejne trzy rośliny na działkę, bo pojechałam do szkoły i bidule coś mi zaczęły marnieć.

      Usuń
    2. Podkurują się i bedzie ok.
      U mnie na balkonie mrówki, więc nie wystawiam domowych na balkon, jednak kolezusia wystawiła dwa grubosze, wiec pewnie na zimę bede musiala wymienic im podłoże.
      Niektore gruboszki wystawilam na parapet z drugiej strony mieszkania, na parapetaxh mrowek nie ma, roslinki przebarwily sie ale i wzmocniły,

      Usuń
    3. Oj mrówki lubią sobie gniazdka w doniczkach z ziemią założyć .... u nas na balkonie nie mamy, na szczęście, chociaż czasem jakieś zabłąkane się trafią. Wczoraj popadało, obmyły się więc w deszczu z kurzu, nasiąknęły świeżą wodą i zobaczymy :)

      Usuń
  3. Bidna Mela niech zdrowieje ras ras i oby szybko zapomniała o traumach przez które przeszła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie biega już co chwilę do kuwety, więc możliwe, że w porę zareagowaliśmy. Powoli się otwiera, ale jeszcze trochę czasu potrzebuje, żeby zaufać tak naprawdę i całkowicie.

      Usuń
  4. Jest jeszcze karma weterynaryjna (Urinary) polecana przy takich dolegliwościach. Cześka mojej mamy była tym karmiona, bo miała skłonność do zapaleń pęcherza i w końcu jej przeszło.

    OdpowiedzUsuń
  5. Biedna Melusia... Oby antybiotyk szybko zadziałał, a podawanie leków poszło gładko i bezstresowo. Dużo zdrowia dla Was obu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo :) wygląda na to, że zadziałał, chociaż z podawaniem mamy rozbieżne z Melą zdania na ten temat. Dwa razy udało się mi zawinąć w kawałek mięsa i zjadła, ale szybko podstęp przejrzała. Dzisiaj i wczoraj dostaje w paście smakowej, jutro ostatnie dwa razy, jeśli chodzi o antybiotyk.

      Usuń
  6. Oj u dziewczynek to chyba częste jest :(
    U nas tez Myszka ma proszek jakiś bo mocz taki sobie.
    Przez upał ani kotom sie nie chce jeść ani nam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tak być, chociaż wolałabym nie. Zobaczymy. W upały też jedzą tak sobie, wybrzydzają, ale siku jest spore, bo dolewam im trochę wody do każdej porcji jedzenia. Bo z piciem to ciężko, mimo poidełka.

      Usuń
  7. Biedna Mela, dobrze, że tak szybko zareagowaliście i od razu trafiła do weterynarza. Oby leki szybko zadziałały, a ich podawanie okazało się łatwiejsze, niż się zapowiada – z kotami to czasem największa część całej terapii. Trzymam kciuki za królową matkę!Miłego dnia!
    Angelika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Już wszystko jest dobrze. Jakkolwiek podawanie leków było pewnym wyzwaniem, bo cwaniara potrafiła mnie przejrzeć, że smaczek naszpikowany jest tabletką ;)

      Usuń

Bardzo miło mi, jeśli zostawiasz komentarz :) Każdy czytam i na każdy staram się odpowiedzieć.