i ostatnia. Chyba, że coś bardzo ciekawego i niespotykanego uda się mi "ustrzelić".
Dzisiaj rozbawił mnie żubr leżący na sianku i dziczek chodzący wokół niego, szukający czegoś do zjedzenia:
Po pewnym czasie pojawiły się świnki trzy:
żubr trwał nadal i nieporuszenie na swoim posterunku ;)
Skoro tak się sprawy miały, to przytuptało całe stadko i zaczęło robić swoje ;) niczym w reklamie, która przekonuje nas, że miło jest przy żubrze, czy coś tam, nie pamiętam już ;)
Niesamowite są, ale przed Królem Puszczy mają respekt, bo gdy ten się rusza, to dziki rozpierzchają się na boki. Wiadomo, kto tu rządzi ;)
Widzę, że coraz więcej ludzi obserwuje życie Puszczy, dzisiaj było ponad 900, a w zeszłym tygodniu około 200 osób.
Do południa zaobserwowałam tylko ptaki. Duże stado wróbli, dzisiaj jakieś glapy ( wrony, kruki, gawrony, czy coś w tym stylu) i sójki :) Nie wybrały się, widocznie za morze.
Dzisiaj święto Łucji. Według przysłowia - "Święta Łuca, dnia przyrzuca". Patrząc na godziny wschodów i zachodów słońca, nie do końca się to zgadza, ale może kiedyś było inaczej.
U nas, na ten przykład, słońce wzeszło o 7.51, a zaszło o 15.36. Dopiero po Nowym Roku zaczyna tego dnia przybywać.
Doczytałam się też, że dzisiaj powinno rozpocząć się bezwzględnie przygotowanie do świąt. Osobiście mam początek zrobiony. Dostaliśmy dzisiaj piękną kartkę z życzeniami od kuzynki, to postawiłam ją na stole :)) Zawsze to jakiś świąteczny akcent w domu ;)
A jutro moja bratowa wyciąga mnie do stolicy województwa naszego na zakupy ..... nooo, nie powiem ,żebym była bardzo szczęśliwa z tego powodu, ale może dam radę. Od rana jedziemy, może nie będzie tak źle ( o święta naiwności - wiem .....).
Pomyślcie jutro o mnie ciepło, kiedy same będziecie czyniły przygotowania, albo ich nie będziecie czynić ;) Ja o Was pomyślę :)
Leń mnie, niestety nie opuścił, poza tym wczoraj miałam ciężki dzień, który wyssał ze mnie wiele sił i energii, regeneracja zajmie mi trochę czasu. Nie będę o nim teraz wspominać, bo nie wypada pisać o tym na końcu posta o żubrach i pierdołach, czy wrzucać wszystko do jednego wora.
Na temat rocznicy stanu wojennego też się wypowiadać nie będę, bo po pierwsze byłam wtedy dzieciakiem jeszcze i nikt mnie nie ścigał, nie zatrzymywał, nie legitymował, po drugie mało pamiętam, bo u nas nic spektakularnego nie działo się, a po trzecie nie chce mi się tego na blogu roztrząsać kto, co i jak.
Trzymajcie się ciepło, miałam donos, że gdzieś, ponoć w Wielkopolsce ;) słońce świeciło, a u nas ino mgły i przenikliwy ziąb.
Spokojnych snów życzę, weźmy przykład z żubra :) Ma w sobie dużo spokoju i luzu :)