że opieka nad więcej niż jednym kotem, nad małym stadkiem kotów - jest tak trudna. Jakby wszystko się sprzysięgło przeciwko. Tak, mam za swoje. Nawet wypłakać się nie mam jak i komu, bo przecież sama chciałam. No to mam.
Bo serce masz pełne miłości. Jakbym mogła...byłabym obok, wspierając, mogłabyś płakać, ile wlezie. Teraz choć tylko poprzez ten komentarz napiszę, podziwiam, przytulam, wspieram. 💞
Lidziu, to jest bardzo wyczerpujace. Miałam naraz 3 koty, i to już bylo sporo, a Ty wychowałaś mamę z malutkimi, liczylas tez, że znajdą domy , a tu cisza, wiec masz prawo być wyczerpana, psychicznie i fizycznie, jak i finansowo, bo taka czeredkę wykarmić itp. to nie byle co.
Tak i w dodatku nasz metraż mieszkania jest jaki jest, trochę jednak za mały na taką gromadę. Częściowo nam sponsoruje fundacja Animalia, ale nie ukrywajmy - my też dokładamy się do jedzenia, żwirku, czy płacimy za część wizyt u weterynarza, bo fundacje - wiadomo, jeśli są to uczciwe działania, to potrzebujących sporo, a finanse ograniczone.
Kochać, kochać, kochać i nie płakać;-) Wiem, że to trudne, zajmujące i wyczerpujące. Sama kilka lat temu opiekowałam się kotką i jej 5 maluszkami i tak, czasem byłam padnięta, ale ich miłość dawała mi siłę i wszystko wynagradzała. Kotki z czasem znalazły domki, a ich mama została u nas. Przytulam, posyłam moc energii i pozdrawiam serdecznie. Masz wielkie, dobre serce, a to jest bezcenne.
Lidko, rozumiem dobrze, o czym piszesz. Czasem to człowieka przytłacza i osłabia. Też miałam kiedys dużo kotów i wiem, że to niełatwa sprawa. Z czasem staja sie terytorialne, zazdrosne o siebie, obsikują wszystkie katy w domu, nie tylko kąty...Miejmy nadzieję, że znajdą sie w koncu jacyś chętni przynajmniej na część tych Twoich słodkich "pociech". A póki co siły Ci zyczę. I uśmiechu, bo przecież na pewno kociaki Cię rozśmieszają. A o ten uśmiech w dzisiejszych czasach tak trudno!:-))) Ściskam Cię mocno, Lidko! Trzymaj się, kochana!***
Dziękuję Olu :) Tak, czasem mnie rozśmieszają, ale ostatnio często wkurzają, bo swoją ilością i energicznością wprowadzają chaos w domu. Będę kastrowane, jak przyjdzie na to czas, rzecz jasna. Może będą już wtedy w swoich domach.
Dziękuję :) tęsknota za zwierzakami zostaje i ból rozstania. Nieważne, że rozum mówi, że tak miało być, zwierzę nie cierpi i to my je żegnamy, a nie na odwrót.
Bo serce masz pełne miłości. Jakbym mogła...byłabym obok, wspierając, mogłabyś płakać, ile wlezie. Teraz choć tylko poprzez ten komentarz napiszę, podziwiam, przytulam, wspieram. 💞
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci bardzo 💗
UsuńEch Lidka biust obfity mam płacz w mój biust, przytulam!
OdpowiedzUsuńDziękuję 💗 Jakoś się dzisiaj trochę pozbierałam, pewnie dzięki Waszym dobrym myślom i życzliwości :)
UsuńLidziu, to jest bardzo wyczerpujace. Miałam naraz 3 koty, i to już bylo sporo, a Ty wychowałaś mamę z malutkimi, liczylas tez, że znajdą domy , a tu cisza, wiec masz prawo być wyczerpana, psychicznie i fizycznie, jak i finansowo, bo taka czeredkę wykarmić itp. to nie byle co.
OdpowiedzUsuńTak i w dodatku nasz metraż mieszkania jest jaki jest, trochę jednak za mały na taką gromadę. Częściowo nam sponsoruje fundacja Animalia, ale nie ukrywajmy - my też dokładamy się do jedzenia, żwirku, czy płacimy za część wizyt u weterynarza, bo fundacje - wiadomo, jeśli są to uczciwe działania, to potrzebujących sporo, a finanse ograniczone.
UsuńDoskonale to rozumiem.
UsuńMoże podzielenie się na blogu wszystkimi troskami przyniesie ulgę?
OdpowiedzUsuńŚciskam mocno!
Trochę tak, dziękuję 💗
UsuńKochać, kochać, kochać i nie płakać;-)
OdpowiedzUsuńWiem, że to trudne, zajmujące i wyczerpujące. Sama kilka lat temu opiekowałam się kotką i jej 5 maluszkami i tak, czasem byłam padnięta, ale ich miłość dawała mi siłę i wszystko wynagradzała. Kotki z czasem znalazły domki, a ich mama została u nas. Przytulam, posyłam moc energii i pozdrawiam serdecznie. Masz wielkie, dobre serce, a to jest bezcenne.
Tak, nie jest to łatwe. Jak to mówią, jak masz miękkie serce, to musisz mieć twardy tyłek. Nie mam twardego, niestety.
UsuńLidko, rozumiem dobrze, o czym piszesz. Czasem to człowieka przytłacza i osłabia. Też miałam kiedys dużo kotów i wiem, że to niełatwa sprawa. Z czasem staja sie terytorialne, zazdrosne o siebie, obsikują wszystkie katy w domu, nie tylko kąty...Miejmy nadzieję, że znajdą sie w koncu jacyś chętni przynajmniej na część tych Twoich słodkich "pociech". A póki co siły Ci zyczę. I uśmiechu, bo przecież na pewno kociaki Cię rozśmieszają. A o ten uśmiech w dzisiejszych czasach tak trudno!:-)))
OdpowiedzUsuńŚciskam Cię mocno, Lidko! Trzymaj się, kochana!***
Nie obsikują, jeżeli są kastrowane.
UsuńDziękuję Olu :) Tak, czasem mnie rozśmieszają, ale ostatnio często wkurzają, bo swoją ilością i energicznością wprowadzają chaos w domu. Będę kastrowane, jak przyjdzie na to czas, rzecz jasna. Może będą już wtedy w swoich domach.
UsuńSpokojnie, Liduszka. Wypłacz się kotom. Dasz radę, nie bój żaby. Człowiek dla tych doskonałych istot jest w stanie zrobić bardzo wiele.
OdpowiedzUsuńZdziwione są wtedy moim zachowaniem. Możliwe, że dam radę, chociaż czasem w to już nie wierzę.
UsuńKto jak nie Ty? Spoko, to nie jest trudne!
UsuńPewnie nie jest, zależy od podejścia w sumie.
UsuńDoskonale pamiętam swój płacz za najpiękniejszą i najmądrzejszą na świcie psineczką Lassie.
OdpowiedzUsuńPrzytulam serdecznie, bo rozumiem...
Dziękuję :) tęsknota za zwierzakami zostaje i ból rozstania. Nieważne, że rozum mówi, że tak miało być, zwierzę nie cierpi i to my je żegnamy, a nie na odwrót.
Usuń💗💗💗💗💗💗💗💗💗💗💗💗💗💗
OdpowiedzUsuńDziękuję 💗
Usuń