poniedziałek, 27 czerwca 2016

Zawieszam się na czas nieokreślony

Tak, jak w tytule.
Mój zły nastrój sięgnął zenitu, albo kompletnego dna. Dobiciem było zeskanowanie naszej karty bankomatowej i wypłacenie wczoraj w stanach, kwoty kilkuset złotych z naszego konta. W moim popierdolonym coraz bardziej mieście, załatwiono w ten sposób kilkadziesiąt, jak na razie osób. A moze i więcej.
Te wszystkie rady na temat bezpieczeństwa wypłacania można sobie w dupę wsadzić. Naprawdę.
Moją winą było tylko to, że mieliśmy zbyt duży (???) limit wypłat z karty.
Niektore banki od razu blokowały karty swoim klientom, przy pierwszych próbach dziwnych wypłat, mój do nich nie należy, niestety.
Nie były to, na szczęście wszystkie nasze pieniądze, ale .....
Do tego nawarstwiło sie kilka spraw i niestety, ale nie mam sił, żeby pisac cokolwiek na blogu. Na odwiedziny u Was - zobaczymy.
Wszystko mnie zawiodło.
Na szczęście - nie wszyscy.
To na razie, do napisania się, kiedyś tam.
Dziękuję za wszystko.

piątek, 17 czerwca 2016

Dramat zbieraczki

Kilka dni temu, nasza koleżanka Dorota popełniła wpis na swoim blogu o własnoręcznie robionych konfiturach
z truskawek. Zainspirowałam się jej postem, postanowiłam również zamknąć w słoikach smak lata .... 
Dzieło jest na ukończeniu prawie. 
Przedwczoraj poprosiłam Chłopa mego, aby zagłębił się w piwniczną czeluść, chwycił pierwsze lepsze dwie siaty ze słoikami i przyniósł mi je ;) Bo czego, jak czego, ale słoików u nas nie brakuje, bo je zbieram, niestety.
Bo się przydadzą ... taaa
Po selekcji, wybrałam kilka z nich, a tu zonk. Pokrywki nie pasują :( I co teraz?
Do wyrzucenia. Serce boli, ręka się wzdraga, ale muszę, bo co z nimi zrobić?
Życie jest straszne.

Chociaż z drugiej strony, jest to może przyczynek do odgruzowania piwnicy? I wywalenia 2/3 klamotów które i tak się na nic nie przydadzą?

Moje słoiczki, biedne ;)



Też tak macie?

niedziela, 12 czerwca 2016

Kibicujemy??

Co za emocje! Szczelą, czy nie szczelą? Tyle okazji zmarnowanych! Jak tu żyć?
Szczerze mówiąc, jakoś mnie to nie emocjonuje. Nic ani nic. Taka bez serca i emocji jestem.
Może dlatego, że inne emocje się mnie trzymają i puścić nie chcą, a mogłyby w końcu.
Za oknem słychać okrzyki dalszych sąsiadów, trąbienie, flag wywieszono więcej niż na jakiekolwiek święto ( święto?? a co to takiego??).
Chłop z Bonusem okupują kanapę, Chłop wykazuje jakieś szczątkowe zaangażowanie, ale Bonusa to nie poznaję. Żeby kot tak się zachowywał podczas meczu?
Niespotykane doprawdy.
Zobaczcie zresztą:


No to jeszcze jeden! Dla nas!

PS. Koniec meczu - 1:0 dla nas.
Na osiedlu szaleństwo. Boszszz....
Stara już jestem :(

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Intensywnie w weekend

Dzisiaj wróciliśmy do domu po kilkudniowej nieobecności. Myśleliśmy, że Bonus będzie na nas obrażony, a tu niespodzianka - nic z tych rzeczy! Wyglądał na ucieszonego faktem naszego powrotu ;)
Rytm dnia wraca do normy ;)
Strasznie nie chciało się mi jechać. Szczerze powiedziawszy - zastałam się w domu, jakby coś mnie tam przyspawało 
i zapomniałam, że dla własnej higieny psychicznej, trzeba ten dom czasem opuścić, a potem doń wrócić.
Do Zgorzelca mamy niecałe 300 km. Czy to daleko? Zależy od perspektywy. Jadąc naszymi drogami - daleko ;) ale sama droga też jest czasem ciekawa, przynosi naukę, odświeża pamięć dawnych podróży ... np. przypomina jazdę po niesamowitym rondzie w Głogowie - przydałoby się jeszcze za dwa razy je przejechać ;), uczy, że skręcając z jednego lewego pasa na jednym ze zgorzeleckich skrzyżowań, jedzie się na Wrocław, a z drugiego lewego - gdzie indziej :))
Nasz pobyt był intensywny. Już w piątek poszliśmy wstępnie do Görlitz, zachwycając się wieczorną ciszą w mieście, odnowionymi kamieniczkami, oraz katedrą, kawiarenkami po stronie polskiej ...
W sobotę zrobiliśmy potężny obchód po stronie polskiej i niemieckiej, po południu odebraliśmy numery startowe, ogarniając strefę startu, pozwalając sobie na obfity obiad, oraz uczestnicząc w tzw. "pasta party" wieczorem. Pasta party to po prostu poczęstunek dla biegaczy, odbywający się dzień przed zawodami, albo po zawodach. Do jedzenia jest makaron z sosem, lub sosami.
A rano poszliśmy pobiegać na piękny stadion, który mieliśmy za oknem pokoju, w którym nocowaliśmy. Ehhh, coś takiego przydałoby się u nas ....
Niedziela natomiast - też była intensywna :))
Rano znów poszliśmy do Görlitz, ponieważ tam odbywały się zawody - po stronie polskiej biegła część dystansów tylko.
Po zawodach natomiast, a po zawodach ... i po ogarnięciu się, wsiedliśmy w samochód i udaliśmy się na spotkanie z ... 
bardzo nieoczekiwane spotkanie z ...., gdyż nie spodziewałam się, że nasza koleżanka blogowa będzie w Polsce :))
Wiecie już, z kim się spotkałam??
Z Orszulką !!! :)))
Przyjechała albowiem na tydzień do Polski i udało się mi poznać ją osobiście :))
W niedzielę pojechaliśmy z Chłopem mym do polskiego Orszulkowa. Do spotkania doszło na stacji benzynowej, na którą Orszulka zajechała, by nas później pilotować do siebie. 
Nie był to koniec niespodzianek, ponieważ po drodze zajechaliśmy do .....,
gdzie powitały nas duże psy, kozy, owce, rozkrzyczany kogut ze stadkiem wiernych kur ....
Wiecie już, kogo poznaliśmy dodatkowo??
Ano Inkwizycję i Padre, oraz ich zwierzyniec :))
I naprawdę niewiele brakło, a poznalibyśmy jeszcze Agniechę, mieszkającą niedaleko Inkwi i Padre. 
Niestety, tu brakło czasu i nasze terminy się nie zgrały tym razem.

Jest chyba rzeczą oczywistą, że spotkania były udane?
Inaczej być nie mogło :)
Orszulka podjęła nas pysznym jedzeniem i na rozmowach minęło kilka godzin. Zdjęć żadnych nie zrobiliśmy ;) Tzn. Chłop mój kilka fotek krajobrazowo - zwierzęcych popełnił.
Mam nadzieję, że dziewczyny były zadowolone ze spotkania :) Bo ja tak :))
Nie obeszło się bez małego "fopa", gdyż mieliśmy uszykowany "gościniec" dla Orszulki i ... zostawiliśmy go w Zgorzelcu :(

Dziękuję Wam, raz jeszcze, za spotkanie :)))

I kilka zdjęć z weekendu - planuję jeszcze jeden post napisać:

Stare miasto po niemieckiej stronie:



Miasto po polskiej stronie Nysy:


Ciekawskie stworzenia Inkwi:



Na koniec tego wpisu - jak wykorzystać ukochane, stare trampki:

Napis głosi, co następuje: " Podlej mnie, ale nie kradnij! PS. Mój poprzedni właściciel miał grzybicę stóp".

Spokojnego wieczoru wszystkim życzę :)
Zmęczonam z lekka po tych atrakcjach ;)

piątek, 3 czerwca 2016

Na granicy

Witajcie :)
Raz na jakiś czas, ogarnia nas szaleństwo i wyjeżdżamy na zawody gdzieś tam, daleko,
w nieznane rejony. Albo mniej znane.
Nie inaczej było teraz. Tzn.jakiś czas temu, kiedy zapisywaliśmy się na zawody. Postawiliśmy tym razem na granicę. Państwa polskiego, a nie naszą wytrzymałości ;) Chociaż i to ostatnie będzie chyba moim udziałem ...
Otóż w tę niedzielę, odbędzie się w Görlitz i Zgorzelcu impreza biegowa, w której weźmiemy udział.
Dzisiaj dotarliśmy na miejsce, obskoczyliśmy obie części miasta ... Ta niemiecka jest naprawdę bardzo urokliwa ... Mniej zniszczona była w czasie wojny, chyba...
Czymcie zatem kciuki za nas, uprzejmie i bardzo proszę :) a, jeśli ktoś z Was jest w pobliżu
i chce się spotkać ... to maila poproszę.
Jakiś tam dostęp do neta mam.

Udanego weekendu wszystkim życzę. Albo spokojnego przynajmniej ...

To ja się pożegnam

Coraz mniej mnie na blogach od jakiegoś czasu. Nie mam ani pomysłów, ani sił i chęci do pisania nowych postów. W dodatku przyplątały się ...