środa, 15 października 2014

Coś szyciowego, czyli JASiu dwa i dobre życzenia

Dzisiejszy dzień ciut lepszy, denaturatu w desperacji nie wypiłam, ani żadnych innych napojów "wzmacniających" - swoją drogą ciekawe, kogo wzmacniają. Chyba tylko przemysł palikotowy, to znaczy spirytusowy ;)
Ale do rzeczy. Biorąc udział w Jesiennej Akademii Szycia, wyprodukowałam fartuszek kuchenny. Uważam, że na tle innych prezentuje się nie najgorzej.Możecie sobie obejrzeć tutaj


Ten mój, zupełnie niechcący i w sposób niezamierzony, wyszedł mi w ludowych klimatach. Do jego produkcji zużyłam grubą, bawełniano- lnianą (chyba) zasłonę, kupioną ongiś w lumpeksie do celów zgoła innych, aniżeli uszycie z niej fartuszka.Z tamtych celów nic nie wyszło, zasłonki przeleżały sobie jakiś czas i doczekały się swego. To znaczy jedna się doczekała.
Fartuszków kuchennych mam kilka w domu i rzadko któregokolwiek używam. Jakoś mi nie pasują ;) Pomyślę, co z tym zrobić. Wygląda trochę, jak letnia sukienka. 

A na koniec jedno z licznych moich zdjęć, zrobionych podczas kijkowych wędrówek. Dla wszystkich, szczególnie dla tych osób, którym jest źle. Ta piękna pajęczynka ze skrzącymi się w słońcu brylancikami wody. Niech te brylanciki będą samymi dobrymi zdarzeniami i wiadomościami, a sieć otuli i chroni Was przed złymi.
Klejnotów jest tyle, że wystarczy dla wszystkich potrzebujących. Mam ich zresztą więcej. Chwytajcie :)


51 komentarzy:

  1. przeczytałam, ze kłopotów masz tyle, że wszystkim wystarczy... już se pomyślałam że do kitu z tą Twoją hojnością ale wróciłam i przeczytałam ze zrozumieniem :))))))
    co do fartuszka to powiem tak... gdybym taki zobaczyła w sklepie od razu bym kupiła! jestem nim bezwzględnie zauroczona! nie widziałam jeszcze tak pięknego fartuszka ... i mam nadzieję, że wygrasz!
    :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kłopotów nie rozdaję ;) Dobrze, że wróciłaś i przeczytałaś wpis jeszcze raz :))
      Dziękuję Ci, Emko za miłe słowa :) Są piękniejsze, ale mój też niczego sobie i wstydzić się za ten "uszytek" nie muszę :) Trochę się mi kojarzy z trachtami noszonymi w Bawarii i Tyrolu. Noszą je również zwykłe kobiety na co dzień. Fajna sprawa moim zdaniem :)
      :******

      Usuń
  2. Lidia, Twoj fartuszek bardzo uroczy jest :) Bardzo ciekawy fason i kolory, starannie uszyty, co widac z daleka.
    Podoba mi sie takze ten z sowami :)
    Ja to bardzo fartuszkowa jestem :) W kuchni bez fartuszka ani rusz :)
    Klejnot chwytam swa raczka i niech przyniesie mi spokoj ducha, bo ostatnio nerwowo jest.
    Buziak :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Orszulko :) Ten z sowami też mi się podoba i jeszcze kilka innych - są ładnie odszyte i z fajnych tkanin.
      Pewnie masz całą kolekcję fartuszków w takim razie :) A klejnoty łap, niech ta nerwowość przejdzie w koncu.
      :******

      Usuń
    2. Lidia, kolekcji to moze i nie mam ale troche sie nazbiera w jednym i drugim gospodarstwie :)
      Szfyscy sie zachwycaja jak w fartuszkach chodze ;) Moze powinnam tylko fartuszki nosic :))))

      Usuń
    3. Hmmm, tylko? ;) ciekawie by to wygladało hrehre ...... zawsze możesz spróbować ;)

      Usuń
  3. Twój najładniejszy! Ewentualnie ten z sową MOŻE konkurować. Reszta to zwyklaki! Najzwyklejsze! Można głosować, czy cóś, bo nie czytałam TAM ze zrozumieniem? On, ten fartuszek znaczy, wygląda, jak śliczna, letnia sukienka. U nas na wsi kobity zaparzajo się w takich nylonowych, bez rękawa, przeważnie filutowych:) Ja mam do takich celów kolekcję z lumpeksu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Hanuś :) Głosować będzie można zaś późnij, jeśli którąś moją pracę wybierze jury. Ale to jeszcze trochę, bo jeszcze dwie rzeczy są do uszycia. Zobaczymy, w razie co - będę żebrać o głosy hrehrehre ...
      Ojesu, nic mi nie mów o stylonowych koszmarkach ... wiecznie żywe są. Aż mnie otrząsa, jak widzę coś takiego. Ale roz,dwa sie wypierze i rukzuk wyschnie ;)
      Ja mam dwa po babciach, jeden z warsztatów kulinarnych i teraz ten nowy.

      Usuń
  4. Chyba najładniejszy fartuszek jaki widziałam:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Fartuszek jak sukienka! Cudo.
    I pajecza etolke biore;) Cudna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten z sowkami tez niczego:) I przepraszam za cudow namnozenie;)

      Usuń
    2. Sówki też mi się podobają :) A cuda są nam potrzebne, więc niech się mnożą - jak najwięcej :))

      Usuń
  6. Fartuszek jest tak śliczny, że mogłabyś zarabiac na takich!
    Brylancik biorę i idę spać. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Gosiu :) Może i jakieś zapotrzebowanie byłoby ;)
      Weź nawet i dwa, albo więcej :) O tej porze już chyba spałam wczoraj ;)
      :***

      Usuń
  7. Podziwiam ludzi którzy potrafią coś własnoręcznie uszyć ;) super fartuszek. Brylantowa pajęczyna ma moc ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Miriam :) Coś tam udłubię czasem :)) Ta ma, zdecydowanie. Fizycznie już jej nie ma, ale pozostała na zdjęciu i niech działa pozytywnie :)

      Usuń
  8. To jest fartuch?! Chyba jestem nietutejsza, myślałam, że sukienka.
    Mój Boże, a mnie nie ma kto spódnicy zwęzić, guzika do płaszcza zimowego przyszyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre ustawienie do zdjęcia i można podpicować wszystko ;) Moje przeróbki też leżą i czekają na lepszy czas ;))

      Usuń
  9. Być może Twoja pajęczyna będzie początkiem odbijania się od dna. Dziś chce mi się ryczeć o pół milimetra mniej niż wczoraj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze Tobie tego życzę ♥ czegoś trzeba się chwycić.

      Usuń
  10. Fartuszek bardzo ładny i w kolekcji świetnie się prezentuje :)
    Pajęczyna z klejnotami i jak gęsto utkana:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Izo :) Udał się mi nad podziw ;)
      Ostatnio wyszukuję pajęczynki i się nimi zachwycam, czasem fotografując :))
      Pozdrawiam Cię również :)

      Usuń
  11. O kurcze blade - ile ja mam do nadrobienia, bo dawno mnie u Ciebie nie było.
    Zobaczyłam niżej tekst o 10-kilometrowym biegu w ktłórym brała udział Twoja Druga Połowa - Gratulacje.
    A moje dziecię młodsze to biega we wszystkich maratonach - w ub. niedzielę pędził po Poznaniu - przeleciał te ponad 42 km w czasie 5 godzin i 4 minut!!! Ale nie był ostatni, bo ostatnia jest zawsze ponad 70-letnia pani Maria, która biega zawsze i wszędzie od wielu lat.

    A ten Twój fartuszek kuchenny to wygląda jak bardzo elegancka sukienka wieczorowa - tylko niekompletna, bo pewnie z tyłu się nie schodzi :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie schodzi się ;) Trzeba by dosztukować ;) I gołe plecy zostawić.

      Dziękuję za gratulacje w imieniu Drugiej Połówki :) Teraz w niedzielę będzie biegł w półmaratonie, a na maraton szykuje się pewnie w przyszłym roku. Do Poznania mamy najbliżej ;) Twoje dziecię ma mój podziw, bo każdy, kto bierze w czymś takim udział i kończy jest zwycięzcą :) Limit wynosił chyba 7 godzin.
      A panią Marię znamy :) Ma kobieta kondycję :)) Niedługo rusza cykl City Trail - już w sumie ruszył w niektórych miastach, pani Maria też bierze w nim udział. My również :)

      Usuń
  12. Fartuszek jest śliczny. Wygląda bardzo gustownie. W takim można i gości przyjmować. Wygląda doskonale.
    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle pochwał, bo jestem miłośniczką fartuchów kuchennych. Mam sporo, nie tak ładnych.

      Usuń
    2. Dziękuję Owieczko :) Tylu pochwał dawno nie dostałam, leją mjut na moje serce ;)
      Jakbym do niego dobrała bluzkę i spódnicę, to wyglądałabym jak Tyrolki ;) Tyle, że u siebie wzbudziłabym niezdrową sensację na ulicy ;)))

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) W sumie to fartuszek kuchenny, ale na manekinie wygląda faktycznie jak letnia sukienka :)

      Usuń
  14. Super,ja niestety nie mam takich zdolności :(

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja myślałam, że to sukienka! bardzo mi się podoba, bardzo, bardzo...ja to szyć nie umiem:D Fajnie "złapałaś" te pajęczynę:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Fartuszek tak energetyczny , że gazu można przyoszczędzić ;)
    Obejrzałam pozostałe ,twój najcieplejszy ,mam na mysli pozytywną energię i tak jak dziewczyny pisały ,bardzo elegancki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napatrzyłam sie na pajęczynowe klejnoty i jestem bogatsza :)))

      Usuń
    2. Zobaczymy, jak rachunki za gaz przyjdą ;)) Dziękuję, Marija za dobre słowa :)
      Klejnotów bierz, ile chcesz, tu wszystko Twoje ;)

      Usuń
  17. Fartuszek mi sie podoba bardzo! I pajęczyna kroplista też. I diamencik, brylancik z niej cudny chętnie biorę na jesienne smutki Liduś kochana. Dziekuję!:-)*
    Znalazłam trochę kasztanów, będzie wiec nalewka!
    Całusy zasyłam późnym wieczorem!:-))***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bierz, Olu, bierz :) Miło ze strony dzików, że się z Tobą podzieliły kasztanami :) Znów wieczór, więc spokojnej nocy życzę :)))

      Usuń
  18. Klejnoty cudownie bogate ależ ta Natura rozrzutna. :) A fartuszek boski. Lidko uszyj plecak na ramiona do noszenia dużego kota. :)) Zamawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozrzutna i hojna niesłychanie :)
      Plecaków nigdy nie szyłam, ale moze coś na próbe. Widziałam taki ze starych dżinsów np. Muszę przejrzeć opis i dam Tobie znać :)

      Usuń
    2. To czekam kochana niecierpliwie :)

      Usuń
  19. Śliczny fartuszek! Chyba najpiękniejszy! :) Zapraszam do siebie i pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bez fartuszka w kuchni ani rusz, zawsze ufajdam ubrania. Twój wygląda na taki "elegancki", aż żal by w nim było smażyć kotlety ;-) Nie sposób nie zauważyć i nie pochwalić zdjęcia z pajęczyną - rosę świetnie uchwyciłaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba zacznę go zakładać ;) Zawsze można wyprać, albo uszyć nowy :) Dziękuję za miłe słowa, Gaju :)

      Usuń
  21. Odpowiedzi
    1. Fartuszek piękny, natomiast pajęczyna urzekająca:) Pozdrawiam niedzielnie:)

      Usuń

Bardzo miło mi, jeśli zostawiasz komentarz :) Każdy czytam i na każdy staram się odpowiedzieć.