sobota, 11 października 2014

Sobotnie prace na gospodarstwie

Piątkowe późne popołudnie i sobota upływają mi pod znakiem jabłek :) Otóż Chłop mój, stary kolejowy łazik, znalazł starą jabłoń, która ugina się od przepysznych owoców. Wczoraj przyniósł do domu siatę jabłek, a dzisiaj pojechaliśmy rowerami oboje po większą ilość towaru. Te wczorajsze zostały przerobione na mus - pyszny mi wyszedł, lekko kwaskowy i gęsty, bo jabłka nie mają za wiele soku, chociaż są soczyste ;) 
Chłop poszedł na mecz, a ja działam. No dobra, kolejny gar "musowych" obraliśmy razem, żeby nie było ;)
Postanowiliśmy wrócić do sprawdzonych, dobrych tradycji i zrobiliśmy również kompoty - takie najprostsze z prostych. Żal marnować takie dary Natury :)

Nie mam pojęcia, co to za odmiana jest. Jabłuszka wyglądają tak:




Jest trochę zabawy z zaprawami, w pewnym momencie zachłysnęliśmy się jako społeczeństwo kolorowymi i tanimi gotowcami ze sklepu, aczkolwiek wiele osób wraca do własnoręcznie zrobionych wyrobów. Wiele razy o tym pisałam, że czytam składy tego, co chcę kupić, albo i nie chcę ;) i wiele razy jest przerażający. Po co np. w konserwach rybnych cukier i słodziki?? Albo w gotowych kompotach słodzik?
Nadmuchane bułki z niewiadomo czego?
Staram się uważnie kupować jedzenie i patrzeć nie tylko na cenę , ale też na skład. Nie uważam się za jakąś bardzo restrykcyjną osobę, chociaż pewnie dla niektórych jestem. Ale to oczywiście w ogóle mnie nie obchodzi.
Wiem tylko, że za pomocą odpowiedniej diety, można wyleczyć wiele chorób, albo przynajmniej załagodzić objawy, bez potrzeby brania tony leków.

Miłego wieczoru życzę wszystkim, wracam do słoików i jabłek ;) Chłop niedługo wróci - ciekawe, jaki będzie wynik meczu. Na początku słyszałam radosne okrzyki - mieszkam niedaleko stadionu, potem już ciszę.

40 komentarzy:

  1. Lubię robić przetwory - jedyna czynność w kuchni, którą lubię robić. Moje jabłka w tym roku spadły, zanim dojrzały - z powodu suszy. Też chyba pójdę szukać jakiejś bezpańskiej jabłoni, nawet wiem gdzie. Też czytam etykietki, od dawna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno jakąś znajdziesz i jabłuszka pozrywasz :) Ta u nas mnie zaskoczyła, że ma tak dobre owoce. Na dzisiaj już skończyłam przerabianie, siły mnie opuściły ;)

      Usuń
    2. Moja spiżarnia wygląda całkiem imponująco, że się tak pochwalę:)

      Usuń
    3. Uwielbiam takie spiżarnie :)) Chętnie obejrzałabym ją sobie :)
      W moim starym domu też mieliśmy spiżarnię, a w tym, gdzie mieszkają rodzice i brat z rodziną tę rolę pełnią półki w piwnicy. To już nie to ;)

      Usuń
  2. Dodałam do jabłuszek cynamon i goździki wielki słój na zimę, część będzie na święta reszta w domu do zjedzenia. :)
    Własnoręczne lepsze i zdrowsze. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W słoju wielkim nigdy nie robiłam, tylko w małych słoiczkach. Z cynamonem też lubię :)
      Przynajmniej człowiek wie, co jest w środku - mniej więcej.

      Usuń
  3. moja mama tak robi:) potem dodaje do placków, ciasta.. naleśników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jemy naleśniki z musem, ciasta nie piekę, bo piekarnik ma fochy, ale moja mama to i owszem i wtedy mus jak znalazł ;)

      Usuń
  4. Mój mąż lubi robić różne przetwory :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale chyba nie pojechal na narodowy, zeby ogladac mecz Polska - Niemcy?
    Nieee, chyba bys krzykow jednak nie doslyszala... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niee, aż tak nawiedzony nie jest ;) Mecz naszego zespołu był bardzo emocjonujący, Chłop stwierdził, że na takim jeszcze nie był, sędzia bał się kibiców po meczu, nikt go bić nie chciał, ale wyzwiska w jego stronę poleciały konkretne. Bo był niesprawiedliwy. A mecz na narodowym oglądaliśmy od drugiej połowy. Oczom nie wierzyłam - cuda się wczoraj w piłce noznej działy :)))

      Usuń
  6. A u mojego sąsiada 5 jabłoni stoi aż gałęzie się łamały od jabłek i wszystko gnije bo ani nie przetwarza ani się nie podzieli. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo nieładnie z jego strony, chociaż ludziom też się nie chce przyjść i pozbierać, nawet za darmo. Nie mówiąc juz o robieniu przetworów.
      Ale jak sąsiad taki nieużyty, to wieczorkiem można iść do niego na "harendę", jak to się u nas mówi ;)) No chyba, że ma jakieś groźne psy.

      Usuń
    2. Mi by się tam chciało moja mama zawsze robi mnóstwo przetworów. Psa właśnie ma dość sporego więc lepiej nie ryzykować:)

      Usuń
    3. Fajnie, jak się ludziom chce :) A z psem to kicha, faktycznie nie ma co ryzykować :(

      Usuń
  7. Sporo jabłek przerobiłam w tym roku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak obrodziły, to szkoda zmarnować tyle dobra ...

      Usuń
  8. Mam trzy stare jabłonie i wiekszosc z jabłek przerobiłam właśnie na mus. Przerabiałabym nadal, ale kozy bardzo jabłka lubią, musze więc im resztkę odstapić. Uwielbiam domowe przetwory. To dla mnie jakaś magia. I robienie ich i zjadanie.Ostatnio robiłam dżem z kaliny. Boski! Muszę narwać jej więcej bo jest jej sporo w okolicy, a w sklepie sie takiego dżemu nie dostanie a on zdrowy jest (kalina dobra na przeziębienia) i sam w sobie ma tyle pektyny, że żadnego żelfixu dodawać nie trzeba!
    Pozdrowienia ciepłe zasyłam, Lidko!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nigdy nie jadłam dżemu z kaliny, ani żadnego przetworu z niej.
      Z tą magią masz rację, Olu, dla mnie to też magiczne czynności i radość z rzędów słoików wypełnionych wszelakim dobrem :) A z kozami mus się podzielić, jak lubią, to innego wyjścia nie ma ;)
      Pozdrawiam serdecznie, Olu :))

      Usuń
    2. W jakimś odcinku "Jan Serce" chyba właśnie kaliny szukali, bo ma taką cudowną moc ...tak mi jakoś w głowie coś stuka :)

      Usuń
    3. Tak, masz rację Mirko. O kalinę chodziło :)

      Usuń
  9. takie samodzielnie zrobione przetwory bez porównania smaczniejsze... o tym, że zdrowsze to już nawet nie trzeba wspominać... :) Miłego przerabiania :):*******

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Emko :***** Wczoraj w pewnym momencie wszystko mi rąk zaczęło lecieć, więc zrobiłam do końca, co musiałam i dałam sobie spokój. Ale wrócę, bo trochę zerwanego towaru jeszcze zostało.

      Usuń
  10. Ja też niedawno robiłem taki mus z dynią i jabłkiem i wyłożyłem nim szarlotkę. Pycha! Zapraszam do siebie i pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, pycha, mam jeszcze ze dwa słoiki takiego z dynią, właśnie.
      Dziękuję za odwiedziny, zaraz do Ciebie zajrzę :)

      Usuń
  11. Jak ja lubie takie klimaty przetworcze :) I ten zapach w domu im towarzyszacy :)
    To taka magia smakow i aromatow. Niestety coraz juz rzadziej spotykana w moim otoczeniu...bo sie nie oplaca...jak to niektorzy twierdza, ironicznie spogladajac na moje wypelnione smakowitosciami sloiczki.
    Oplaca sie pojsc do sklepu i kupic zakonserwowane chemikaliami rarytasy...
    Nazwy Twoich jabluszek nie znam ale mus piekny i na pewno smaczny Ci wyszedl :)
    Pozdrawiam Cie serdecznie i milej niedzieli zycze :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Orszulko i Tobie również miłej życzę :)
      U mnie też mało kto robi przetwory, bo własnie - nie opłaca się. Na szczęście w Internecie można spotkać takich świrusów i bratnie dusze, więc człowiek nie czuje się samotnie w swoich dziwactwach i fobiach hrehrehre .... ;)
      Te rarytasy mnie przerażają. Albo inne zakupy robione przez ogromną liczbę osób - zaglądam do koszyków bezczelnie ;) i czasem miałam ochotę wstrząsnąć takim osobnikiem. Teraz już mi przeszło, bo to nic nie da.

      Mus wydaje mi się, że wyszedł dobry :) Cukru dałam "na oko" i całość nie jest ani za słodka, ani za kwaśna. Zresztą,jak komuś będzie za kwaśna, to zawsze można dosłodzić ;)

      Usuń
  12. Na odmianach się nie znam,wiem za to że naturalne domowe przetwory są najlepsze i magiczne ;) mus z jabłek marzenie. Na sklepowe specjały warto uważać bo często są wręcz trujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie, trujące. Tylko, jak przekonać do tego dzieci i młodzież?
      Na domowe kręcą nosami, a badziewie jedzą bardzo chętnie.

      Usuń
  13. Uwielbiam taki słoiczek zimą otworzyć i delektować się latem:) Ja co prawda zapraw nie robię, bo jakoś nie mogę się zorganizować, ale jak jadę do mamy to zawsze coś podkradnę:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też bardzo dobra metoda zaopatrzenia sie w zapasy zimowe :))

      Usuń
  14. Ale beda szarlotki, mniam:)
    Dziwie sie zawsze, ze ludziska nie zbieraja tych wegierek, co tu maja za darmo i mirabelek i bzu dzikiego, ze o grzybach nie wspomne.
    Tyle dobra sie marnuje..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo naleśniczki :))
      Nie zbierają, bo się nie chce, a potem nie opłaca się przerabiać, bo to trzeba umyć słoiki, potem pogotować to wszystko, cukier kupić ;) a woda i gaz też kosztują ..... a w sklepie za 1,50 dżemik tfuuu pyszny można już kupić.
      Co zrobić .....
      Kciuki czymam :*

      Usuń
  15. Zapach lata zamknięty w słoiczku...;o)

    OdpowiedzUsuń
  16. Przyznam się szczerze, nigdy nie czytałam etykiet, ale teraz zaczęłam.....boszsz, guuupie, suszone ananasy mają 346 kalorii w 100 gramach!!! A ja taką paczkę pożerałam na jeden rzut. Nie mówię już ile ma kalorii litrowa maślanka mrągowska (pińcet w litrze)......a piłam ją litrami, bo uwielbiam.
    Zadałam sobie nawet trud sprawdzania ile kalorii ma to, co jem, kiedyś nigdy tego nie robiłam. Przetworów też mam troszkę, choć szkoda, że dodawałam do dżemów cukru, mogłam robić bez i pasteryzować. Teraz bym je mogła jeść bezkarnie, a tak muszę uważać ile.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja własnie na kalorie nie patrzę :( Wystarczająco osłabia mnie skład niektórych produktów ;) a może musiałabym zacząć?
      Cukier ponoć krzepi, a tak naprawdę w nadmiarze jest mało zdrowy, chociaż moim zdaniem gorsze są różne słodziki pt. aspartam, acesul ... coś tam i tym podobne badziewie.

      Usuń
  17. Przetwory też robię i właśnie najwięcej z jabłek :)
    I kocham ten zapach jak się wchodzi do domu gdy dżemik pyrkoli na gazie.
    Jeszcze mi się marzy taka prawdziwa kuchnia. kaflowa.
    Jak opowiadam o tym to nie było osoby co by nie zapytała "a po co ci to ?"
    No właśnie ... po co mi to wszystko ?
    Ale ile potem ma zastosowań taki musik czy dżemik !
    Pozdrawiam
    Lidko, ze mnie analfabeta językowy :(
    Te cmentarze zwiedzaliśmy już w drodze powrotnej więc nie mogłam się zapytać o te kropidełka naszych gospodarzy.
    Ale może jeszcze trafi się okazja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zapachy rozchodzą się nieziemskie :) Jak to, po co Ci taka kuchnia? Żeby mieć :)))
      Chciałam w necie poszukać tych kropidełek, póki co znalazłam coś, ale na temat żydowskiego cmentarza, więc chyba nie to.
      Pojedziecie po raz kolejny do pieska - arystokraty "von und zu", to będzie okazja się dopytać, co i jak :)

      Usuń

Bardzo miło mi, jeśli zostawiasz komentarz :) Każdy czytam i na każdy staram się odpowiedzieć.

To ja się pożegnam

Coraz mniej mnie na blogach od jakiegoś czasu. Nie mam ani pomysłów, ani sił i chęci do pisania nowych postów. W dodatku przyplątały się ...