niedziela, 27 listopada 2016

No i śnieg

I spadło to białe cośtamcośtam piiiii ...... z nieba.

Nie piszę ostatnio, mało komentuję, bo tak trochę się mi nie chce. A drugie trochę - sił i czasu nie mam.
No i ten śnieg w dodatku.
Wspominałam już Wam, że nie cierpię zimy?

Trzymajcie się ciepło!

piątek, 11 listopada 2016

I znów świętujemy

Dla mnie 11.listopada od zawsze był świętem, ale św. Marcina, kiedy to jadło się pyszniutkie rogale. W sumie tak pyszniutkie, jak kaloryczne :))

Moja babcia, która z nami mieszkała, zwracała dużą uwagę na pogodę w tym dniu. Twierdziła bowiem, że jaki święty Marcin - na jakim koniu przyjechał, taka zima będzie.
Ja to po niej przejęłam i na blogu swoim od trzech lat chyba, zawsze o tej pogodzie ględzę ;)
Zabawmy się więc, bo to w sumie radosne święto, nieprawdaż?
Co mówią przysłowia? 
Zajrzałam na tę stronę.

Gdy mróz na świętego Marcina, będzie tęga zima.
Jeśli na Marcina sucho, to Gody (25.12) z pluchą.
Od świętego Marcina zima się zaczyna.
Chmurny Marcin chętnie przyprowadza łagodną zimę, mrozy straszne zgładza.
Gdy liście przed Marcinem nie opadają, to mroźną zimę przepowiadają.
Gdy Marcin w śniegu przybieżał, całą zimę będzie w nim leżał.
Gdy Marcinowa gęś po lodzie, będzie Boże Narodzenie po wodzie.
Jak Marcin na białym koniu przyjedzie, to ostrą zimę przywiedzie.
Jak pierś z Marcinowej gęsi sina, to będzie sroga zima, a jak biała - to nie będzie statkowała.
Jaki dzień na świętego Marcina, taka będzie cała zima.
Jak Marcin z chmurami niestateczna zima przed nami.
Jeśli mglisto na Marcina, będzie lekka zima, Marcinowa zaś pogoda, mrozów zimie doda.
Jeśli na Marcina wiatr z południa wieje, lekkiej zimy daje nadzieje.
Jeśli śnieg spadnie na świętego Marcina, to będzie wielka zima.
Na świętego Marcina najlepsza gęsina: patrz na piersi, patrz na kości, jaka zima nam zagości.
Pierś z Marcinowej gęsi jeśli biała, to zima dobrze będzie statkowała.
Zazwyczaj tak bywało, że święty Marcin okrywa swego płaszcza połą oziminę gołą.

Jak było u nas?
Rano - śnieg. Samochód trzeba było z lekka odśnieżyć. Ale mrozu wielkiego nie było. W ciągu dnia zdarzyło się nawet rozpogodzenie, wyszło słońce, ale znów się zachmurzyło.

Czyli jaki z tego wniosek?
Że tej zimy będzie wszystko ;)

Co do gęsi, to nie wiem, jak wyglądała, bo nie mam jak sprawdzić ;)

A tak poza tym, byliśmy w Poznaniu na biegu. Dystans 10 km, który to dałam radę przebiec, czy też bardziej przetuptać ;) Trasa była fajna, ale zdarzyło się kilka poważnych zgrzytów i jeśli organizatorzy nie wezmą sobie tego mocno do serca, to z biegu nic nie wyjdzie.
Pierwszy raz zdarzyło się mi i nie tylko mi, że przed metą musiałam stanąć i dojść do niej w tłumie innych biegaczy!!! Czyli wynik mój - jakikolwiek by nie był, miarodajny nie jest. Żeby dostać medal - kilkanaście minut spędzone w tłumie, zdążyłam ostygnąć i zmarznąć ... na szczęście medalu dla mnie nie zabrakło, ale rogala to i owszem.
Nie, żebym musiała tego rogala zjeść, ale skoro zapisuję się na bieg i płacę za niego, to obie strony muszą się 
z zobowiązań wywiązać - chyba to logiczne?
Toalet była niewielka ilość, kolejki ogromne przed nimi....
Jakieś problemy były z koszulkami ... to bardzo dużo niedociągnięć, naprawdę.
Wiadomo - błądzić jest rzeczą ludzką, nikt idealny nie jest. Ale, jeśli ktoś organizuje imprezę dla 10 tysięcy osób i nie jest to pierwszy bieg, który dany organizator robi, to wymagania rosną. Ot, co.
Wielu zachowało się, jak ta przysłowiowa chytra baba z Radomia, bo korzystając z tłumu, brali po kilka medali i tych nieszczęsnych rogali ...
Szkoda, bo biegi niepodległościowe mają niepowtarzalną atmosferę. Hymn przed rozpoczęciem, biało - czerwone koszulki, flagi ... start w Poznaniu nastąpił z Alei Niepodległości, meta na ulicy Święty Marcin - dwa symbole dzisiejszego dnia.
Może za rok będzie lepiej, poza tym biegów w okolicy jest sporo, można sobie wybrać ;)

Jutro natomiast, wybieram się ponownie do Poznania, ponieważ zdecydowałam się na studia podyplomowe :)) 
A w poniedziałek idę do nowej pracy :)
Co ciekawe, studia nie mają nic wspólnego z tą pracą - trafiły się osobno niejako ;)
Trochę obawy są, ale wystarczy tej martwoty i marazmu z ostatnich lat.
Zobaczymy.

Udanego świętowania życzę zatem :)

piątek, 4 listopada 2016

Otwórz, Pantero :)

Dzisiaj już możesz :)))
Otworzyć, wiesz Co ;)

W Dniu Urodzin - wszystkiego najlepszego!!!!
Ściski i uściski, oraz życzeń serdecznych moc.

Specjalnie dla Ciebie - borneńskie sosny. Robiąc te zdjęcia, myślałam o Tobie i Twoim lubieniu tych drzew :)

Mam nadzieję, że Ci się spodobają ♥










I pieśń dla Ciebie na urodziny:


I jeszcze jedna:





To ja się pożegnam

Coraz mniej mnie na blogach od jakiegoś czasu. Nie mam ani pomysłów, ani sił i chęci do pisania nowych postów. W dodatku przyplątały się ...