czwartek, 20 lutego 2014

Zamknięta stołówka

Zamknęłam ją dzisiaj z rozmachem, zostawiając resztki, żeby się nie zmarnowały. Aż sama nie wierzę, że tego dokonałam ;)
Mowa oczywiście o ptasiej stołówce, do której gromadnie zlatywały się wróble z całego miasta chyba ;) A przynajmniej z osiedla. 

Wróble to bałaganiarze, wiadomo, ale stwierdziłam, że niech sobie zimą ptaszki podjedzą, a potem radośnie ćwierkają 
w przyblokowych krzakach. Obficie sypałam więc ziarnem, a one chętnie i szybko się częstowały. Minusem tej całej akcji był koszmarny bajzel na balkonie. Ba, koszmarny, to mało powiedziane. Kosmiczny, ogromny. Na podłodze leżały ziarna, które ptaszkom nie przypadły do gustu, czyli kukurydza ( na szczęście mało jej było w mieszance) i groch, oraz resztki po wydziobanych zbożach. 
Do tego produkty przemiany materii .... Zgarnęłam to czasem miotłą, żeby pranie wystawić i nie nawnosić tego wszystkiego do mieszkania i to wszystko.
Bałaganu dopełniały zeschnięte rośliny w doniczkach, same doniczki ... zdjęć nie porobiłam, bo nie ma się doprawdy czym chwalić ;))
Ale skoro przyleciały już różne stwory, te na "b" również ;) i niemieccy meteorolodzy ogłosili koniec zimy, to trzeba było coś z tym zrobić. Nie powiem również, żebym się do owej roboty paliła, gdyż przerażał mnie ogrom prac do wykonania i nie wierzyłam, że podołam temu w dwie godziny, a nie zajmie mi całego dnia.

Udało się jednakże :)) Udało się i dosłownie w to nie wierzę !! Do tego stopnia sukces ów mnie ucieszył, że postanowiłam podzielić się nim ze światem :)

Wróble przylatują jeszcze zdziwione, że karmnik zniknął, a zostały tylko resztki kulki. Trudno. Koniec sr ...... ania mi po barierkach i płytkach. 
Resztki ziarna wysypię wieczorem koło krzaków i sezon na dokarmianie uważam za zakończony.

Sukcesu dopełni uwolnienie piwnicy od różnych, dziwnych rzeczy, które tam trafiły, nie wiem jak i skąd ;) i wejść już nie idzie. 
To będzie prawdziwe wyzwanie. Balkon przy tym to pikuś ;)

Miłego popołudnia życzę :)

34 komentarze:

  1. A mnie zaciekawily te stwory na "b" :/.
    Czyli plytki na balkonie wyszczotkowane, wymopowane, wyblyszczone, wysuszone... Barierki odmalowane :). No to marsz do piwnic. Ktos mi opowiadal, ze co 8-10 lat nalezy robic przeprowadzki, to nie ma na poczatku tylu zbednych rzeczy... bo potem znow sa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W komentarzu mogę napisać po cichu, że chodzi o bociany. Oficjalnie nie mogę, bo się Kretowata zdenerwuje. W zeszłym roku Hana zaczęła o nich mówić chyba luty/marzec i w marcu przywaliły potężne śniegi i mrozy u nas. Działo się to na blogu Kretowatej. Teraz więc cicho sza o tym ;)
      Coś jest na rzeczy z tymi przeprowadzkami ;) bo jak człowiek osiądzie w jednym miejscu, to ciężko zabrać się za wyrzucanie tych wszystkich "przydasi".
      Barierki też wyczyszczone ;) malowane były jakieś dwa lata temu.

      Usuń
    2. O b... nie wolno;) Dopiero, jak zobaczę żywego na swoim polu;) Hana się już nie wyrywa, bo w zeszłym roku jej się tak oberwało od nas;) A te b... na śniegu - to był dopiero masakryczny widok...
      Pochwalam wszelkie wyrzucanie, choć w mojej stodole widać dokładnie odwrotny stosunek do gratów)

      Usuń
    3. No proszę, wszędzie wypatrzysz najmniejszą nawet wzmiankę o b .... ;) Więc ja też nie rozgłaszam wszem i wobec, bo pamiętam, co się stało w zeszłym roku.

      Może dlatego, że masz stodołę, a nie standardową piwnicę w bloku ;) Dwa lata temu była odgruzowana i masz, znowu trzeba, bo niedługo kolanem dopychać będę i drzwi mi się wygną.

      Usuń
    4. Mówić głośno o b... nie mówię, ale za to MYŚLĘ!
      Nie widziałyście mojej obory.

      Usuń
    5. Myśleć można :))) czemu nie .... wielu za nimi tęskni.
      Macie zdecydowanie za dużo powierzchni do składowania :))) aczkolwiek myślę, że bajzel i załadowanie w mojej piwnicy i do dzisiaj na balkonie to Twoja obora, Hanuś, albo stodoła Kretowatej, tylko w skali mikro ;)

      Usuń
    6. U mnie makro, zdecydowanie.

      Usuń
    7. Jeśli masz takie metry do dyspozycji, to jak najbardziej. Nigdy takich nie miałam ....

      Usuń
  2. Wczoraj uwalnialam sie od przydasiow. Nazbieralo sie tego duzo, ze tak powiem. Patrzac na nie zastanawialam sie, po cholere czlowiek gromadzi te wszelkie dobra, ktore i tak sa zbedne. Jakas krajalniczke do jablek znalazlam, jakby nie mozna wziac noza i pokroic jablka...Wszystko powystawialam na chodnik i w ciagu pol godziny zniknelo.
    Tak wiec stolowka zamknieta, czyli sezonu zimowego koniec :) Tero wypatrujmy b... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypatrujemy, wypatrujemy ;) ale po cichu .....

      Gratuluję Ci, Orszulko tego przedsięwzięcia :) Tak czasem się kupuje coś, żeby mieć. Albo w danej chwili wydaje się, że "to sie przyda", albo coś tam jeszcze. Ktoś się ucieszył pewnie z Twoich rzeczy :) Ja swoje zostawiam koło śmietnika i też szybko znikają.

      Usuń
  3. To pierwsza taka zima, ze wywieszone przeze mnie kulki w siateczkach pozostaly prawie nietkniete. Szkoda wyrzucac, a nie wiem, czy przetrwaja do przyszlego roku. Normalnie kazdej zimy musialam dokupywac i wywieszac nowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie poszła jedna. Myślę, że przetrwaja do przyszłego roku, bo mi czasem zdarzyło się tak zostawić.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Oczywiście :)) To czyn na miarę złotego medalu olimpijskiego ;)

      Usuń
  5. a u mnie dwa karmniki z prawie nietkniętym jedzeniem ... ale też zimy żadnej nie było
    :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To muszę moje wróble do Ciebie wysłać. Wrąbią wszystko, bałagan zostawią i będą szukać więcej :))
      Czyli dadzą sobie radę, te głodomory jedne, bo u mnie miały wygodę i pod dziób wszystko podstawione.

      Usuń
  6. No i koniec stołówki, balkon błyszczy więc teraz trzymam kciuki by z piwnicą też tak bezboleśnie poszło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam już, jak intensywny kolor mogą mieć płytki na balkonie ;) Dziękuję, kciuki się przydadzą, bo to wyzwanie nie lada jest.

      Usuń
  7. A gdzie zdjęcia czyściutkiego balkonu??? Co do piwnicy, to kilka lat temu podczas remontu robiłam czystkę i trzeba było zamówić furgonetkę do wywiezienia gratów, bo na podwórku urosła wielka sterta rzeczy do wyrzucenia. Teraz zapewne nagromadziło się znowu, ale nie bardzo dam radę obecnie zejść do piwnicy, to i nie wiem co tam się dzieje:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zrobiłam zdjęcia, bo stwierdziłam, że nie będę Was epatować dziwnymi ujęciami. Wystarczy post na ten temat ;)
      Gromadzimy w tych piwnicach mnóstwo rzeczy, nawet nie wiadomo kiedy się tam zbierają. Dopiero przy okazjach porządkowych widać, co tam było ;) Wszystko przed Tobą, Miko, kiedyś tam zejdziesz i moze pozytywnie się zdziwisz? Porządkiem i niewielką ilością rzeczy? :)

      Usuń
  8. Czyli oglaszasz sezon wiosenny, aby sie spelnilo:) U nas zima trzyma caly czas, a nasze amerykaskie ptaszyska to strasznie zarte sa o kazdej porze roku domagaja sie dokarmiania.

    Piwnicy nie mam i moze dobrze, bo w chalupie przydasi cale mnostwo i tez musze przeprowadzic segregacje. Podoba mi sie minimalizm, ale to juz chyba w nastepnym wcieleniu.

    Milego weekendu Lidko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ogłaszam początek sezonu wiosennego :)) Zima w tym roku przeniosła się do Was najwyraźniej ;) , u nas ostatnich kilka lat waliły śniegi i mrozy, więc wystarczy. Te nasze też chętnie załapia się na darmową stołówkę, ale bez przesady. Byś widziała ten syf na balkonie ..... dosyć tego ;)

      Bez przesady z tym minimalizmem, nie? Wiadomo, człowiek zbiera, potem trzeba robić selekcję, żeby nie zatonąć w tym wszystkim i już ;) Mam kuzynkę, która jest królową minimalizmu - ciężko byłoby ją przebić.

      Tobie również miłego weekendu, Renatko :))

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Twoje zamknięcie mnie chyba zainspirowało, żeby u siebie zrobić to samo :)

      Usuń
  10. U nas tylko pod drzewka podbalkonowe wysypuję jeszcze. :)
    Ale mnie mój komputer coś straszy. Co dzień zaglądam do Ciebie czy nie ma nowych wpisów i pokazywało mi że nie, aż tu co? obsuwa dwóch dni no jako to tak? Już raz zauważyłam u kogoś innego. No zacznę się przyglądać uważniej mu. Muuu :))
    Co do farmacji zgadzam się z Tobą w 100 % dla ratowania zdrowia chłopa wątroby, przyjrzyj się ostropestowi. Można dodawać do jogurtu bo jest mielony w ziołowych sklepach i z Darów Natury polecam bo sprawdzony. Posłuchaj a może zacznijcie często olej lniany albo z konopi pić? Na układ nerwowy zbawiennie działa. Proszę przyjrzyj się uważnie temu co proponowała swoim pacjentom kobieta niezwykła prof. dr Budwig oto i adres do poczytania o sylwetce doktor i kilka informacji o oleju lnianym:
    http://zlotopolskie.pl/dieta-dr-budwig bardzo dobrze opisana sylwetka nieżyjącej już pani profesor co wielu ludziom ratowała życie często w ostatniej chwili przywożonych do jej kliniki.
    1 Głównym produktem diety dr J. Budwig jest olej lniany,który jest źródłem kwasów tłuszczowych z grupy Omega – 3. Powinien on być spożywany codziennie w postaci tzw. PASTY Dr BUDWIG, czyli w połączeniu z chudym białym serem i zmiksowaniu go do konsystencji emulsji. Takie połączenie czyni pastę łatwostrawną i umożliwia bardzo szybkie wchłanianie zawartych w niej składników i transportowanie ich do komórek ciała.
    2 W profilaktyce najlepiej spożywać 1-2 łyżki stołowe oleju dziennie. W diecie dr Budwig zalecenia są znacznie wyższe – około 4-6 łyżek stołowych w połączeniu z 125 g chudego białego sera.
    W moim sklepie proponowałam klientom olej z Poznańskiego Instytutu, bo wiem że mają swoje własne nasiona nie sprowadzane z Chin, ale gdy zamknęłam sklep z racji dużych trudności z kupowaniem z Instytutu kupuję olej od inż który i ma tłocznię i własne zasiewy i zbiory lnu. Koleżanka kiedyś przepytała - a potrafi :)))) - Oleofarm na okoliczność skąd biorą nasiona na olej i się ktoś ugiął i wyznał że kupują nasiona z Chin bo tanie. Dlatego stanowczo odradzam olej z tej firmy - a dostępny w każdej aptece. Oj już kończę idę sobie na kolację. Dobrej nocy :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem tak jest, że Blogger nie pokazuje nowych wpisów i robi takie obsuwy. Też mi sie zdarzyło kilka razy.
      O oleju czytałam wiele razy, wiedzę teoretyczną mam sporą, gorzej z praktyką.Ciekawe, co piszesz o tej renomowanej firmie, która w piórka obrosła i sprowadza sobie jakieś dziwne nasiona...
      Dziękuję Ci, Elu za przypomnienie tych informacji, a na strone zajrzę :) Dobranoc :)

      Usuń
    2. Trochę tylko wprawy jogurt hyc do miksera trochę przypraw czy owoców jak tam lubicie dwie łyżki - trzy oleju i merdać tak ze dwie minuty, potem ze smakiem zjeść :) Dobre miam naprawdę dobre i zdrowe. :) Dobrej nicy :)

      Usuń
    3. Elka, dziękuję ci bardzo za informacje o oleju lnianym. Zawsze kupowałam z tej właśnie firmy i robiłam już kilka razy kurację tym olejem. Właśnie miałam kupić i zacząć na nowo, a tu akurat twój komentarz. Możesz powiedzieć jaką firmę polecasz i czy można dostać przez internet? Lidia, przepraszam za prywatę, albo może bym jakoś z Elką się skontaktowała mailowo? To cenne dla mnie informacje.

      Usuń
    4. Spoko, Miko. Może być i na blogu, sama chętnie poczytam :)

      Usuń
    5. Elka prowadzi bloga "Zamyślenia" u mnie na bocznym pasku widać. W swoim ostatnim wpisie chyba o tej firmie też pisze.

      Usuń
  11. Ja się jutro za Twoim przykładem zabieram za ogródek. Jest ciepło nie ma co czekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To będzie sie działo :)) Powodzenia w porządkowaniu ogródka zatem życzę :)

      Usuń
  12. Ja w tym roku nie dokarmiałam. Śniegu nie było wcale, trawa odkryta, pełno ziaren na krzakach i drzewach, nie potrzeba było. Na tarasie mam jednak pozimowy syf i czeka mnie to co Ciebie. Gratuluje, że już jesteś po :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      U nas jednak przywaliło w pewnym momencie i śniegiem i lodem i mrozem, więc zdecydowałam się na otwarcie stołówki. Ale teraz - wiosna w pełni :)
      Zobaczysz, jak fajnie się poczujesz, gdy go w końcu sprzątniesz ....
      Teraz muszę jedynie utrzymać ten stan, jakichś niedużych roślinek dokupić jedynie i będzie ;)

      Usuń

Bardzo miło mi, jeśli zostawiasz komentarz :) Każdy czytam i na każdy staram się odpowiedzieć.

To ja się pożegnam

Coraz mniej mnie na blogach od jakiegoś czasu. Nie mam ani pomysłów, ani sił i chęci do pisania nowych postów. W dodatku przyplątały się ...