środa, 24 sierpnia 2016

Babie

lato dzisiaj widziałam .... 
To już naprawdę, czy tak mi się wydawało jeno???

Czynię ostatnio ciekawe i niestety takie sobie, najczęściej obserwacje socjologiczne, kiedy spaceruję z kotem.
Z psiarzami w większości, wymieniamy uśmiechy, czasem kilka zdań, trzymając stwory nasze z daleka od siebie. Bo część psów macha radośnie ogonem i widać, że chętnie zawarłaby bliższą znajomość z naszym kotem. Ale nasz kotek jest niechętny temu. Ma prawo i nikt nie robi afery z tego ;)
Część patrzy na mnie jak na debila, który nie ma co robić, tylko dziwaczeje i z kotem po trawnikach łazi! Pewnie wielu
z nich to wyborcy partii opozycyjnych, którym kot kojarzy się tylko z jednym - kotem prezesa.
No cóż, biedni ludzie z nich, naprawdę.
Poza tym kot może narobić szkód, kupę smrodliwą pod oknem zrobić, albo co .... 
Za to dzieci - te normalne, wychodzące i radośnie hasające wokół bloków, takich problemów nie mają. Kota znają, chętnie głaszczą - pytając przedtem o pozwolenie ... druga sprawa, że kot nie do końca lubi, kiedy go mizia tysiąc dziecięcych łapek. Staram się wypośrodkować zatem tę kwestię.
Mam poza tym wrażenie, że jakość trawy, którą Bonus chętnie skubie, jest byle jaka. Boję się, żeby się nią nie zatruł. Najlepsza była w Bornym ... chyba. 
I dużo zieleni wokół.
A u nas, większość zabetonowałaby najchętniej wszystko dookoła, przegoniła koty, psy i dzieci, bo smrodzą, przeszkadzają i hałasują, i jak tu żyć???


czwartek, 18 sierpnia 2016

Grzybiejemy

Odkurzając bloga,trochę się pochwalę, a może pożalę? ;)
Od kilku dni jesteśmy w Bornym. I codziennie chodzimy na grzyby. Może, dla niektórych z Was to nic wielkiego, ale dla nas - głodnych świeżych grzybów, kurek zwłaszcza, oraz tych, którym pokończyły się zapasy suszonych (!!!), jest to wydarzenie nie lada.
Mając do dyspozycji jedną suszarkę, jakoś dajemy radę. Mimo, że gaz w butli się przed chwilką skończył. Pojawiły się wszystkie gatunki, które zbieramy. A zatem: kurki, maślaki, podgrzybki, koźlarze, borowiki, a nawet wczoraj rydzyki znalazłam. Dwa jednego zerwałam, a drugiego - mniejszego, zostawiłam, by dojrzał sobie ;)
Za rydzami nie przepadam, zresztą.
Większość suszymy, a kureczki mrozimy, a część do solanki poszła. I zjadamy je na obiad postaci risotto, albo spaghetti
z wyżej wymienionymi ;)
W tej chwili zbieramy siły do kolejnych zmagań przetwórczych.
Nie mam, niestety zbyt dobrego netu, żeby powrzucać zdjęcia, ale mam nadzieję nadrobić to w domu.
Bonus domaga się spacerków. Ma na koncie trzy upolowane i zjedzone pasikoniki, oraz zaczajenie się na sikorki ubogie. Co się poczaił, to jego, nie pozwoliłabym mu na upolowanie ptaszków.
Się tak rozhulał i odważył na wychodzenie, że jesteśmy w szoku :))
Zostawiam Was zatem z obrazem kurek i nie tylko, wybaczcie mi też, że nie zawsze komentuję na Waszych blogach i do zobaczenia :)

piątek, 5 sierpnia 2016

Bonus i morze

Witajcie!
Na pewno niecierpliwie czekacie na relację bonusowej kąpieli w Bałtyku ;)
Niestety, nic z tego. Kot nasz zrobił niesamowity postęp, jeśli chodzi o wychodzenie na dwór, ale morze i plaża go przerosły.
Cóż, nic na siłę, prawda?
Za to chętnie buszuje po pensjonacie - na smyczy i wychodzi zeń, kontemplując okolicę. Więc najgorzej to nie wygląda. W końcu kot to nie pies.
A propos psów. Wczoraj na plaży było ich mnóstwo i może ich obecność była powodem bonusowego stresu. Psy albowiem, biegały sobie luzem w większości. Najpierw pojawiały się trzy kejtry, a za nimi, po jakichś trzech minutach - właściciele. Nosz kurde ...
Mnie psy na plaży nie przeszkadzają, ale wczorajsze widoki optymizmem nie napawały.
I cóż na to poradzić ...
No dobra. A teraz ogłoszenie drobne.
Najpierw wstęp do ogłoszenia.
Bonus podróżuje z nami, siedząc w plastikowym transporterze, największym, jaki był u nas w sklepie zoologicznym. Ma tam dość dużo miejsca i o to nam chodziło. Przywieziony do nas został w innym, takim materiałowym, który można zarzucić sobie na ramię. Nie używaliśmy go, bo kupiliśmy tamten.
Materiałowy zabraliśmy teraz, żeby przenieść kota na plażę. Bo kotu swoje waży i mierzy.
Wczoraj nastąpiła próba włożenia Bonusa do tegoż.
Kot dostał takiej paniki, że czym prędzej zrezygnowaliśmy.
Konkludując - oddamy komuś ten transporterek za darmo, jedynie za koszty przesyłki. No chyba, że ktoś odbierze go od nas osobiście. Kwestia dogadania się.
Kto jest w potrzebie zatem?
Torba nadaje sie dla normalnej wielkości kotów i małych psów. Jest w dobrym stanie.
Wygląda tak:
http://allegro.pl/transporter-dla-zwierza-torba-psa-kota-m-3-kolory-i6219812807.html#imglayer
Kolor - pomarańczowy.
A może znacie kogoś, komu przydałby się?
Dajcie znać w komentarzach, czy ewentualnie na maila, czy telefonicznie.
Mogę od razu nie odpisać ;)
U nas teraz pada, ale cóż ... Nadzieję na poprawę trzeba mieć.
Trzymajcie się ciepło :)

To ja się pożegnam

Coraz mniej mnie na blogach od jakiegoś czasu. Nie mam ani pomysłów, ani sił i chęci do pisania nowych postów. W dodatku przyplątały się ...