piątek, 11 listopada 2016

I znów świętujemy

Dla mnie 11.listopada od zawsze był świętem, ale św. Marcina, kiedy to jadło się pyszniutkie rogale. W sumie tak pyszniutkie, jak kaloryczne :))

Moja babcia, która z nami mieszkała, zwracała dużą uwagę na pogodę w tym dniu. Twierdziła bowiem, że jaki święty Marcin - na jakim koniu przyjechał, taka zima będzie.
Ja to po niej przejęłam i na blogu swoim od trzech lat chyba, zawsze o tej pogodzie ględzę ;)
Zabawmy się więc, bo to w sumie radosne święto, nieprawdaż?
Co mówią przysłowia? 
Zajrzałam na tę stronę.

Gdy mróz na świętego Marcina, będzie tęga zima.
Jeśli na Marcina sucho, to Gody (25.12) z pluchą.
Od świętego Marcina zima się zaczyna.
Chmurny Marcin chętnie przyprowadza łagodną zimę, mrozy straszne zgładza.
Gdy liście przed Marcinem nie opadają, to mroźną zimę przepowiadają.
Gdy Marcin w śniegu przybieżał, całą zimę będzie w nim leżał.
Gdy Marcinowa gęś po lodzie, będzie Boże Narodzenie po wodzie.
Jak Marcin na białym koniu przyjedzie, to ostrą zimę przywiedzie.
Jak pierś z Marcinowej gęsi sina, to będzie sroga zima, a jak biała - to nie będzie statkowała.
Jaki dzień na świętego Marcina, taka będzie cała zima.
Jak Marcin z chmurami niestateczna zima przed nami.
Jeśli mglisto na Marcina, będzie lekka zima, Marcinowa zaś pogoda, mrozów zimie doda.
Jeśli na Marcina wiatr z południa wieje, lekkiej zimy daje nadzieje.
Jeśli śnieg spadnie na świętego Marcina, to będzie wielka zima.
Na świętego Marcina najlepsza gęsina: patrz na piersi, patrz na kości, jaka zima nam zagości.
Pierś z Marcinowej gęsi jeśli biała, to zima dobrze będzie statkowała.
Zazwyczaj tak bywało, że święty Marcin okrywa swego płaszcza połą oziminę gołą.

Jak było u nas?
Rano - śnieg. Samochód trzeba było z lekka odśnieżyć. Ale mrozu wielkiego nie było. W ciągu dnia zdarzyło się nawet rozpogodzenie, wyszło słońce, ale znów się zachmurzyło.

Czyli jaki z tego wniosek?
Że tej zimy będzie wszystko ;)

Co do gęsi, to nie wiem, jak wyglądała, bo nie mam jak sprawdzić ;)

A tak poza tym, byliśmy w Poznaniu na biegu. Dystans 10 km, który to dałam radę przebiec, czy też bardziej przetuptać ;) Trasa była fajna, ale zdarzyło się kilka poważnych zgrzytów i jeśli organizatorzy nie wezmą sobie tego mocno do serca, to z biegu nic nie wyjdzie.
Pierwszy raz zdarzyło się mi i nie tylko mi, że przed metą musiałam stanąć i dojść do niej w tłumie innych biegaczy!!! Czyli wynik mój - jakikolwiek by nie był, miarodajny nie jest. Żeby dostać medal - kilkanaście minut spędzone w tłumie, zdążyłam ostygnąć i zmarznąć ... na szczęście medalu dla mnie nie zabrakło, ale rogala to i owszem.
Nie, żebym musiała tego rogala zjeść, ale skoro zapisuję się na bieg i płacę za niego, to obie strony muszą się 
z zobowiązań wywiązać - chyba to logiczne?
Toalet była niewielka ilość, kolejki ogromne przed nimi....
Jakieś problemy były z koszulkami ... to bardzo dużo niedociągnięć, naprawdę.
Wiadomo - błądzić jest rzeczą ludzką, nikt idealny nie jest. Ale, jeśli ktoś organizuje imprezę dla 10 tysięcy osób i nie jest to pierwszy bieg, który dany organizator robi, to wymagania rosną. Ot, co.
Wielu zachowało się, jak ta przysłowiowa chytra baba z Radomia, bo korzystając z tłumu, brali po kilka medali i tych nieszczęsnych rogali ...
Szkoda, bo biegi niepodległościowe mają niepowtarzalną atmosferę. Hymn przed rozpoczęciem, biało - czerwone koszulki, flagi ... start w Poznaniu nastąpił z Alei Niepodległości, meta na ulicy Święty Marcin - dwa symbole dzisiejszego dnia.
Może za rok będzie lepiej, poza tym biegów w okolicy jest sporo, można sobie wybrać ;)

Jutro natomiast, wybieram się ponownie do Poznania, ponieważ zdecydowałam się na studia podyplomowe :)) 
A w poniedziałek idę do nowej pracy :)
Co ciekawe, studia nie mają nic wspólnego z tą pracą - trafiły się osobno niejako ;)
Trochę obawy są, ale wystarczy tej martwoty i marazmu z ostatnich lat.
Zobaczymy.

Udanego świętowania życzę zatem :)

26 komentarzy:

  1. Lidzia, świetnie! tyle nowego :)oby Ci dobrze w nowej pracy było, a studia tak ciekawymi się okazały jak się spodziewasz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Elu :) Po pierwszym dniu mogę powiedzieć tylko - oby tak dalej :)
      A praca - okaże się w poniedziałek, albo jeszcze lepiej - za tydzień ;)

      Usuń
  2. Fajnie, że Ci się zachciało chcieć. Jak pomyśle, jak ja dałam radę do huty i 5 lat na studia, to chyba już siły bym nie miała. No chyba, że coś ekstra ciekawego. Nowa praca, nowy zastrzyk energii. Człowiek się spina w sobie. U naas rane ze śniegiem, potem sobie drobno sypało i cały dzień chmurny był.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie jest coś ekstra ciekawego :)) I chociaż dzisiejszy dzień męczący był i nic nie wychodziło, jeśli chodzi o przejazdy, dojazdy, wysiadanie na wlaściwych przystankach i zamrozony samochód, to wykłady super :)
      I tego się czymajmy :)

      Usuń
  3. Gratuluję! Niech te zmiany będą dobre naprawdę, a studia i nowa praca przyniosą satysfakcję.
    Ech, kiedyś człowiek i do pracy i dzieci ogarnął i jeszcze studia podyplomowe robił przez dwa lata, co drugi weekend wyjęty z życiorysu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Ewo :)
      Moje studia są roczne, ale intensywne ;) I tak do intensywnie będzie do czerwca ;)

      Usuń
  4. Powodzenia! Wierzę w Ciebie, na pewno dasz radę. Ale bieg z dziesięcioma tysiącami uczestników?! Niepojęte.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Errato :)
      Dla mnie też niepojęte i dla organizatorów również, jak się okazało ;)

      Usuń
  5. Lidus, ciesze sie bardzo, ze martwota i marazm zostaly przerwane.
    Wydaje mi sie, ze im wiecej czlowiek zajec ma, tym bardziej jest zorganizowany. Na chwile relaksu rowniez znajdzie czas :)
    Serdecznosci :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, coś w tym jest, jesli chodzi o obowiązki i organizację czasu. Zobaczymy, jak mi to wyjdzie, bo rozleniwilam się i to bardzo ;)
      :***

      Usuń
  6. Wow,to powodzenia,uczennico:)) U nas nie ma tradycji z rogalami.dzień spędziliśmy domowo,rodzinnie ,wieczorem meczyk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Doro :)
      Bo rogale to typowo wielkopolskie są. Dopiero teraz, w dobie Internetu, więcej osób się o tej tradycji dowiaduje ;)
      Meczyk też był ;)

      Usuń
  7. Cieszę się bardzo że podjęłaś nowe wyzwania i będę za Ciebie trzymać kciuki !!
    Gratuluję też medalu !!!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajowskie nowe wyzwania, powodzenia życzę! W nowej pracy pozytywnej atmosfery, bo to bardzo ważne :)
    U nas w domu śpiewało się taką piosenkę:
    Hej na białym, hej na koniu,
    św.Marcin jedzie już.
    Śnieżek sypie się powoli
    zapowiada zimę tuż.
    Zbieraj drwa, zbieraj drwa!
    Nasza zima długo trwa!
    Zbieraj drwa, zbieraj drwa!
    Nasza zima długo trwa!
    W jednej z naszych galerii handlowych, sprzedawali rogale marcińskie z certyfikatem, który był wystawiony z boku do oglądu. Jeden taki rogal wcale nie największy, widziałam już większe, kosztował 7,80 zł. Ciekawi mnie jakie są ceny w Poznaniu. Nie widziałam kupujących te nasze rogale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znałam tej piosenki :) Adekwatna do sytuacji :))
      Ceny rogali są różne, od około 20 zł za kilogram do 45. Zależy od producenta ;)
      Nikt nie kupował, bo nie wiecie, co dobre hehe ;)

      Usuń
  9. Będziesz znowu studiować? Świetnie! W każdym wieku warto poszerzać wiedzę, zyskiwać nowe horyzonty, sprawiać, że cos sieznowu dzieje, cos ciekawego, odmładzajacego, dobrego dla rozwoju osobowości i dla otwarcia nowych ścieżek w zyciu. A na dodatek nowa praca! Ho, ho! Jeszcze lepiej! Zgadza sie to wszystko z moimi przekonaniami, ze w zyciu tak to jest - góra, dół, góra dół. Pogoda, niepogoda, znów pogoda. Trzeba byc tego świadomym i nie dać sie marazmowi.
    Bardzo sie cieszę, że ruszasz do przodu!Gratuluję Ci Lidusiu z całego serca, odwazna, pełna nowej energii dziewczyno!:-))***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Olu :)
      Na razie góry nie ma, tylko mozolna wspinaczka ... a do szczytu daleko, oj daleko jeszcze.
      W każdym razie studia - fajne, fakt dwa dni nie było mnie praktycznie w domu, bo przeżywałam ponadto podróże życia :)) - muszę to opisac, bo takiej kumulacji dziwnych wydarzeń chyba nigdy w życiu nie miałam.
      A praca - no cóż, zobaczymy.
      Buziaki :*****

      Usuń
  10. Liduś trzymam kciuki za nową pracę i za naukę. Tak na marginesie to u mnie są sprzedawane marcińskie rogale z białym makiem przez cały rok - jeden cukiernik je tworzy. Są w cenie drożdżówki ok 2 zł/szt.
    Pozdrawiam, Bezowa Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Aniu :) Przydadzą się i to bardzo, za pracę szczególnie :)
      Cukiernik nieźle to sobie wymyślił, pewnie jadł te nasze, albo z Wielkopolski pochodzi ... 2 zł to bardzo tanio :) U nas są o wiele droższe, sprzedawane na wagę.
      W sumie też cały rok można je kupić, ale najlepsze są 11.11 :))

      Usuń
  11. O tym nieszczęsnym biegu czytałam...Kiepsko to wyszło...
    Trzymam kciuki za nowe wyzwania !! ;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo, siara na całego. I wstyd przed całym światem.

      Za kciuki dziękuję :) Przydadzą się bardzo :)

      Usuń

Bardzo miło mi, jeśli zostawiasz komentarz :) Każdy czytam i na każdy staram się odpowiedzieć.

To ja się pożegnam

Coraz mniej mnie na blogach od jakiegoś czasu. Nie mam ani pomysłów, ani sił i chęci do pisania nowych postów. W dodatku przyplątały się ...