pojechał w sobotę do swojego nowego domu, a dzisiaj wrócił do nas. Płakał całe dwa dni, siedział schowany za kanapą, siku zrobił na podłogę, mało co jadł .... i dla jego dobra, wspólnie z jego niedoszłą opiekunką postanowiliśmy, że wraca do nas. Mógł mieć naprawdę fajny dom i ogólnie byliśmy zaskoczeni, że Misio tak odważny w domu, w nowym domu wszystko od początku poszło źle. Pewnie i my zrobiliśmy błędy, bo nie zostawiliśmy mu np. kocyka, tylko jedną zabawkę .... Może powinien mieć dwie kuwety, a nie jedną .... może, może, może ..... a może powinien iść do nowego domu nie sam, tylko z kimś z rodzeństwa lub na dokocenie. Nie wiem. Dziś jego była już opiekunka go nam przywiozła, mąż mój ma urlop, więc był w domu przed południem .... Lekkie zamieszanie w stadzie powstało, muszą sobie to na nowo ułożyć, a sam Misio - luz i zadowolony z powrotu. Powitał mnie, kiedy wróciłam z pracy, wybiegł jako pierwszy do korytarza, a potem chodził za mną krok w krok.
I co tu z takim zrobić?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo miło mi, jeśli zostawiasz komentarz :) Każdy czytam i na każdy staram się odpowiedzieć.