wtorek, 19 maja 2026

Mela

Pisałam, zdaje się jakiś czas temu, że odizolowaliśmy mami maluchów, bo zrobiła się agresywna do nich. Zablokowało nam to jeden pokój w mieszkaniu - mamy dwa i utrudniło życie wszystkim.
Ale w sobotę otworzyliśmy drzwi i niech się dzieje. Albo się zsocjalizuje albo trzeba będzie szukać jej nowego domu. Dziś mija czwarty dzień, koty się nie pozagryzały, aczkolwiek mruczy na nie, warczy i jak który bliżej podejdzie, to obrywa łapą. Na noc idzie spać sama, bo pewnie działoby się, a jak człowiek rano musi wstać, to dobrze jest się wyspać choć trochę.
Zobaczymy. Rady behawiorystki zadziałały na Melę średnio na jeża, dlatego zdecydowaliśmy się na ten krok. Jesteśmy już naprawdę zmęczeni tym wszystkim. Psychicznie.
Mela spędziła dzisiaj dzień na balkonie, maluchy wchodziły też tam, mami na nie burczała, ale one robią swoje. Jutro będzie gorzej, bo ja będę w pracy od rana do piętnastej, więc chyba ich nie zostawię razem, a mężu jedzie do szpitala na badania. Więc kilka dni będę w kotami sama.

To tak ku pamięci piszę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo miło mi, jeśli zostawiasz komentarz :) Każdy czytam i na każdy staram się odpowiedzieć.