piątek, 4 września 2015

Militaria w Bornym Sulinowie cz.II

Wczoraj opublikowałam pierdylion zdjęć z tak zwanego tankodromu, na którym czasem oprócz chmury kurzu i spalin, niewiele było widać. Na tym jednakże polegał urok oglądania tych harców.
Dzisiaj natomiast, pokażę drugą stronę. Jeśli ktoś z Was obejrzał sobie pierwszy filmik, to widział, jak wygląda miejsce, na którym odbywają się doroczne zloty. 
Zagłębiliśmy się z Chłopem w labirynt stoisk z militarnym "dobrem". Czego tam nie było ....

Ktoś potrzebuje części zamiennych do motoru np.? Może znajdzie je tutaj:


Chcesz skompletować sobie zestaw " Małego stolarza", albo "Małego cieśli"? Proszę bardzo:


Szukasz profesjonalnego wyposażenia z serii "Mały chirurg"? Znajdziesz go i możesz robić operacje ;) A narzędzia używane, jak i nowe:




Dizajnerskie wyposażenie kuchni? Na zdjęciu powyżej, oraz poniższym:


Takimi talerzami można w siebie rzucać podczas rodzinnej sprzeczki, nie potłuką się, a jeśli komuś czółko rozprują - pod ręką jest zestaw "Małego chirurga". Same plusy.

Cóż mamy więcej - wszystko, czego dusza zapragnie.
Potężne wiertło i młot, oraz oliwiarki, z których można zrobić jakąś gustowną ozdobę, np. wazoniki do kwiatów, poustawiane wszem i wobec po domu ;)


Szkło - szczególnie ta "kaczka" mnie urzekła ;) Ciekawe, czy była używana ;)


Manierki - można rozdać potrzebującym, spełniając dobry uczynek ;)


Skrzynki na granaty, ale bez zawartości - trochę szkoda, ale być może dałoby się coś z tym zrobić ;)


Z lżejszych form:



A jak kto głodny i spragniony:


Jeśli komuś słońce za mocno grzało, albo obawiał się opadu meteorytów - i na to znajdzie się rada. Armia przygotowana na wszystko ;)


Kolejna ozdoba do ogródka:


I kupujący:




I wisienka na torcie:


czarna Wołga, która ponoć dzieci porywała, ale nie na sprzedaż. Tzn. Wołga nie na sprzedaż ;)

Oprócz wyżej wymienionych, była cała masa stoisk z ciuchami. Oprócz koszulek mniej lub bardziej tematycznych, można było skompletować sobie mundur - dowolnej niemalże armii. Trochę przesadzam, ale wszelkie moro, którego kiedyś cywilom nie wolno było w oryginalnej formie nosić, ubiór na pustynię, mundury niemieckie, radzieckie - hitem były koszulki w cienkie niebieskie paski, a la marynarz z krążownika Aurora ;)
Z czasów wojny i współczesne, od czapki po buty. Nowe, używane, kto co lubi i woli i jaką sumę mógł na ten cel przeznaczyć.
Nie mam przekonania do żadnego munduru, nie miałam ochoty na przymierzanie czegokolwiek, ale pooglądać można. Kupiliśmy z Chłopem koszulki - ja z kotem, a on ze zlotu. 

O Bornym napiszę jeszcze jeden post, ale nie będzie o zlocie, tylko pokażę kilka zdjęć jeziora, lasu, trochę wrzosów ...

Miłego wieczoru życzę :)

czwartek, 3 września 2015

Militaria w Bornym Sulinowie cz.I

Czas tak szybko leci, że za moment minie miesiąc od zlotu w Bornym, na który w tym roku się załapaliśmy. Od niepamiętnych czasów, pojechaliśmy tam tydzień, a nie tylko na wyszarpnięty weekend. 
Od kilkunastu lat, pod koniec sierpnia, zjeżdżają do Bornego miłośnicy militariów. Wielu z nich przywozi oryginalne, wojskowe pojazdy, żeby poszaleć na ogromnym placu, na którym znajdują się strome górki i kupa piachu, który tak fajnie się kurzy przy sprzyjającej, suchej pogodzie .... Jest też okazja, żeby zarobić trochę kasiorki na utrzymanie pojazdu, wystarczy tylko zadać sobie pytanie - ile to pali? Ja tych danych Wam nie podam, bo nie znam, ale są to spore ilości - kiedyś nie zwracano uwagi na oszczędność i ekologię, zwłaszcza w krajach, które ropą stoją, albo mają do niej dostęp.
Z tego też powodu, wiele pojazdów przyjechało do Bornego na lawetach, a nie na własnych kołach. W przypadku czołgów - chyba logiczne ;)
Do tego dochodzą części, czasem trzeba nieźle się nakombinować, żeby je zdobyć, albo dopasować.
Tym nie mniej, wszystkie te staruszki i młodzieniaszki, mają w Bornym chwilę chwały. 
Wielu właścicieli dba dodatkowo o to, żeby załoga była odpowiednio ubrana, a przynajmniej miała jakiś rekwizyt pasujący do pojazdu.
To jedni uczestnicy. Inni robią okopy, zasieki i repliki obozów wojskowych, czy szpitali polowych ( w tym roku tego ostatniego nie było). A największą grupę stanowią tacy, jak my, czyli gapie ;), na których liczne przybycie mają nadzieję sprzedawcy dóbr wszelakich ;)
Zloty w Bornym mają zresztą swoje strony internetowe, kto chce, to sobie proszę znaleźć :)
Pogoda w tym roku dopisała, bo było sucho i gorąco ;) Przybyły niesamowite tłumy ludzi, zwłaszcza w sobotę - nigdy do tej pory nie widziałam korków i policji kierującej ruchem na borneńskich skrzyżowaniach.
My z Chłopem mieliśmy ten komfort, że w każdej chwili mogliśmy pójść na zlot i wrócić do domu, jak się nam znudziło, wszystko pieszo i tylko kawałeczek drogi. Wiatr był sprzyjający w tym sensie, że nie słyszeliśmy żadnych koncertów i dyskotek :)
Było naprawdę super.
Czas na zdjęcia. Gotowi na jazdę bez trzymanki i zaciągnięcie się tonami pyłu, oraz spalin? 

Dzień pierwszy:










Najbardziej "dzikowali" ci z pojazdu, który najlepiej widać na zdjęciu czwartym.
Ładu i porządku na tankdromie pilnowała cała armia ludzi, żeby nikt na siebie nie wjechał i każdy miał dużo miejsca na swoje szaleństwa.
Zdjęcia maja datę, ale nie paczcie na nią, bo nie pamiętaliśmy, jak ją zlikwidować ;)

Szaleństw ciąg dalszy zatem:













Pochwaliłam się już, że zdecydowałam się na przejażdżkę jednym z tych pojazdów. Chłop siłą mnie zaciągnął do samochodu, bo ja nie mogłam się zdecydować. Bałam się, ale z drugiej strony chciałam zobaczyć, jak to jest. W końcu tyle ludzi jeździ, wszyscy są zachwyceni i nigdy nie słyszałam, żeby się komuś coś stało, chociaż trudno w to uwierzyć, jak się patrzy z boku na wszystko ;)
Na tych zdjęciach jestem ja we własnej osobie, siedząca w szoferce i pokazująca Chłopu znak pokoju - na pierwszym ;) bo jeszcze się bałam ;))



Dla tych, którym mało pyłu i spalin - sobota. Odbyła się wtedy parada czołgów, byli również ułani, którzy rozpoczęli paradę - trójka na zdjęciu poniżej, a wcześniej - gry i zabawy publiczności na tankdromie ;)
















Jednym z bohaterów parady był oczywiście sztandarowy pojazd polskiej armii, czyli Rosomak. Powiem szczerze, że wszelkie informacje na temat wyposażenia armii naszej czytam z ironicznym uśmieszkiem, bo jest jak jest, koszar pilnują firmy ochroniarskie, niektórzy szabelką machają, że aż miło, albo niemiło, a telewizja kłamie, jak zawsze, ale ..... 
....ale Rosomak robi wrażenie. To, jak cicho podjechał i z jaką gracją pokonywał te górki, doliny i wzniesienia, jest naprawdę niesamowite. Jeśli będziecie mieli kiedyś okazję zobaczyć go jadącego, to skorzystajcie z niej. Warto.

Żeby Was nie zanudzić, zakończę dzisiejszy post. W kolejnym pokażę stoiska i kawałek Bornego nad jeziorem.
Chłop nakręcił trochę filmu z parady, ale ja nie umiem go załączyć :(
Ale znalazłam to, obejrzyjcie, jest nawet adekwatny podkład muzyczny ;)


A tu z naturalnymi dźwiękami:


Fajne, nie? ;)
Nie posądzałam siebie o taką fascynację militariami :)