Wczoraj opublikowałam pierdylion zdjęć z tak zwanego tankodromu, na którym czasem oprócz chmury kurzu i spalin, niewiele było widać. Na tym jednakże polegał urok oglądania tych harców.
Dzisiaj natomiast, pokażę drugą stronę. Jeśli ktoś z Was obejrzał sobie pierwszy filmik, to widział, jak wygląda miejsce, na którym odbywają się doroczne zloty.
Zagłębiliśmy się z Chłopem w labirynt stoisk z militarnym "dobrem". Czego tam nie było ....
Ktoś potrzebuje części zamiennych do motoru np.? Może znajdzie je tutaj:
Chcesz skompletować sobie zestaw " Małego stolarza", albo "Małego cieśli"? Proszę bardzo:
Szukasz profesjonalnego wyposażenia z serii "Mały chirurg"? Znajdziesz go i możesz robić operacje ;) A narzędzia używane, jak i nowe:
Dizajnerskie wyposażenie kuchni? Na zdjęciu powyżej, oraz poniższym:
Takimi talerzami można w siebie rzucać podczas rodzinnej sprzeczki, nie potłuką się, a jeśli komuś czółko rozprują - pod ręką jest zestaw "Małego chirurga". Same plusy.
Cóż mamy więcej - wszystko, czego dusza zapragnie.
Potężne wiertło i młot, oraz oliwiarki, z których można zrobić jakąś gustowną ozdobę, np. wazoniki do kwiatów, poustawiane wszem i wobec po domu ;)
Szkło - szczególnie ta "kaczka" mnie urzekła ;) Ciekawe, czy była używana ;)
Manierki - można rozdać potrzebującym, spełniając dobry uczynek ;)
Skrzynki na granaty, ale bez zawartości - trochę szkoda, ale być może dałoby się coś z tym zrobić ;)
Z lżejszych form:
A jak kto głodny i spragniony:
Jeśli komuś słońce za mocno grzało, albo obawiał się opadu meteorytów - i na to znajdzie się rada. Armia przygotowana na wszystko ;)
Kolejna ozdoba do ogródka:
I kupujący:
I wisienka na torcie:
czarna Wołga, która ponoć dzieci porywała, ale nie na sprzedaż. Tzn. Wołga nie na sprzedaż ;)
Oprócz wyżej wymienionych, była cała masa stoisk z ciuchami. Oprócz koszulek mniej lub bardziej tematycznych, można było skompletować sobie mundur - dowolnej niemalże armii. Trochę przesadzam, ale wszelkie moro, którego kiedyś cywilom nie wolno było w oryginalnej formie nosić, ubiór na pustynię, mundury niemieckie, radzieckie - hitem były koszulki w cienkie niebieskie paski, a la marynarz z krążownika Aurora ;)
Z czasów wojny i współczesne, od czapki po buty. Nowe, używane, kto co lubi i woli i jaką sumę mógł na ten cel przeznaczyć.
Nie mam przekonania do żadnego munduru, nie miałam ochoty na przymierzanie czegokolwiek, ale pooglądać można. Kupiliśmy z Chłopem koszulki - ja z kotem, a on ze zlotu.
O Bornym napiszę jeszcze jeden post, ale nie będzie o zlocie, tylko pokażę kilka zdjęć jeziora, lasu, trochę wrzosów ...
Miłego wieczoru życzę :)