Jakiś czas temu, Errata poleciała po całości, nominując całą chmarę osób w ramach wyróżnienia "Liebster award". Jak to Errata, do sprawy podeszła niekonwencjonalnie - zważywszy na ilość nominowanych, oraz pytania, które mogłyby być tematami na maturze pisemnej z polskiego. Tej starej, oczywiście, podczas której trzeba było napisać wypracowanie na minimum 5 stron papieru kancelaryjnego, chyba.
Postaram się zatem rozwinąć pytania Erraty, ale wypracowań pisać nie będę, bo kto to przeczyta ;)
Oto pytania:
1. Jak sadzisz, czy w resocjalizacji więźniów lepiej sprawdza się podejście restrykcyjne, czy też "liberalne"?
2. Jaką rolę w Twoim życiu pełni muzyka. Bardziej jest inspiracją, czy też wyciszeniem?
3. Czy ujmowanie życia w kategoriach estetyki jest "po linii" Bożej, czy szatańskiej raczej?
4. Gdybyś miał w swojej gestii kilkanaście milionów na cele społeczne, jak być je rozdysponował. Wiadomo, że wszystkim pomóc nie sposób. Czy w tej sytuacji rozdawałbyś przysłowiowe ryby, czy też raczej zainwestowałbyś w wędki.
5. Czy zgadzasz się z powiedzeniem "wszystkie dzieci nasze są"? Jak widzisz to w praktyce, miedzy innymi również w kategoriach legislacyjnych.
2. Jaką rolę w Twoim życiu pełni muzyka. Bardziej jest inspiracją, czy też wyciszeniem?
3. Czy ujmowanie życia w kategoriach estetyki jest "po linii" Bożej, czy szatańskiej raczej?
4. Gdybyś miał w swojej gestii kilkanaście milionów na cele społeczne, jak być je rozdysponował. Wiadomo, że wszystkim pomóc nie sposób. Czy w tej sytuacji rozdawałbyś przysłowiowe ryby, czy też raczej zainwestowałbyś w wędki.
5. Czy zgadzasz się z powiedzeniem "wszystkie dzieci nasze są"? Jak widzisz to w praktyce, miedzy innymi również w kategoriach legislacyjnych.
Z resocjalizacją nie miałam nigdy do czynienia. Uważam jednakże, że ci, którzy popełnili ciężkie przestępstwa i nie wykazują chęci poprawy, skruchy, czy ta skrucha jest nieszczera, powinni do końca swoich dni ciężko pracować, bez pobłażania im, litowania się, czy stwarzania warunków lepszych niż mają dzieci w domach dziecka lub pensjonariusze w domach opieki. Niektórych nie da się po prostu zmienić. Aczkolwiek szansę każdy dostać może.
Niestety jest to, jak widzimy, nierealne.
Co do muzyki .... mało jej słucham w tej chwili. Większość stacji radiowych wrzuca taką sieczkę, powtarzaną milion razy, że tego słuchać się nie da. I nie chce mi się wyszukiwać jakichś alternatywnych mediów, nie mam takiej potrzeby.
Paradoksalnie, za czasów komuny, muzyka w Polsce stała na wysokim poziomie. Była pewnie takim wentylem bezpieczeństwa, odskocznią od rzeczywistości ... nie było tak swobodnego dostępu do tego, co działo się na Zachodzie, więc naszych artystów stać było na własny styl, a nie kopiowali bezmyślnie zachodnich wykonawców, chociaż się wzorowali. Np. Lady Pank na Police.
Będąc nastolatką w latach 80., słuchałam wszystkiego, co się dało. A pomagała mi w tym Radiowa Trójka, Rozgłośnia Harcerska, czy nawet program pierwszy Polskiego Radia. Było co posłuchać ....
I bożej, i szatańskiej, moim zdaniem. Zależy od człowieka. Uważam, że niektórzy, poddający się namiętnie zabiegom chirurgii tak zwanej estetycznej, przywodzą na myśl monstra ze średniowiecznych malowideł. Mnie tam nic do tego, nie muszę na szczęście
z takimi przebywać, ani ich oglądać.
z takimi przebywać, ani ich oglądać.
I nie podoba się mi moda na tatuaże, którą zachłysnęło się nasze społeczeństwo kilkanaście lat temu. Nie i już. No chyba, że mi się odmieni na starość i szczele se ;) motylka na tyłku, na ten przykład. Albo wenża na kostce.
Wędki, zdecydowanie. Dają człowiekowi więcej możliwości i wolności. Chociaż nie wszystkim ta wolność odpowiada.
W niektórych przypadkach rybę. A potem wędkę.
Utopia, wiem.
Nie do końca się z tym zgadzam. Wychowanie i dbanie o dzieci to obowiązek ich rodziców przede wszystkim. I dobrze byłoby, gdyby im tego przynajmniej nie utrudniano.
Odnoszę jednakże wrażenie, że rodzice mają coraz mniej praw do swoich dzieci, bo urzędas wie lepiej. Bulwersujące są praktyki zabierania dzieci, zamiast najpierw dać rodzicom wędkę. By sami mogli złowić ryby i zatroszczyć się o rodzinę. Oczywiście nie mam na myśli sytuacji patologicznych rodzin, w których dzieciom dzieje się ewidentna krzywda. Paradoksalnie - często się z tym nic nie robi.
Bulwersujące jest dla mnie, zmuszanie rodziców do bezsensownych często, szczepień swoich dzieci, straszenie ich grzywnami, za które to zabiegi, jakby nie było medyczne, nie odpowiada lekarz, tylko - rodzic. Kolejny paradoks.
Kiedyś byłam gorącą zwolenniczką szczepień, bo wierzyłam, że tak ma być i chronią nas, a ich producentom wcale nie zależy na zyskach, tylko na naszych zdrowiu. Buchacha ....
Pracowałam kiedyś w wiejskiej szkole, do której chodziły dzieci z rodzin popegeerowskich, oraz gospodarzy, czy z rodzin,
w których rodzice pracowali w mieście.
w których rodzice pracowali w mieście.
Oczywiście wszystko należało się tym pierwszym, bo oni są biedni (sic!!!). Darmowe śniadania ( które były często wyrzucane do kosza, albo następowało obrzucanie się jogurtami), dofinansowanie do książek, przyborów szkolnych ( które nie były potem kupowane), paczki od burmistrza itp.
Rodzice ich nie mieli nigdy kasy na składki, na wycieczki dla dzieci, ale na papierosy i alkohol - jak najbardziej.
To coś tu nie gra, prawda?
Tak więc to wszystko postawione jest na głowie. Jak całe to życie na Ziemi. Paradoks goni paradoks, a my kręcimy się jak na karuzeli, albo drepczemy w miejscu, niczym chomiki w swoich "kręciołkach".
A to wszystko ch....j, jak śpiewają Elektryczne Gitary.
Nominować nikogo nie będę, bo Errata sporo osób do tablicy wywołała ;) ale, jeśli ktoś ma ochotę, to niech napisze coś "na temat" w komentarzach.
Udanego weekendu wszystkim życzę i dobrego nastroju ♥

