wtorek, 26 kwietnia 2016

Zmaltretowanam, ale żyję ;)

Od razu uspokajam te osoby, które mogły zaniepokoić się tytułem posta. Nic złego się nie działo.
Od jakiegoś czasu pobolewało mnie w biodrze. Cóż, tak to już jest ponoć, że jak po czterdziestce nic nie boli, to oznacza, że nie żyjesz. 
Bardzo mi się taka koncepcja i postawienie sprawy nie podoba i nie zgadzam się na nią. Ale wiadomo, ja mogę się nie zgadzać, a mój organizm ma na ten temat zgoła inne zdanie.
Przyznaję się ,że na te moje bóle biodrowo - lędźwiowe sobie sama zapracowałam. Zbyt długim siedzeniem przy komputerze i nieprawidłowym siedzeniem.
Do tego doszła aktywność na bieżni z podciśnieniem ( koleżanka mnie namówiła, ale już nigdy więcej!!), bo nie obwiniam zwykłego biegania i chodzenia z kijkami ;)
Niby bardzo mnie nie bolało, ale było to dość upierdliwe, więc desperacko zgodziłam się na wizytę rehabilitanta w domu. On już u nas był, dwa razy Chłopa mego skotłował, znany jest w naszej mieścinie ogromnej rzeszy ludzi, z biegaczami na czele i tak sobie jeden drugiemu go poleca.
Jest to albowiem nie tylko rehabilitant, jakich wielu, tylko dodatkowo osteopata. Część z Was zna pewnie to pojęcie, a dla innych podstawowe wiadomości z Wikipedii tutaj.
Chłopak jest niesamowity. Młody, bardzo zaangażowany w to, co robi, ciągle dokształcający się, dociekliwy ... do tego przystojny i lubiący koty :)
Miałam strasznego cykora przed tą wizytą, nawet łudziłam się przez chwilę, że już do nas nie dojedzie ;) bo pora już późna, ale napisał smsa, że ma kilkadziesiąt minut poślizgu - taki gość solidny :))
Ehhh ....
Szykowałam się jak na randkę :)) Bo wiadomo, chłopak niejedno widział, ale na pewno lepiej się mu pracuje, kiedy pacjent jest czysty i estetyczny.
Przyjechał zatem, na wejściu zachwycił się po raz kolejny Bonusem, że taki duży i niesamowity, potem przeprowadził ze mną wywiad, w międzyczasie pogłaskał ze dwa razy kota, który z godnością przyjął te wszystkie hołdy ...
A potem się zaczęło. Najpierw kilka testów, skierowanych głównie na moje biodra - okazało się, że nic mnie tam nie boli, przy ruchach w te i wewte ... po testach przystąpił do zasadniczej części występu.
Ja pier .... dzielę, jak to bolało!! 
Tortury nie miał końca, czasem nawalało mniej, a czasem tak, że od razu gorąco się zrobiło ... 
A wcale jakoś mocno nie uciskał - ponoć ;) tylko posklejane tkanki tak się zachowują, kiedy wiadomo, gdzie je przycisnąć.
O dziwo, jednakże, po zabiegach wstałam bardzo rześka, lekka, spać mi się odechciało - normalnie nie wierzyłam. 
W nocy też mnie nic nie bolało, rano wstałam skoro świt, czując się doskonale, mimo lekkich obrzęków w uciskanych miejscach. Ale bez siniaków.
Taka to ciekawa metoda jest. 
Za jakieś 3 tygodnie będzie powtórka najprawdopodobniej, zobaczymy, jak organizm zareaguje na to wszystko.
I oczywiście muszę pamiętać o skróceniu czasu przesiadywania przed kompem, oraz o prawidłowym siedzeniu.
Tak to się mi tydzień zaczął :)

Rzecz ważna - Bonus podszedł do naszego gościa, kiedy ten go zawołał, dał się po raz kolejny pogłaskać - to też jest jakimś wyznacznikiem ;), bo kot nasz nie do każdego podchodzi.
Okazało się, że rodzice pana W. mają kota, z którym on również mieszkał i który w domu rządzi.
I to jest bardzo fajne i pozytywne :)

Do miłego zatem :) Niech ten tydzień będzie dla nas udany, chociaż pogoda średnia, bo zimno. 
Z rękawiczkami się przeprosiłam ;)

34 komentarze:

  1. Oj, Lidka, namiary mi zarzuć na maila na tego kolesia;) Może się przyda;))) A że lubi koty - ha! nie dziwota;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przydałaby się i dla mnie taka maltretacja ,ale ten fajny pan za daleko ;) .
    Ciągle czuję jakieś bóle pleców ,alem po czterdziestce przecie ;P . U mnie przyczyną jest niewygodna pozycja z mego tyrania niestety .
    A co do tygodnia...To oby tak było do maja :))!

    Pozdro z zimnego Podlasia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, trochę daleko, jego zasięg do Ciebie nie sięga ;)
      Ale myślę, że u siebie też kogoś fachowego znajdziesz, trzeba tylko rozpuścić wici :) Taki "masaż" przydałby się Tobie na pewno, ulżyłoby Ci na pewno.

      Odpozdrawiam z zimnej Wielkopolski :))

      Usuń
  3. A jak się siedzi prawidłowo??
    Zazdraszaczm, bo też potrzebuję takiego fachowca. Też biodro. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę Ci, Gosiu napisac, jak ja siedzę i jest to nieprawidłowe, bo mnie do bólów doprowadziło ... niestety garbię się, mam zły fotel i za bardzo napinam okolice kręgosłupa lędźwiowego. Muszę się naprawdę bardzo pilnować.
      On w stolicy naszej wojewódzkiej też przyjmuje, ale u Ciebie na pewno jakiś fachowiec też sie znajdzie. Myślę, że warto sprobować. Bo dzisiaj boli mnie dużo, dużo mniej, nie licząc opuchlizny tkanek w miejscu tego uciskania.

      Usuń
  4. Qrcze, nie dosc, ze kompetentny, to jeszcze przystojny! Lidka, czy to nie za duzo szczescia naraz? A Chlop byl w domu, czy przyjmowalas przystojniaka sama? :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem Los się do mnie uśmiecha ;)
      Chłop był w domu, jak najbardziej, pora zrobiła się prawie nocna albowiem, przystojniak wyszedł od nas po 23-ciej ... i Bonus też mnie pilnował cały czas ;)

      Usuń
  5. Nie ma jak dobry fachowiec. Mnie pomagały klasyczne masaże, ale siniaki potem miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czasem idę na klasyczny, ale to już do kogoś innego.
      Siniaki mogą być po takich zabiegach, Chłop mój miał i strupki nawet ... ponoć to normalne ;)

      Usuń
  6. Szczerze współczuję z powodu boleści !! Rehabilitant złota rączka mi też by się przydał...i najlepiej żeby lubił psy bo moja Maja nie lubi obcych w domu !
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdemu by sie przydał ;) Zawsze możesz casting zrobić, czy lubi psy ;) albo w gabinecie się umawiać ;)
      Pozdrawiam równie serdecznie :)

      Usuń
  7. Oj, dobry masażer czy rehabilitant wszystko jedno na wagę złota jest, oj warto byłoby znaleźć takowego i u nas. :) Delikatny ucisk jest podobno mocniejszy w działaniu niż normalny masaż, tak słyszałam a nawet czuję czasem gdy mąż chwilę pomasuje musiki moje. :) Musiki czyli napięte mięśnie przy karku, napinają się od myślenia - muszę, muszę, muszę to i tamto muszę, stąd nasza rodzinna nazwa musiki bo muszę. :)Zmienić słowo muszę na chcę może to nam pomoże? :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, jest mocniejszy .... bo on w trakcie dotknął mnie w bardziej neutralnym miejscu i powiedział ,że z taką siłą działa na te bolesne miejsca. Ledwo go tam poczułam, a w newralgicznym miejscu - zwijałam się z bólu ...
      Musiki - paskudne są te dranie, nazwa myląca nader. Lepiej brzmi właśnie "chcę" lub "mogę" :)

      Usuń
    2. Lidko trzeba się tylko "nowego" słowa nauczyć. :)

      Usuń
    3. Z tym bywa gorzej, ale jest to możliwe do zrobienia :)

      Usuń
  8. Ja nie mam bóli ino z chodzeniem mam coraz większy problem, neurolog orzekła, że to neuropatia, jako skutek uboczny radioterapii, masażysta chyba niewiele by mi pomógł. Jestem teraz po serii zastrzyków, na razie nie widzę żadnej poprawy, no pożyjemy zobaczymy ;)
    Twój masażysta dobry fachowiec i fajny człowiek, więc pacjenci go rozchwytują, najważniejsze, że poczułaś ulgę i idzie ku lepszemu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że poprawy nie ma, ale mogę go zapytać, za jakieś 3 tygodnie będzie u nas, żeby mnie ponownie zmaltretował ;), czy takie sprawy też osteopata leczy.
      Mam nadzieję na to lepsze, tylko muszę pamiętać o prawidłowym siedzeniu i nie napinaniu się niepotrzebnie ;)

      Usuń
  9. Ja go chcę nie przez biodro, ale dla przyjemności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wolałabym dla przyjemności, ale nic z tego. Żeby mieć przyjemność, to najpierw musi poboleć - u mnie przynajmniej ;)

      Usuń
  10. Takich tortur niechaj Ci będzie dostatek. Sama myślę, coby się nie skusić;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalnie raj dla masochistów :))
      Jeszcze jedne za jakiś czas będą, a potem zobaczymy.
      A Ty się skuś, jak najbardziej, na pewno warto, nawet kosztem bólu, który zresztą mija.

      Usuń
  11. A to sobie "romansik" zafundowałaś...;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo, dla zdrowotności czasem trzeba ;)

      Usuń
  12. Przeczytałam opis działania pana osteopaty z zainteresowaniem wielkim! Fachowcy w swoim zawodzie na wagę złota teraz. A jesli do tego są to ludzie sympatyczni, godni zaufania i solidni to już w ogóle pełnia szczęścia.Cudownie, że ten rehabilitant wziął sie za Ciebie Lidusiu i rzeczywiscie poczułaś ulge. Więcej powinno byc takich ludzi. Al e niestety, trafic na nich to cud. Pozostaja najczęsciej zwykli lekarze, którym tak naprawdę najczęściej jest wszystko jedno.
    A co do postawy przy siedzeniu czy chodzeniu to też musze uważać. Po czterdziestce rzeczywiscie tak jest, że nie ma dnia by cos nie bolało.A zycie mogłoby być takie piekne!
    Ściskam Cie serdecznie i wciaz polepszajacego sie samopoczucia życzę!:-))***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo, żeby zostać dyplomowanym osteopatą, trzeba skończyć kolejne studia - tak się doczytałam w necie. Pięcioletnie w dodatku. Ten "nasz" jest w trakcie, ale ma pokończonych kursów pierdylion już. No i skończył "normalną" fizjoterapię. Podziwiam chłopaka i zazdroszczę mu takiej pasji ...
      Co do zwykłych lekarzy, to masz rację, Olu - tak jest. Większości się już nie chce, zmęczeni i miotani wymaganiami NFZ, swoich szefów, firm farmaceutycznych itp. ... smutne to, bo traci oczywiście pacjent.
      Trochę nadziei na życie bez bólu jeszcze we mnie się tli, chciałabym do moich aktywnosci wrocić, może mi się uda na dobre powrócić.
      Odściskuję, Olu, dziękuję za zyczenia i odwzajemniam serdeczności :*****

      Usuń
  13. o proszę! jak to kociarz z kociarzem się dogadają ;)
    zdrowiej kochana... szkoda życia na choroby :**********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kociarz kociarza zawsze znajdzie ;))
      Dziękuję, Emko, chciałabym wrocić do kijków i biegania, bo przerwę sobie zrobiłam dość długą, nie chcąc sobie większej krzywdy zrobić.
      Buziaki :*******

      Usuń
  14. Bonusik zjawiskowy:)) Kochana zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to kot ;))
      Dziękuję, Filiżanko i Tobie również zdrowia życzę :)
      :***

      Usuń
  15. Nie ma to jak udany pod każdym względem rehabilitant.:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to :) W dzisiejszych czasach, kiedy większosć nastawiona jest na wyciśnięcie z pacjenta maksymalnego zysku i nie przejmowanie się problemami tychże, taka osoba pozytywnie zaskakuje i przywraca wiarę w ludzi.

      Usuń
  16. Lidia, ale fajnie, ze znalazlas takiego goscia:) I przystojny i koty lubi, do tego fachura:)
    Mialam kiedys bardzo dobrego masazyste, moj kregoslup za nim teskni;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję na dobrą współpracę :)

      Usuń

Bardzo miło mi, jeśli zostawiasz komentarz :) Każdy czytam i na każdy staram się odpowiedzieć.