poniedziałek, 20 marca 2017

Czyli, proszę Państwa, mamy wiosnę :))

Wisi ta zima u mnie już dość długo, zebrać się nie mogę do napisania ... ale dość już.
Dzisiaj przyszła do nas oficjalnie, chociaż już od pewnego czasu ptaki świergolą jak szalone, ozimina na polach się zieleni, pąki powoli i nieśmiało na drzewach rosną ...
Zima na pożegnanie zarzuciła u nas wiatrem i deszczem. Ale później zrobiło się całkiem ciepło, trochę słońca nawet wyszło, popadało, czyli nieźle jest.
Kot nasz również wiosnę w ciałku swoim poczuł, ponieważ głośno i stanowczo domaga się wyjścia na dwór. Nie, żeby na balkon nie mógł wychodzić ... ale co tam balkon, nudy jakieś. Niech inni sobie tam siedzą. Bonusy wychodzą na zewnątrz.
Schudł nam kotek w ciągu tych 9 miesięcy od wdrożenia planów zmniejszenia jego wagi, jakieś 1,5 kg. Nasza pani weterynarz stwierdziła, że to również dzięki mokrej karmie, którą kotu nasz od jakiegoś czasu je, nie tykając suchej, bo na ostatnią dostał uczulenia.

Wiosna wiosną, ale problemy zostają stare. Można oczywiście spróbować różnych działań mających na celu oczyszczenie mieszkania ze starych, zimowych energii, pomyć zachlapane okna ( chociaż lada moment będą zakurzone letnim pyłem)
i być może lepiej się poczuć.
Chociaż u mnie w pracy jakieś egzorcyzmy raczej by się zdały i to odprawione przez kilku zaprawionych w bojach egzorcystów. Coś w tych murach musi być dziwnego. Coś we mnie musi być dziwnego, że to tak się dzieje.
Byle do czerwca.
11 tygodni nauki. Policzyłam dzisiaj. Wydaje się dużo, ale z drugiej strony dużo chyba nie jest.

I dwa zdjęcia na koniec.
Agniecha - to waleriana od Cię :) Ładnie zimę przeżyła i odbiła. Kocimiętka natomiast, chyba nie. Jeszcze się jej dokładnie nie przyglądałam, bo porządków na balkonie nie robiłam.
A waleriana się przyda, a jakże :P


To zostało zrobione na dzisiejszym spacerze. Od rana mogłam z kotem wyjść. Nie mógł się zdecydować, czy iść do domu, czy nie, ale dzięki temu mogłam spokojnie z koleżanką pogadać ;)


Udanej wiosny wszystkim życzę :)

31 komentarzy:

  1. Znaczy się prawidłowo to Bonus ciebie wyprowadza na spacer ;)
    U mnie w chaupie raczej stara energia, przez okna niewiele widać, więc po wiosnę wychodzę na dwór ;) Wiosennie jednak zaczęłam działać w tym nadwyżkowym pokoju, który powoli zaczęliśmy traktować jak lamus, trochę go uładziłam :)
    11 tygodni nauki minie ani się obejrzysz, tylko szkoda że w tej szkole tak źle się dzieje...Jakaś siłaczka by się tam przydała, mnie samej jednak daleko do siłaczki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak w sumie jest z tym spacerem :)) A jeszcze lepiej wyprowadzał koleżankę, która się nim opiekowała w lutym :)) Ze względów bezpieczeństwa, skróciła sobie jego smycz, to nie raz ją pociągnął :))
      Też siłaczką nie jestem. Tam nie warto.

      Usuń
  2. Wiosennie pozdrawiam.
    Ależ Bonusik ma śliczne lśniące futerko i minę filozofa roztrząsajęgo powazny dylemat.
    U mnie zazielenły się trawniki, listeczki są na wierzbie i żywopłotach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) oj tak, dylematy to nasz kotu ma ;) futerko takie ma cały czas w sumie :)

      Usuń
  3. Moi rodzice mają takiego kotka czarnego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) czarne najfajniejsze :)
      Moi rodzice maja dwa czarne.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Skomplikowane są :)) Kiedyś włączyłam w telefonie aplikację, która nam pokazała, jak chodziliśmy ... pokręcona była :))

      Usuń
  5. Bonus w swojej czarnosci to by do mojego ubioru pasował ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo, kłaków nie byłoby widać :)

      Usuń
  6. Aaachchch!... Znowu piękne zdjęcie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) miło mi, że się Tobie podoba. A które? Z pociągiem, rzecz jasna? ;)

      Usuń
    2. Z pociągiem, z pociągiem.

      Usuń
    3. :) to Koleje Wielkopolskie tak ładnie zapozowały :)

      Usuń
    4. Proszę nie używać przy mnie słowa "Wielkopolskie"!
      :)))

      Usuń
    5. Ale ja mieszkam w innej Wielkiej Polsce ;)

      Usuń
  7. No patrz - przezimowała ( waleriana )
    No patrz - przezimował ( kozłek lekarski )
    Jak to zupełnie inaczej brzmi, chociaż roślina ta sama.
    Przypomnę Ci, że ona/on potrafi osiągnąć 2 m wzrostu( znaczy się łodyga z kwiatostanem ).
    U nas też wiosna ruszyła. Co oznacza kupę roboty do wykonania. Może nawet uda mi się większość prac wykonać.
    Bonus mimo schudnięcia wygląda imponująco. Kawał kota z niego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka dwoistość tej roślinki :)) Dobrze, że mi przypomniałaś o tych 2 metrach, jak pójdzie w górę, to przesadzę go/ją do czegoś większego :)
      Bo kotu nasz sam w sobie jest duży, chociaż mnie się wydaje, że jest normalnej wielkości, to inne koty są maleńkie :)))
      Mam nadzieję, że pracę wykonałas :)

      Usuń
    2. Powinnaś Czeslavę Żbikovą mojego brata zobaczyć. Jak się na wieś wyprowadził, to przez pół roku miał defilady pod domem z pytaniem: "A to co to?". Osobiście widziałam chłopaka z oczami jak spodki, który byłby na jej widok zleciał z ciągnika :))

      Usuń
    3. :))) my z naszym kotem sensację wzbudzamy, bo raz, że na smyczy, a dwa taki duży :))

      Usuń
  8. A kozłek lekarski u mnie na balkonie kilka lat kwitł i przecudownie pachniał. Też odbił na działce dziś go podglądałam. A u nas kituś jeszcze nie był wiosennie na działce, ale ma już obróżkę którą trzeba założyć i będzie ochrona aż do Grudnia. :)Serdeczności Lideczko wielkie i uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super, że daje radę na balkonie. Bo działki jako takiej nie mam, żeby go zasadzić.
      Naszego zakrapiamy co kilka miesięcy, w jednym preparacie jest przeciwpchłowo, antykleszczowo i antyrobakowo. I chyba zdaje egzamin.
      Odściskuję, Elu :))

      Usuń
  9. I vice versacze...;o)
    Kocimiętki chyba w tym roku jakiś bunt ogłosiły...Albo koci, albo miętkowy...;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) trudno, na taki bunt nic nie poradzimy. Niech im tam będzie ;)

      Usuń
  10. Dzień dobry, Lidusiu! Zajrzałam tu juz wczoraj, ale po całodziennej robocie w ogrodzie nie miałam siły stukać w klawiature. nareszcie i u nas wiosenniej a więc człowiek moze cos porobić a potem wieczorem łazic jak zombie - he, he!
    Fajnie, ze Twój Bonusik tak lubi wychodzic na spacery - przynajmniej ma coś z tego zycia, ptaszki sobie pobserwuje, robaczki i listeczki. No i jego futerko na pewno potem ładnie wiatrem pachnie.
    Tak, wiosna przyszła a stare problemy zostały. Jednak miejmy nadzieje, ze czas sam cos rozwiaze albo zesle radę. Czasem wydaje sie nam, ze utkwilismy w czymś jak w klatce a tymczasem drzwiczki zaczynają sie powoli uchylać, tylko my jeszcze tego nie dostrzegamy. A czasem ta klatka jest lepsza niz to, co poza nia. Tak czy siak człowiek znajdzie zawsze jakis powód do narzekania i wciaz w jakimś niedosycie zyje. A tymczasem czas leci i chwile te obecne znikają, jakby ich nie było. A przecież z takich chwil zycie sie składa...
    Lidusiu, niech ta wiosna będzie dla nas przyjazna, niech zmienia tylko na dobre. Ściskam Cię mocno!***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Olu :)
      Bonusik jeszcze samochody namiętnie wącha :)) Szczególnie przody. Co on tam czuje - nie wiem. Zapachy wszelakie, z benzyną włącznie. Czasem tak namiętnie obwąchuje, łebek pod zderzak wsadzi i zadrze, że śmiać mi się z tego mechanika chce :))
      Ptaszki są w jego centrum zainteresowania. Czai się na nie, rusza do ataku, ale smycz go ogranicza - my zresztą też. A wróble uczą się czujności ;)
      I tak się bawią razem ;)
      Z drugą częścią wpisu - trafiłaś w samo sedno. Ten niedosyt jest beznadziejny, bo nie powinno go być w naszym życiu. A przynajmniej nie w takiej ilości.Gonimy nie wiadomo za czym, a potem się okazuje, że nie warto.
      Odściskuję i również udanej wiosny Tobie życzę :*****

      Usuń
    2. Na temat kota i wróbli, pamietasz Lidka ten wiersz?
      Po drabinie

      Spojrzał Miś na kalenicę
      „Wróbel jest tam! Wnet go chwycę!”
      Włazi kotek
      po drabinie,
      po drabinie,
      po drabinie…
      Już ostatni miał szczebelek.
      A wtem frrr… uciekł wróblelek.

      „Schowam się za kupkę śmieci,
      To wróbelek znów przyleci”.
      Złazi kotek
      po drabinie,
      po drabinie,
      po drabinie…
      A gdy zeszedł na podwórko,
      ukrył się za chwastów górką.

      Spojrzał znów na kalenicę
      „Siedzi wróbel. Tego chwycę!”
      Włazi kotek
      po drabinie,
      po drabinie,
      po drabinie…
      Już ostatni miał szczebelek.
      A wtem frrr… uciekł wróblelek.

      „Schowam się za kupkę śmieci,
      To wróbelek znów przyleci”.
      Złazi kotek
      po drabinie,
      po drabinie,
      po drabinie…
      A gdy zeszedł na podwórko,
      ukrył się za chwastów górką.

      Spojrzał znów na kalenicę
      „Siedzi wróbel. Tego chwycę!”
      Włazi kotek
      po drabinie,
      po drabinie,
      po drabinie…
      Janina Porazińska

      Usuń
    3. Haha, Marija - nie znałam tego wierszyka chyba :)) ale celny jest i prawdziwy. I tak się kotek z wróbelkami bawi bez końca. Nasz czai się i koniecznie chce w krzaki wlecieć, ale mu nie pozwalamy.

      Usuń
  11. Zauważyłam Cię u Miriam i pomyślałam, że zerknę :-) W mojej pracy też energia musi być zawiesista, ostatecznie cztery kobiety różnie do siebie nastawione ;-) pracują w jednym pomieszczeniu. Nie da się tego oczyszczać szałwią czy palić świec, bo wiesz, przepisy ppoż. A zresztą, to syzyfowa praca, bo następnego dnia znów o coś by komuś poszło i tak dookoła Macieju. Atmosfera by się oczyściła, gdyby nas rozsadzić po innych pokojach, hehe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Gaju, miło mi :) Ty już chyba kiedyś u mnie gościłaś, a ja u Ciebie :)
      Pracuję w podstawówce i tam to się dzieje ... nawet i się już nie chce tego opisywać. Szałwia też by nie pomogła, tylko doświadczeni egzorcyści - takie jest moje zdanie. Sama też się staram ochraniać, bo jeśli o tym zapominam, to obrywam. Ot, co.
      Czasem odseparowanie poszczególnych osób dałoby dobre efekty :)) bo palenie czegokolwiek to chyba niekoniecznie. Jedynie wielkie ognicho, które spali wszystko ;)

      Usuń
  12. U mnie również wiosnę widać i czuć:) Klematisy budzą się do życia, jak i inna roślinność a ptasiory drą paszcze szczególnie o poranku.
    WRESZCIE! Jakaś długa ta zima w tym roku, moja kociczka też chce na zewnatrz, bo czuje wiosnę i gania za wiewiórkami.
    Bonus, piękny i dostojny.
    Serdecznie Cię pozdrawiam i byle do wakacji przetrwać:)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo miło mi, jeśli zostawiasz komentarz :) Każdy czytam i na każdy staram się odpowiedzieć.