piątek, 11 września 2015

Kolejne zwierzaki szukają domu/domów

Przeklejam w całości z Pastelowego Kurnika. Serce mi się kroi, jak to czytam .... Mam nadzieję, że wszystkie koty i psy znajdą jak najlepsze i kochające domy.

Odezwa!

Kochane Kury Zrzeszone, Niezrzeszone i Te, Które Za Chwilę się Zrzeszą!
Nie, żebym chciała bombardować Was coraz to nowymi wpisami - ale jest sprawa. Pilna i bolesna. Pamiętacie Kudełka, który znalazł dom u Graszkowskiej, a który żyje dzięki Mamalince? Konia Brylanta adoptowanego przez Mamalinkę od Ori, która z kolei uratowała go od rzeźni?
Na skutek życiowych zawirowań Ola Mamalinka jest zmuszona zlikwidować swoje gospodarstwo i szukać szczęścia i chleba gdzieś w świecie. Nie poddała się bez walki, już rok temu taka groźba nad nią zawisła. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić takiej sytuacji. Kiedy sobie pomyślę, że musiałabym spakować dobytek i szukać domu dla moich zwierząt, chce mi się płakać, a nawet trochę płaczę. Ola ma czas tylko do końca września. Koń Brylant i kozy mają szczęście - pojadą do jednej z naszych blogowych koleżanek. Jednak Ola ma jeszcze trzy psy i trzy koty, wszystkie z odzysku. I to spędza Oli sen z powiek. Musi, po prostu musi znaleźć im szybko domy. Pomóżcie, proszę, przez fb, znajomych królika, blogi, gdzie się da. Już nie raz i nie takie rzeczy nam się udawały!
Jeśli chcecie, bierzcie odezwę żywcem na Wasze blogi!
Przedstawiam Wam Bellę:
Bella ma ok 7 lat, jest kochaną pieszczochą. Wychowywana z dziećmi, kotami i dużymi zwierzętami. Odrobaczana i szczepiona, wysterylizowana. Jest średnim psem. Tu link do ogłoszenia na olx: http://olx.pl/oferta/psy-szukaja-domu-CID103-IDbySFN.html#a1978be816


A to jest Aura:


Aura ma ok 5 lat, to łagodna, wesoła i posłuszna suczka. Jest dużym psem. Wychowywana z dziećmi, kotami, dużymi zwierzętami też. Szczepiona, odrobaczana, jest wysterylizowana.
Link: http://olx.pl/oferta/psy-szukaja-domu-CID103-IDbyTKW.html#a1978be816


I malutki Gucio:
 Gucio ma ok 4 - 5 lat, jest wesołym psem. Kocha dzieci, uwielbia pieszczoty, mieszka w domu z 2 suczkami i 3 kotami. Jest nieduży, wykastrowany, ma naprawdę pogodne usposobienie. Jest niekłopotliwy. W domu grzeczny i czysty. Jeździł samochodem i pociągiem.
Link: http://olx.pl/oferta/musze-znalezc-dom-dla-gucia-CID103-IDbCw4f.html#a1978be816

Oraz koty: Ósmy cud świata - młodziutki BłysKotek. Mówi Ola: przez pomyłkę (czyli moją niewiedzę nt wyglądu męskich cech u kotów) nazwany początkowo żeńską wersją imienia. Jest kochany, bawi się z dziećmi, co wieczór idzie je usypiać - wchodzi pod kołdrę, daje się wytulić i wyściskać, i jak uzna że już śpią, to cichutko się uwalnia z objęć. Kotek młodziutki, z tej wiosny. Jeszcze nie był kastrowany.


Jednooka powsinoga Muszelka. Pisze Ola: Dorosła kotka, myślę, że może mieć ok.3,5 -max 4 lata. Trochę zdystansowana do obcych, ale jak zaufa to przyjazna i pieszczotliwa. Super myśliwy. Bardzo cierpliwa do dzieci. Szybko zaakceptowała nowego kiciusia. Myślę, że mogłaby tęsknić za przestrzenią, gdyby trafiła do bloku. Życzę jej z całego serca ogródka przy nowym domu.

Te skarpeteczki!

Jednooka Muszelka - najlepszy myśliwy we wsi
Kanapowa Niagarka. Ola: wiek zbliżony do Muszelki. Ze względu na jakiś uraz błędnika z przeszłości ma czasem problemy ze słuchem, ma trudności ze zlokalizowaniem skąd pochodzi dźwięk i trochę śmiesznie się porusza - jak kuna, zygzakiem. Ale to wszystko nie przeszkadza jej normalnie funkcjonować. Dzieci toleruje, psy też. To śpioszek i pieszczoch. Doceni ogródek, ale spokojnie odnajdzie się w mieszkaniu (tak z nami na początku mieszkała). Wysterylizowana. Kuweta, odrobaczanie itp.

Spróbujmy znaleźć im domy, uda się, musi się udać!
 
No to do dzieła. Pamiętajmy, że dowiezienie zwierzaka to nie problem, nie na takie odległości znajdował się transport dzięki dobrym i uczynnym ludziom.
 

wtorek, 8 września 2015

Jeziorno - nadmorskie sielskie widoczki

Dzisiaj o militariach nie będzie już. Wkleję kilka zdjęć znad Jeziora Pile, nad którym leży Borne, a tam każdy amator - no prawie każdy, znajdzie dla siebie coś miłego.
Oprócz standardowych kąpieli, można sobie popływać na różnym sprzęcie, a także spłynąć rzeką Piławą z jakiegoś wybranego miejsca np. z Zalewów Nadarzyckich.
Ja nie płynęłam, bo również na kajaku mam chorobę lokomocyjną, więc nie ciągną mnie tego typu rozrywki.
To oglądamy, najpierw jezioro. Pierwsze zdjęcia pokazują nową plażę - widok z niej bardzo ładny i rozległy:










Nie mam pojęcia, co to są te pływające domki. 
Samochodem z czerwoną gwiazdą przyjechała cała gromada, chętna na kąpiel w zimnej wodzie .... karabiny też mieli, trochę mnie ten widok zmroził ....

Kolejne zdjęcia zostały zrobione na plaży miejskiej. Słońce odbijające się w wodzie jest niesamowite, mogę na to patrzeć bez końca niemalże ;)










Wrzosy kwitną na całego, ale słynne borneńskie wrzosowiska chyba nie będą w tym roku zachwycać swym pięknem, ponieważ w połowie spalone, a reszta wyschnięta ..... miodu wrzosowego znowu nie będzie.

Pojechaliśmy też na kilka godzin do Mrzeżyna. Poleżeliśmy trochę na plaży, ciepło, ale woda lodowata, miała chyba z 10 stopni. Zmienia się to nasze Mrzeżyno, szczególnie port jest w tej chwili nie do poznania. Z jednej strony ładnie to wygląda, nowocześnie, jachty będą mogły cumować na ten przykład, ale z drugiej strony - żal mi tego trochę dzikiego i nieokiełznanego miejsca. Ale co zrobić ....


















A na koniec mam prośbę. Takie krzaczki z owocami znaleźliśmy w Bornym - rosną zaraz przy drodze. Czy ktoś z Was wie, co to jest?



I ostatnie zdjęcie - już wtedy brzózki zaczęły tracić liście, wcześniej zażółciwszy się niczym jesienią:


Gratuluję tym , co dobrnęli do końca ;) O Bornym to na razie tyle.

piątek, 4 września 2015

Militaria w Bornym Sulinowie cz.II

Wczoraj opublikowałam pierdylion zdjęć z tak zwanego tankodromu, na którym czasem oprócz chmury kurzu i spalin, niewiele było widać. Na tym jednakże polegał urok oglądania tych harców.
Dzisiaj natomiast, pokażę drugą stronę. Jeśli ktoś z Was obejrzał sobie pierwszy filmik, to widział, jak wygląda miejsce, na którym odbywają się doroczne zloty. 
Zagłębiliśmy się z Chłopem w labirynt stoisk z militarnym "dobrem". Czego tam nie było ....

Ktoś potrzebuje części zamiennych do motoru np.? Może znajdzie je tutaj:


Chcesz skompletować sobie zestaw " Małego stolarza", albo "Małego cieśli"? Proszę bardzo:


Szukasz profesjonalnego wyposażenia z serii "Mały chirurg"? Znajdziesz go i możesz robić operacje ;) A narzędzia używane, jak i nowe:




Dizajnerskie wyposażenie kuchni? Na zdjęciu powyżej, oraz poniższym:


Takimi talerzami można w siebie rzucać podczas rodzinnej sprzeczki, nie potłuką się, a jeśli komuś czółko rozprują - pod ręką jest zestaw "Małego chirurga". Same plusy.

Cóż mamy więcej - wszystko, czego dusza zapragnie.
Potężne wiertło i młot, oraz oliwiarki, z których można zrobić jakąś gustowną ozdobę, np. wazoniki do kwiatów, poustawiane wszem i wobec po domu ;)


Szkło - szczególnie ta "kaczka" mnie urzekła ;) Ciekawe, czy była używana ;)


Manierki - można rozdać potrzebującym, spełniając dobry uczynek ;)


Skrzynki na granaty, ale bez zawartości - trochę szkoda, ale być może dałoby się coś z tym zrobić ;)


Z lżejszych form:



A jak kto głodny i spragniony:


Jeśli komuś słońce za mocno grzało, albo obawiał się opadu meteorytów - i na to znajdzie się rada. Armia przygotowana na wszystko ;)


Kolejna ozdoba do ogródka:


I kupujący:




I wisienka na torcie:


czarna Wołga, która ponoć dzieci porywała, ale nie na sprzedaż. Tzn. Wołga nie na sprzedaż ;)

Oprócz wyżej wymienionych, była cała masa stoisk z ciuchami. Oprócz koszulek mniej lub bardziej tematycznych, można było skompletować sobie mundur - dowolnej niemalże armii. Trochę przesadzam, ale wszelkie moro, którego kiedyś cywilom nie wolno było w oryginalnej formie nosić, ubiór na pustynię, mundury niemieckie, radzieckie - hitem były koszulki w cienkie niebieskie paski, a la marynarz z krążownika Aurora ;)
Z czasów wojny i współczesne, od czapki po buty. Nowe, używane, kto co lubi i woli i jaką sumę mógł na ten cel przeznaczyć.
Nie mam przekonania do żadnego munduru, nie miałam ochoty na przymierzanie czegokolwiek, ale pooglądać można. Kupiliśmy z Chłopem koszulki - ja z kotem, a on ze zlotu. 

O Bornym napiszę jeszcze jeden post, ale nie będzie o zlocie, tylko pokażę kilka zdjęć jeziora, lasu, trochę wrzosów ...

Miłego wieczoru życzę :)