niedziela, 14 lipca 2013

Wczorajsza wyprawa do stolicy

Wczoraj pojechałam z moim ślubnym do stolicy Wielkopolski. Mąż miał coś do załatwienia tamże, a ja cóż - gdzie ty Kajus ...... , czy jakoś tak szło.

Jako, że do wyznaczonej godziny mieliśmy trochę czasu, bo pociągi wiadomo, jak jeżdżą, zwłaszcza w soboty i wakacje, poszliśmy sobie do Browaru, który dość wcześnie otwiera swoje podwoje dla zwiedzających, to znaczy kupujących ;)
I w jednym ze sklepów kupiłam sobie koszulkę, bardzo adekwatną ;) Do końca nie jest 
w moim stylu, ale latem, czemu nie?


Mogę być dla siebie samej chodzącą reklamą ;)

Wróciliśmy zmęczeni jak po Wielkiej Pardubickiej, niby wielkich odległości nie pokonywaliśmy, ale zawsze. Poznań wyssał z nas prawie wszystkie siły ;)
Muszę je odzyskać i nazbierać dużo więcej, bo w środę czeka nas kolejny wyjazd do Poznania, tym razem chyba samochodem, który się w tej chwili reanimuje, bo z piątku na sobotę rozładował się nam akumulator.
Dziwna sprawa z tym rozładowaniem. Przyczyną było zostawienie w zapalniczce małego czegoś, co służy do podłączenia pendriva i można sobie muzyki słuchać. Takie badziewie, a problemu narobiło.



27 komentarzy:

  1. Ale za to badziewie do pendrajwa zaladowalo sie za wszystkie czasy, he he he!
    Takie to male, a juz prad kradnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż dziw, że nie pękło od nadmiaru prądu. Od małego dziadostwa się uczy ;)

      Usuń
  2. Piekna z Ciebie rusaleczaka,Lidko. Fajnie, ze sie pokazalas.
    Na koszulce swietny napis, proponuje to zdjecie jako Twoj znak rozpoznawczy, chociaz kotek tez jest slodki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Ataner :)
      Tak się właśnie nad zmianą zastanawiam, zawsze mogę wrócić do koteczka :) Pewnie nie ma się co zastanawiać, tylko działać ;)

      Usuń
    2. Zmieniłam kotecka ;)

      Usuń
    3. Znów zmieniłam zdjęcie. Próba mikrofonu ;)

      Usuń
    4. U mnie w obserwatorach caly czas jest koteczek:))) Cale zdjecie wstaw w tych zielonych okularach wygladasz oblednie i ten usmiech, ja mam podobne okulary w czerwonych oprawkach - uwielbiam je:))))

      Usuń
    5. Na miniaturze mnie obcina, ale będę kombinować ;)
      Dziękuję za miłe słowa :) Mnie samej podoba się to zdjęcie, aż dziw. Może powinnam zawsze takie sobie robić - w ciemnych okularach i rozpuszczonymi włosami ;)

      Usuń
  3. Zabawna koszulka, na lato i wakacje jak znalazł. Życzę udanego wyjazdu do Poznania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Poznań jest totalnie rozwalony w wielu miejscach, więc koncepcja samochodowa moze upaść na rzecz kolejowej. Zobaczymy.

      Usuń
  4. Koszulka rewelacja!!! Były takie w Krety???
    Słuchaj, Poznań zawsze nas wysysa;) a w Browarze bywam arcyrzadko, bo kiedyś zgubiłam tam auto, nie Miśka, ale zawsze auto;)
    Badziewie takowe kiedyś w trasie przepaliło koledze bezpieczniki - wszystkie;) Problemów było co niemiara,bo to im gdzieś w Chorwacji chyba stało... Masakra...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Krety nie widziałam, ale dam Ci niezwłocznie znać, gdy tylko takową zauważę.
      My też w Browarze jesteśmy rzadko, bo samo przejście z jednej strony na drugą jest męczące, a w sklepach - wiadomo. Drogo i niekoniecznie jest to, co się podoba. Teraz już się niby wyprzedaże zaczęły, ale ja tam nie mam siły i chęci na latanie po tym przybytku.
      Tymi bezpiecznikami to mnie trochę wystraszyłaś. Za granicę się naszym maluchem nie wybieramy, ale w Polsce też może być problemem.

      Usuń
  5. Co za cudna koszulka, Lidio! Zazdraszczam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedyna w swoim rodzaju i w sklepie. Leżała pod stertą innych i chyba na mnie czekała :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Z dumą będę ją nosić ;)

      Usuń
  7. Lidziu, gratuluję bloga i koszulki, brawo (y)

    Ściskam i pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Mag :) Dziękuję i miło mi,że dotarłaś :)
      I będziesz docierać ;)

      Usuń
    2. Będę, będę, na pewno...:)

      Usuń
  8. Poznań zawsze wysysa, a Browar w szczególności, Kretowata ma rację. Nie byłam tam wieki całe i niespecjalnie mnie ciągnie. Czasem skusi mnie coś, gdzieś, czasem coś muszę kupić, ale to zauroczenie na 5 minut. Potem wieję na oślep i przed siebie! Jak ja mogłam tam żyć? Czy aż tak się zmieniło przez parę lat? Czy to ja się zmieniłam? Pewnie wszystkiego po trochę.
    Koszulka rewelka. MUSIAŁA czekać na Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak jest jak piszesz, jeśli chodzi o zmiany. Człowiek żyje w wielkim mieście i musi się doń dostosować, do tego pędu, smrodu... Mieszkałam tam 5 lat w czasie studiów, jakoś dawałam radę, przestałam nawet czuć spaliny.
      Teraz znowu je czuję.
      A swoją drogą, zmieniłam się o jakieś, no może 160 stopni, w porównaniu z tamtym czasem :))
      Ty, Hanuś, pewnie też, skoro już Ci te klimaty nie odpowiadają.

      Usuń
    2. Ja o 360 stopni. Moje dzieciństwo to wieś, teraz wróciłam. Można by rzec, zatoczyłam koło. Wcześniej nie mogłam, bo dziecko/szkoła/praca na etacie i mnóstwo innych spraw. Decyzja do łatwych nie należała, ale była słuszna. Teraz moje 5 minut!

      Usuń
    3. Najważniejsze, że jesteś z tej decyzji zadowolona. Ciężko się takie decyzje podejmuje, ale warto, jak się okazuje.
      Niech to 5 minut zatem trwa :)

      Usuń
    4. Trwa już 6 lat i mam apetyt na duuużo więcej! Dzięki!

      Usuń
  9. Lidka cześć :)
    Mnie nie było a Ty tu pokazy fajne robisz , koszulka ekstra:)ino nie kumam do końca co tam pisze :) coś z blogiem na pewno :)
    Świetnie wyglądasz :) i te odjechane okulary :)
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć :) Na koszulce zapytuję, czy czytasz mojego bloga? Jeśli dobrze zrozumiałam, bo z angielskim to nie bardzo mi po drodze. Może kiedyś jakaś klapka się otworzy i będę sprechać po brytyjskiemu, jak po polsku ;)
      Dziękuję za za miłe słowa, Ilonuś :) Buziaczki również :)

      Usuń

Bardzo miło mi, jeśli zostawiasz komentarz :) Każdy czytam i na każdy staram się odpowiedzieć.