sobota, 12 lipca 2014

Fajne przedpołudnie

Już po zawodach. I chcę się pochwalić, że zajęłam drugie miejsce w swojej kategorii wiekowej :)))
Po raz pierwszy w życiu stanęłam na podium, odebrałam gratulacje i pamiątkowy puchar, pucharek właściwie. To było naprawdę niesamowite uczucie. W końcu się doczekałam, mając za sobą kilkanaście startów. 
Mąż mój uplasował się tuż za pudłem, niestety, ale za to nasi partnerzy z drużyny również sięgnęli dzisiaj podium. Udało się nam, po prostu :)

W sumie Iza przypomniała mi, że przecież trzymałyście za mnie kciuki :) I, że macie w tym zwycięstwie swój udział.

Dziękuję Wam serdecznie :***

Zawody odbywały się tak, jak powinny się odbyć. Bez wielkiego zadęcia, na luzie, z normalnymi sędziami wzdłuż trasy, niektórym zdarzyło się trochę pooszukiwać, ale to sprawa ich sumień.
Trasa bardzo się mi podobała. Fakt, kawałek musieliśmy przejść chodnikiem, ale reszta wiodła ścieżkami wokół lasu i przy jeziorze, było trochę pod górkę, trochę z górki, płasko - fajnie.
Pogoda za to, sprawiła nam psikusa. Wyjeżdżaliśmy z domu - świeciło słońce i jak takie dwa gupki nie wzięliśmy nic z długim rękawem. Im bliżej celu, tym bardziej się chmurzyło, a daleko nie mieliśmy, jakieś 60-70 km.
Na miejscu odebraliśmy pakiety startowe i stwierdziliśmy, że musimy sobie coś kupić z długim rękawem, a czasu do rozpoczęcia startów mieliśmy jeszcze sporo. Po obejrzeniu oferty kilku sklepów - szczęśliwie dla nas były wcześnie pootwierane, dotarliśmy na Rynek, a tam do Pepco. Kupiłam sobie koszulkę z długim rękawem za dychę, czem prędzej ją założyłam i od razu lepiej :)) Mimo, że zimno mi nie było, ale to jakoś podświadomie się marznie ;)
W kolejnym sklepie, sportowym nabyliśmy za przyzwoitą cenę dwie bluzy i mały bidonik, pasujący do pasa biegowego mojego Chłopa i tak zaopatrzeni wróciliśmy na stadion.
Bidonik miał naklejoną bardzo przyjemną cenę czterech złotych, w przeciwieństwie do pakietu czterech sztuk ( na co komu cztery sztuki małych bidonów do biegania??), który oferowany jest na pewnym portalu aukcyjnym za złotych pięćdziesiąt.
Same przody ;)
Deszcz okazał się bardzo łaskawy, ponieważ pozwolił, by wszyscy zawodnicy ukończyli marsz, część, w tym ja została udekorowana, a potem dopiero lunął. Trochę szkoda, bo fajnie byłoby posiedzieć sobie nad jeziorem, czy nawet się w nim wykąpać - stroje i ręczniki zabraliśmy :)), pogadać z sędziami, pochwalić organizatorów ... 
Dodam tylko, że nasze miasto przywitało nas pięknym słońcem, które grzeje do tej pory. 
A od tej pory, już inaczej będę na Wągrowiec patrzyła. Kiedy zaczynaliśmy bowiem wyjeżdżać samochodem do Bornego, czy nad morze, co myśmy się w nim nabłądzili! Albo na milionach rond zakręcili ... Po kilku próbach i błędach, opracowaliśmy przejazd przez miasto, ale i tak trzeba uważać, żeby skręcić, gdzie trzeba. Na szczęście, jeśli przejadę dany skręt - a zdarzyło się mi to raz, to wiem, gdzie zawrócić :)))

Takiej wiedzy życzę Wam wszystkim i sobie również :)

Na koniec fragment medalu, jaki każdy otrzymał na mecie:


Czy Hana widzi, co "pisze" na nim? O Śrym mi sie rozchodzi. My, ze względu na nasz krótki wakacyjny wyjazd nie będziemy mogli w tych zawodach uczestniczyć, ku naszemu żalowi wielkiemu, ale Hanuś, może Ty dasz tam czadu?

45 komentarzy:

  1. Lidio dobrze , że stanęłaś na podium bo by było na nas - jak te kciuki trzymamy. Każdy wiedział, że idziesz kijkować nie na żarty więc kciuki trzymane od rana za Ciebie i Twojej drugiej połówki.:) Chciałam zapytać jaki był dystans do pokonania?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Izo za trzymanie kciuków, zapomniałam dopisać o tym w poście :)
    Dystanse były dwa: na piątkę i dychę. Myśmy szli na piatkę, wystarczy żeby się rozgrzać i lekko zmęczyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mozesz pisac, Lidus, ze Ci sie udalo - Ty sobie na to zwyciestwo zapracowalas i na nie zasluzylas.
    Wielkie gratulacje! Chodzenie z kijkami przynosi wymierne korzysci. :)))

    (az mnie kciuki bola od tego trzymania, bede miala zakwasy) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja już mam zakwasy . Nie tylko kciuki ale całe łapki mnie bolą. Dobrze, że możemy na kogoś zgonić:)))) I znowu Lidzia temu winna.

      Usuń
    2. Dziękuję, Panterko :)) W sumie tak, zapracowałam na to miejsce, chociaż łut szczęścia też jest potrzebny :) Dzisiaj był moim udziałem :)

      A zakwasy, to u Ciebie ostatnio chleb powszedni, nieprawdaż? ;) Przyjdzie Ci przywyknąć :) Poza tym szybko mijają.

      Usuń
    3. Izo - niech będzie ;)
      Wymoczcie się w ciepłej wodzie, to przejdzie, a poza tym trzymałyście w dobrej sprawie, wiec będzie Wam to policzone, gdzieś tam :))

      Usuń
  4. Gratuluję Lidio. Chciałabym mieć tyle zacięcia, żeby trochę się ruszać. Jaka ja jestem leniwa:((((
    Trzymanie kcukasów przez blogowe koleżanki się bardzo przydaje, dziś prosiłam o trzymanie za młodego i udało się. Dobrze trzymały:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Mnemo :) Też kiedyś byłam leniwa w tej kwestii, ale na razie minęło i niech już tak zostanie.
      Czymanie kciukasów na pewno pomaga, to dobra energia, która działa bez względu na odległości :)

      Usuń
  5. no to congratulation!!!!! jestem z Ciebie dumna! ;) I popieram Anię w całej rozciągości! Ty po prostu na to zapracowałaś! :*****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Emko :)) W końcu coś zaprocentowało.

      Usuń
  6. Ja to w kazdej kategorii wiekowej bylabym ostatnia :)
    Gdybym byla tam z Toba Lidia, na tych zawodach to z pewnoscia bys mnie stlukla na kwasne japko ;)
    Ciesze sie z Twojego sukcesu, Malzonek tez bardzo dzielny :)
    Dzisiaj takze odwiedzilam sklep sportowy, skarpetki pietki sobie kupilam :)) Pojechalam po kask a z pietkami wyszlam bez kasku ;)
    Usciski :)***



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać skarpetki były Tobie bardziej potrzebne niźli kask, Orszulko :))
      Niekoniecznie byłabyś ostatnia, dopóki sama nie sprawdzisz, to się nie przekonasz :) Kilka młodszych osób wyprzedziłam dzisiaj, prędzej, czy później. To, że ktoś startuje jak z procy, to nie oznacza, że po jakimś czasie z sił nie opadnie ;) A ja wtedy myk, myk i do przodu, bo sił mi wystarczyło.

      Usuń
  7. Lidziu, moje gratulacje! A ja zapóźniona jestem blogowo i nie wiedziałam, że startujesz i nawet dziś w radiu słysząc o jakiejś cyklicznej imprezie bodajże pociągowo-muzycznej w Twojej okolicy, byłam pewna, że to w niej wzięłaś udział. I jak przeczytałam tytuł nowego wpisu, to też pomyślałam, że to pewnie relacja stamtąd. O ja goopia, uczepiłam Cię do tych pociągów i już mi się zdaje, że świata poza nimi nie widzisz. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to mi szło: http://www.radiomerkury.pl/informacje/muzyczne/blues-express-pociag-ktory-gra.html

      :)

      Usuń
    2. Dziękuję, Jolu :))
      Pociągi, pociągami, a poza tym jeszcze są kijki i cała masa innych spraw ;) Dziękuję Ci za linka, bo miałam zacząć szukać info o imprezie. Za bluesem nie przepadam, chociaż pojechać taką ciuchcią i to do miejscowości, do których pociągi jeżdżą rzadziej byłoby fajnie. A skąd wiem, że rzadko jeżdżą? Bo przez te tory przejeżdżam udając się na północ naszego kraju i w miejscowości Krajenka dopiero jeden raz widziałam zamknięte rogatki. Na ulicy Rogatki, zresztą. A jaki słodki, mały szynobusik jechał ...... ;))

      Usuń
  8. Gratulacje, Lidio! Naprawdę sobie zapracowałaś na ten sukces i bardzo się z niego cieszę:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, Miko :)) Sama w niego nie wierzę ,ale to fakt. I ileś tam wychodzonych godzin przed :)

      Usuń
  9. Wągrowiec! Miasto mojego dziadka. A Śrem pradziadka. Aleś mi duchowa ucztę sprawiła:))).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drugie miejsce! Czemu mnie to nie dziwi? Ja już tak przywykłam do Twoich sukcesów, że niczego innego nie przyjmuję do wiadomości. Jeszcze trochę i będzie złoto!!!:)))

      Usuń
    2. No proszę, masz naprawdę rodzinnie Wielkopolskę obstawioną :)) Wągrowiec faktycznie wyzwolił wczoraj mnóstwo pozytywnej energii. Aż sama byłam zdziwiona, ale to dobrze, że się tak stało, bo miasto ma naprawdę spory potencjał, jeśli chodzi o położenie, jeziora, lasy. Niech to w końcu zaczną dobrze wykorzystywać.

      Skoro twierdzisz, Errato, że złoto będzie, to pewnie kiedyś będzie :)) Szkoda mi tylko tych zawodów w Śremie, ale nie da się pogodzić dwóch rzeczy naraz.

      Usuń
  10. Czyli chodzenie satysfakcjonuje :))))
    Ja mam tak z jazdą rowerem z tymże brak mi na to czasu ... ;>
    Albo moja doba jest za krótka albo ja jakaś gupia jezdem
    ;o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno gupia nie jezdeś ;) Czasem tak bywa, że trudno się wyrwać na jakieś sporty. Ja teraz mogę, więc korzystam :)

      Usuń
  11. Cudownie Lidko! Cieszę siez całego serca i gratuluję Ci tego miejsca na podium. Wiem, jak to uskrzydla. Człowiek potrzebuje jakiegokolwiek sukcesu, czegoś, co wzmocni jego wiarę w siebie i pomyslny los. Potem zdaje się, ze rzeczywistosć nawet w pochmurny dzień jest bajkowo kolorowa.
    Ściskam Cię gorąco medalistko radosna!:-))***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, Olu :) Uskrzydla i to bardzo, bo każdy mniejszych, czy większych sukcesów potrzebuje. A wczoraj nawet ten deszcz mnie nie wkurzał. Mieliśmy gdzie się schować, więc co tam. Biedni organizatorzy mokli przez chwilę. Samochód mieliśmy niedaleko zaparkowany, więc deszcz nam w niczym nie wadził.
      Słońca trochę Wam przesyłam :***

      Usuń
  12. Sukces i radość to jest to co podnosi na duchu c o czyni że człowiek chce więcej. Lidko kochana wielkie gratulacje.
    A co do poprzedniego posta powiem że nie tylko pełnia jest winna za złe samopoczucie. Trzeba zwrócić na to uwagę na jedzenie co jesz, może gluten, może trzeba dorzucić do jedzenia ostropest plamisty, który bardzo mocno chroni wątrobę a ona jest odpowiedzialna za zmęczenie, nadmierny sen. Kupuję ostropest i dodaję do chleba albo też z jedną lub dwie łyżeczki w ciągu dnia popijam niewielką ilością wody. Wszystkim polecam. W ostropeście jest coś co niszczy wirusy.
    Serdeczności Lidko i raz jeszcze gratulacje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Elu :)
      Pełnia, pełnią, oczywiście, że nie tylko ona była "winna". Coś się tam jeszcze pozbierało. Mam ten ostropest w domu. I czytam o nim po raz kolejny, to chyba znak, że dobrze byłoby się nim zainteresować. Niby staram się nie jeść byle czego, zawsze czytam skład tego, co chcę kupić, mięsa jem mało, wędlin wcale, serów żółtych też nie, może i gluten. Zabieram się do takiej analizy, ciężko mi idzie, ale oczywiście wiem, że nikt za mnie tego nie zrobi.
      Pozdrawiam Cię serdecznie, Elu :)

      Usuń
  13. Ale gratuluję;))))) Super - podium to podobno wielka przyjemność;))) Znam to tylko ze słyszenia, bo siostra i szwagier miszczowie;) Ale też - wiesz co - to uzależnia;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ,Kretko :)) Tak, to niesamowita sprawa stać na podium :) Wczoraj pierwszy raz w życiu tego doświadczyłam i chciałoby się jeszcze ;) Szkoda mi tych zawodów w Śremie, ale nie można być w dwóch miejscach naraz. Może Wy z Haną pykniecie sobie piąteczkę? ... 23. sierpnia.
      Co do uzależnienia, to jak najbardziej, jestem tego przykładem :))) A ze mną cała masa świrusów, którzy skrupulatnie wypełnia kalendarz imprezami i czeka na rozpoczęcie zapisów na taką, czy inną imprezę.

      Usuń
  14. A to Lidka Ścichapęk! PRAWDZIWE podium! Jacie, szacun i gratulacje! Śrym powiadosz? Hmmm... Muszę, eee, pomyśleć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najprawdziwsze :)) Dziękuję, Hanuś :)
      No Śrym, namów się z Kretowatą i połknijcie bakcyla zawodów ;))

      Usuń
  15. Gratulacje! Dzielna jesteś !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu :) Starałam się być i takie przyniosło efekty :)

      Usuń
  16. Lidus, gratulacje! Dzielna dziewczyna z Ciebie i tak jak inni uwazam, ze na to podium zapracowalas i milo, ze maz tez znalazl sie w czolowce - buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie wiem co sie dzieje, ale nie moge nigdzie zamiescic komentarza:(
    Lidus, gratuluje miejsca na podium, zasluzylas na nie w pelni - buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, Renatko :)) Jak widzisz, obydwa komentarze się znalazły :)
      Serdecznie Cię pozdrawiam :)

      Usuń
  18. Gratuluje i.. niezmiennie podziwiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Kasiu :))
      Ojtamojtam z tym podziwem ;))

      Usuń
  19. Moje gratulacje, człowiek który ma wyznaczony jakiś cel, nie czuje zimna... :-) pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :)
      Jeśli komuś było zimno, to szybko przestało ;) a potem tyle pozytywnych emocji rozgrzało wszystkich chyba.
      Pozdrawiam również :)

      Usuń
  20. No to gratuluje serdecznie !!!!!
    Duza sprawa!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Stokrotko :)) W końcu się udało :)

      Usuń

Bardzo miło mi, jeśli zostawiasz komentarz :) Każdy czytam i na każdy staram się odpowiedzieć.

To ja się pożegnam

Coraz mniej mnie na blogach od jakiegoś czasu. Nie mam ani pomysłów, ani sił i chęci do pisania nowych postów. W dodatku przyplątały się ...