sobota, 4 lipca 2015

Jesteśmy :)

Niniejszym zawiadamiam, że jakieś dwanaście godzin temu dotarliśmy szczęśliwie do domu. Podróż była dość męcząca, bo długa, nuszki mi spuchły w okolicach kostek od tego siedzenia wielogodzinnego, ale dzisiaj jest już w miarę ok. 
Dzisiaj piorę i walczę z bólem głowy. W tej chwili szala zwycięstwa przechyliła się na moją stronę ;) Pranie dość szybko schnie, co lubię, więc hałdy brudów, które nazbierały się nie wiadomo kiedy, dość szybko stopniały. 
Jesteście pewnie ciekawi - część z Was, przynajmniej, jak Bonusik zachował się po naszym powrocie. 
Z racji tej, że nie mieliśmy kluczy od domu, poprosiłam jednego z bonusowych opiekunów, żeby spał jeszcze dzisiaj u nas 
i otworzył nam około 3.30. Dotargaliśmy walizy z dworca do domu, wnieśliśmy je na piętro, dzwonimy, otwiera nam Personel Zastępczy, a Bonus, jak wiele kotów na jego miejscu, strzelił focha ;) Nie przyszedł się przywitać, pogłaskać dał się, ale bardzo niechętnie, stosując uniki - paskud jeden :)) Cóż było robić, otworzyliśmy mu balkon, PZ walnął się spać, my też, zostawiając rozpakowanie na przedpołudnie i już. Bonusa zostawiliśmy w spokoju, nic na siłę i tak biedak mógł czuć się trochę skołowany. 
Rano okazało się, że Bonus wgramolił się najpierw do łóżka PZ, ale później przyszedł położył się mi na stopach, żeby za jakiś czas - nie wiem, jaki, bo byłam kompletnie nieprzytomna, przytulić się do mnie, jak to zazwyczaj robi. Nasz słodziak ♥♥♥
Około 6.30 obudził mnie, bo był głodny, jakoś dałam radę wstać, nakarmić go i dalej spaliśmy już razem, jak zawsze ;) A teraz śpi sobie, rozwalony na tapczanie, spokojny i zrelaksowany, odsypiając trudny świt dzisiejszego dnia ;) Czyli normalka.

Wrażeń sporo, widoków zapamiętanych w głowie i obiektywem aparatu również. Przejechaliśmy ponad 5 tys. kilometrów przez chyba osiem krajów europejskich. Dobrze jest zobaczyć, jak inni żyją, pooglądać inne krajobrazy i wrócić z kompletnym mętlikiem w głowie ;) No bo nic nie jest czarno - białe. Gdzieś tam jest cieplej, może i piękniej, spokojniej pod względem ekonomicznym, ale z drugiej strony ..... właśnie. Sama nie wiem, może dojdę kiedyś z tym do ładu, a może dam sobie spokój ...
Na razie chcę zdjęcia uporządkować i posty napisać :)

Miłego popołudnia i udanej niedzieli życzę :)

Upały jak na razie nam nie przeszkadzają aż tak bardzo, bo do takich jesteśmy już prawie dwa tygodnie przyzwyczajeni ;)
I jedno zdjęcie, zrobione w drodze powrotnej, w Bambergu "Małej Wenecji":


37 komentarzy:

  1. My nie przyzwyczailismy sie do upalow, jest ponad 40°. Mocze siebie, mocze psy spryskiwaczem do kwiatkow i nie wylaze spod wentylatora. Umieram z tego goraca...
    Ano witaj w domu, herbatki, wutki czy wody na glowe? :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) szfystko oprócz wutki, fuj,fuj ;)

      Usuń
  2. Witaj w domu !!! Bonusek strzelał focha ale tylko z tęsknoty za Wami !!!
    Piękny widok na zajęciu !!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) Wiadomo, że z tęsknoty, więc afery nie robiliśmy ;))
      Bamberg to piekne miasto, chciałabym kiedyś tam znów pojechać i to na dłużej.

      Usuń
  3. Krótko mówiąc bardzo trudno znaleźć raj na ziemi ,wszędzie znajdujemy plusy i minusy . Wydaje mi się że jeśli gdzieś jedziemy to aby pozostały nam fajne wspomnienia ,to lepiej nie dostrzegać minusów :)) Jest jednak zaleta tych minusów ,zaczynamy zauważać ,że może jednak u nas nie jest tak najgorzej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, Marija :)) Ujęłaś dokładnie moje mysli :)) Chociaż u nas i tak zauważam mnóstwo i prawie same minusy, ale może jak odpocznę, to trochę się mi perspektywa zmieni.

      Usuń
    2. Ja swoje oczy nastawiam tylko na plusy ,staram się nie dostrzegać minusów ,tak mi się po prostu z wiekiem porobiło ;)))

      Usuń
    3. Też się staram widzieć same plusy, czasem jednak wiadomo ;) Ale to i tak duży postęp, w porównaniu z tym, co było kiedyś :))

      Usuń
  4. Witaj, Lidko :) Fajnie, że jesteś. Ja też mam zawsze mętlik w głowie, bo jakis czas ciągle porównuję i różnie to wychodzi. Miałam nawet napisac post, ale wiadomo jak to jest, że tym razem dobrych wrażen po powrocie do Polski miałam stanowczo więcej niż złych. Jest dobrze.
    Piszesz, że Bonus "przyszedł położył się mi na stopach", a przecież te nuszki ci spuchły w okolicach stóp? Czyżby aż taki był mądry i ci je leczył? Niesamowite kocisko!,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Gosiu :) Chyba jestem dość skołowana po tej jeździe autobusem i mnogością wrażeń oraz zmian krajobrazów, hoteli, nowych widoków itp. ...
      Tak, nuszki spuchły mi w kostkach konkretnie. On często tam się kładzie, albo na kolanach - nie mam pojęcia, dlaczego. Czy czuje, że coś tam mi dolega, czy to tylko przypadek? Nie wiem. Ale mądry i niesamowity jest, to fakt :))

      Usuń
  5. Wiedziałam! Przecież oni (kotowie) zawsze tak robią! Manifestują obrazę za opuszczenie, a dopiero potem czynią nam łaskę i pozwalają się miziać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest, sama byłam ciekawa, jak się zachowa, bo do tej pory razem nie wyjeżdżaliśmy z zostawieniem kociambra w domu. A człowiek cieszy się, że kotek przyszedł, mruczy itp., skubane dobrze nas wychowują :)))

      Usuń
  6. Witaj po podróży:) Pozdrawiam upalnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, witam :)) O tak, u nas też upalnie :)

      Usuń
  7. Lidko, witaj w domu;))) Ależ lato mamy;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) o tak, prawdziwe lato się zrobiło :))

      Usuń
  8. Lidko weź no szybciutko wody cieplej i wsyp soli porządne garście, zanurz aż po kostki, spokojnie wieczorem połóż nóżki lekko wyżej i woda z kostek zejdzie. :)
    Tak, ma się mętlik w głowie po podróży i te obrazy co utkwiły w pamięci, pojedyncze widoki za oczami, siedzą i męczą. Na zdjęcia i wrażenia poczekamy spokojnie, opanuj siebie, nacieszcie się wzajemnie sobą z Bonusikiem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba dobry patent z tą solą, Elu- dzięki :) dzisiaj juz swoje kostki widze :)
      Bonusowi za goraco chyba jest, no i musi przyzwyczaic sie do ustalonego rytmu dnia naszego,a nie PZ ;)

      Usuń
  9. wszędzie dobrze ale w domu najlepiej ;))) dobrze że Bonusik tak szybko się odobraził ... porządne kocię z niego :)))
    widzę że dołączyłaś do klubu spuchniętych nóg... musze zastosować sposób elkiblog ... może choć na chwilę ujrzę znowu swoje kostki.... ciekawe czy nadal są na swoim miejscu?
    witaj w domku! :*********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi sie wydaje,ze przestal sie gniewac ;)
      Kostki masz na pewno na swoim miejscu,wkrotce je ujrzysz :))
      :*****

      Usuń
  10. Witaj po podrózy, Lidusiu! Czy powiedzonko wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej jest w tym przypadku prawdą?
    Dobrej nocy!:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, Olu :) chyba cos na rzeczy jest, po meczacej podrozy najlepiej wrocic do domu :))
      Tobie tez dobrej nocy :***

      Usuń
  11. Wyjazdy są fajne,ale i powroty tysz! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otoz to wlasnie :) zwlaszcza, jak kot w domu czeka ;)

      Usuń
  12. Dzien dobry :)
    Bonus strzelil kociego focha, nie ma tak latwo... :)
    Pozdrowienia serdeczne i fajnie, ze juz Jestes w domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry :)) no, nie ma łatwo, nie ma ;) jak się kota na 10 dni zostawia :)))
      Pozdrawiam Cię również, Orszulko :))

      Usuń
  13. Witaj z powrotem.Pozostaw w sobie wspomnienia bez większej analizy,chyab takei są najlepsze,spontaniczne,pierwsze wrażenia itp.

    Bonusik zachował się jak na kota przystało,ale widać ,ze mu dobrze z PZ.było ,bo nie miałkał załośnie tzn.nie skarżył się a to bardzo wiele znaczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :) Tak bedzie chyba najlepiej z tym pozostawieniem sobie wspomnien.

      PZ ma dobre podejscie do zwierzat od dziecinstwa juz, wiec bylam spokojna o ich dogadanie sie. Dali rade :))

      Usuń
  14. oj... liczyłam na więcej fotek, bo bardzo lubię oglądać fotografie...
    Kocie pobudki muszą być męczące.... może jak byś sypała więcej to może by nie budził.... no chyba że jak mokrą dostaje to gorzej.... zwłaszcza jak jest gorąco.
    pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fotki beda, musze wybrac tylko, poprzypominac sobie,zeby cos w miare ciekawie napisac, ale mam nadzieje, ze dam rade juz wkrotce :)
      Bonus dostaje jedno i drugie, na noc chrupki w miseczce ma,wode tez, ale czytalam gdzies, ze koty wstaja o swicie, zeby polowac. Ten nasz nie musi,ale instynkt to instynkt. Trudno, sie wstaje, balkon otwiera i spi sie dalej. Bo mokra karme dostaje pozniej. Kociamber jeden ;)

      Usuń
  15. Już jesteś w domu i moc wrażeń za Tobą. Bonusik z pewnością był szczęśliwy, chociaż trochę udawał obrażonego. Bamberg na Bawarii, to śliczne miejsce. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak,wrazen nie brak :) Bonusik to niezly kombinator i strateg, kochany kociamber :)
      Chcialabym kiedys jeszcze do Bambergu pojechac ...

      Usuń
  16. Witaj w domu! Super, że już jesteś:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Najważniejsze że wycieczka się udała:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajnie, że jestes . Głowa pełna miłych wspomnień:)))) Lubie zwiedzac i czekam na kolejne posty, pozwiedzam:)))

    OdpowiedzUsuń

Bardzo miło mi, jeśli zostawiasz komentarz :) Każdy czytam i na każdy staram się odpowiedzieć.