czwartek, 29 października 2015

Nie uwierzycie mi, jeśli napiszę, że

nasz kanapowiec, leloch, pieszczoch, kot nakolankowy, czyli Bonus - ........upolował dzisiaj sikorkę!!!
Sama w to nie wierzę.
Nie,nie, nie zaczął wychodzić na zewnątrz. Upolował ją na balkonie. Co z tego, że siatkę mamy. Dla chcącego nic trudnego, prawda?
Nie mam pojęcia, jak to się stało, bo Bonus siedział na balkonie, a my siedzieliśmy z Chłopem przy stole, jedząc śniadanie. Bonus wszedł do mieszkania i usiadł koło Chłopa. I siedział, jak rzadko kiedy. Wychyliłam się, żeby zobaczyć, co się dzieje, patrzę, a u stóp męża mego leży sikorka. Niestety nieżywa już.
Jest w siatce szpara, Bonus przez nią nie wyjdzie, bo jest za duży, ale sikorkę sobie tamtędy najprawdopodobniej wyciągnął.
Trzeba będzie uszczelnić, ale karmnika w tym roku już chyba nie będzie. Mamy w domu drapieżnika, co z tego, że wychowany w domu? Ano nic z tego. Instynkt to instynkt.
Sikorkę pochowałam pod brzózką, wśród liści. W takim miejscu, które - mam nadzieję, nie zostanie zabudowane przez bloki. Na terenie mleczarni, bo pojechałam do ich sklepu po zakupy.
Tak jakoś pogrzebowo - cmentarnie się zrobiło. 
Wczoraj spotkała mnie dziwna historia na cmentarzu, ale opiszę ją w sobotę. Bo pasuje idealnie zarówno do pierwotnego znaczenia święta Hallowen, jak i Święta Wszystkich Świętych.
Udanego dnia wszystkim życzę. 
A ja pozostaję w klimacie cmentarnym, bo za moment na pogrzeb jedziemy. Ze zmarłym nie byliśmy może w jakichś zażyłych stosunkach, ale był to brat mojego teścia, więc w trójkę weźmiemy udział w tej uroczystości.

Dziwny ten czas, bardzo dziwny .....

31 komentarzy:

  1. Tego u kotów nie cierpię. :((( Okropność. Biedna..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie lubię :( A sikorki było mi strasznie żal ....

      Usuń
  2. Czytam o zwyczajach owadów, Czasem jestem mocno poruszona jak "okrutny" jest świat. Ale to nieprawda że okrutny, to tylko nasze odczucia nie mającego żadnego związku z ogólnym widzeniem. Ten świat nie jest światem pojedynczych istot, jest połączeniem, jest jednością jest symbiozą. Kot nie morduje, on poluje. On całkiem lubi ptaszki :) na pewno ich nie nienawidzi, zje - ten co na wolności ( właśnie u nas pod karmikiem na działce z sikoreczki został tylko łepek), bo nie ma chrupek w miseczce, ten co ma też upoluje, bo to jest wpisane w jego instynkt. Przepraszam za elaborat, tak mam jak Jaruzelski, :)) wszystko tłumaczę sobie i niestety nie tylko sobie jak widać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest, jak piszesz, Elu. Co z tego, że nasz kotek jedzenia ma dosyć i to dobrego - tak się przynajmniej staramy, jak on i tak swoje. Upolował i przyniósł ją dumny do domu, dając ją, co ciekawe nie mi, która z nim więcej czasu przebywa, tylko mężowi - łowcy. Czysty podział ról i żadne dżendery tutaj nie mają nic do gadania i nic do dodania. Natury nie przeskoczysz. Możesz ją tylko trochę przygładzić i ucywilizować.

      Usuń
  3. A to spryciula! Instynkt - jak widać - jest nie do opanowania:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę wyjść z podziwu, jak on to zrobił. I to w tak krótkim czasie.

      Usuń
    2. Czasem obserwuję zabawę wiesz-kogo, to ciągle mnie zaskakuje szybkość, z jaką działają koty. Drapieżniki w ogóle. Jak potrafią jednym machnięciem upolować np. muchę, za którą uganiasz się po całym domu z packą.

      Usuń
    3. O tak, koty mają jakieś niesamowite zdolności, wygimnastykowane, zwinne, szybkie :) Albo jogini, umiejący zwinąć się w kulkę, albo ich pozycje podczas mycia :))

      Usuń
  4. Bonusek - krwiopijczyk! Nie wierzę! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie :(
      Ale trzymałam w ręku tę sikorkę, biedną. Co zrobić. Od chrabąszczy majowych się zaczęło, na mysz też miał chęć ....

      Usuń
  5. A czego ta wscibska sikora szukala na Twoim balkonie za siatka? Chyba guza! No to ma! ;)
    Bonus jest debesciak, bronil Waszego terytorium lepiej niz pies lancuchowy. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) no,no, debeściak jeden ;) A widziałabyś jego zadowoloną i dumną minę ....
      A sikorka - niestety, desperatka jakaś chyba :(

      Usuń
  6. Inżynier moich rodziców upolował kwiczoła i wpadł z nim do mieszkania. Na szczęście tacie udało się odebrać mu żywego ptaszka i zwrócić mu wolność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezły jest :) W moim domu rodzinnym są cztery koty i one co chwilę przynoszą sikorkę, albo wróbelka. Paskudy jedne.

      Usuń
  7. Tak to już z kotkami jest. pryzpominają mi Gremliny? Pamiętasz Liduś ten film? Bardzo go lubiłam kiedys. te słodkie, niewinne, wielkookie, przytulańskie stwoorzonka potrafiły sie przeobrazic w krwiożercze bestie. W filmie powodem była woda a w zyciu po prostu instynkt...Mają prawo, choc nam tak trudno to zaakceptować ,do dzikich, okrutnych zachowań. Nie są bezwolnymi przytulankami, dzidziusiami ani wiecznymi kanapowcami, ale zywymi istotami, przedstawicielami swego gatunku. Pocieszające jets to, iz dzięki tym instynktom koty zdziczałe potrafia przetrwać w srogich, nieprzychylnych warunkach. Wszak łatwo jest upolowac jakąś myszkę, nornicę czy ptaszka...My też potrafimy odnaleźć w sobie w cięzkich okolicznosciach siłę do przetrwania. Człowiek jest w końcu takze zwierzęciem...
    Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Bonusa - kociego łowcę!:-))***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, Olu Gremliny :) Trafne skojarzenie, coś na rzeczy jest. Może twórca gremlinów na kotach się wzorował?
      Nigdy nie wiadomo, kiedy się ten instynkt odezwie. Oczywiście cieszę się, że Bonus nie zatracił swoich instynktów, że żywo reaguje na inne zwierzaki, jest bystry, ciekawski, sprytny. Oczywiście polowania na sikorki nie pochwalam i było mi jej naprawdę żal. Prawie się popłakałam, jak ją zobaczyłam - może to głupie, ale nic nie poradzę.
      Pozdrawiamy Was serdecznie :******

      Usuń
  8. No, no no łapserdak jeden, on ją miał już pewnie dawno upatrzoną. Myk zrobiłby to samo co do tego nie mam żadnej wątpliwości. Takie prawo natury. Mój znajomy własnie z tego powodu, goni bez pardonu, ze swojego ogrodu, wszystkie koty, a jego córka marzy o kocie.
    Jak tam urodziny i weselicho, fajnie było czy licho ? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mykuś kochany - ja również nie mam co do tego wątpliwości :))
      Miał być dzisiaj post o sobotnich imprezach, ale się mi Bonus ze swoją zdobyczą władował ;) ale dam go jutro.
      Było nieźle :)

      Usuń
  9. Ale jak to, że Bonus sikorkę dorwał? no nie wierzę normalnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też :)) Cwaniaczek jeden. Chciał mieć swój wkład w dzisiejszy obiad ;) który i tak jedliśmy poza domem.

      Usuń
  10. No szkoda ptaszka a w kocie odezwał się zew natury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, a ten zew ostatnio często się odzywa. A to mysz - desperatka, albo mucha zaspana, na którą czekał wytrwale przy szafce, albo sikorka .....
      Z jednej strony to dobrze, że nie cały jego zew natury zaginął ;)

      Usuń
  11. Ja jestem skazana na takie "niespodzianki" często ,bo mam liczne kocie stadko hasające wolno po podwórku i po okolicy.
    I często na dzień dobry mam ptaka pod drzwiami :(
    Rzekomo przynoszą to tak po przyjacielsku w ramach wdzięczności ;)
    Dla mnie wystarczy ich mruczenie,ale na ich instynkt łowcy nie wpłynę i niestety muszę sprzątać zwłoki ;/
    Bonus po prostu jest prawdziwie koci (i ponadto jak sprytny!!!) i trzeba z tym się pogodzić ;)
    Głaski dla niego i pozdro dla Cb!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim domu rodzinnym jest podobnie. Nie dalej, jak wczoraj jeden z kocurów przyniósł wróbelka.
      Ponoć to z wdzięczności. U Bonusa chyba tak było, ale też i duma z polowania widniała na jego pyszczku ....
      Też wolę jego mruczenie i przytulanki, ale jak się okazuje, to tylko połowa Bonusa ;) ta druga to polowania na inne stworzenia.
      Dziekuję za głaski, leży sobie teraz na tapczanie i śpi :)
      Pozdrowienia :)))

      Usuń
  12. Moja Beza całe lato przeleżała na balkonie na płytkach, zupełnie nie interesując się co jest za barierką /balkon jest zabudowany, ale nie osiatkowany/. Teraz jesienią coraz częściej przylatują sikorki i wróbelki, czasem siadają na barierce, a w nią wstępuje szał. Przypomniała mi się sytuacja u mojego siostrzeńca, jak Fredzio przynosił mu myszy do domu i wrzucał do butów, czasem też trafił się ptaszek - cóż ...
    pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Aniu :)
      Latem nie było ptaszków na balkonie, bo sikorki były nie wiadomo gdzie, a wróble na polach, a teraz wracają do nas, bo myśmy je dokarmiali parę lat.
      Twoja Beza też poczuła zew natury, zima się zbliża, to zapasy musowo robić ;)
      Dwa posty temu o myszce u nas w domu było ;)
      Wolałabym nie znaleźć żadnego truchełka w butach. Koty to mają pomysły, naprawdę ;)

      Usuń
  13. Biedna sikoreczka.
    Ale to dowód jakim drapieżnikiem jest kot.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Wychowany od małego w domu, w poprzednim balkonu nie miał ,czasem na tarasie siedział. Ma 5 lat skubaniec, ale genów i prawdziwej natury się nie oszuka ;)

      Usuń
  14. Biedna sikoreczka.
    Ale to dowód jakim drapieżnikiem jest kot.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Spryciarz ten Twój Bonusek ! Szkoda sikoreczki...ale natury się nie oszuka !! Kot moich sąsiadów regularnie stołuje się na ptakach przy moich karmnikach. Przeganiam drania ale to i tak nie pomaga....!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Bardzo miło mi, jeśli zostawiasz komentarz :) Każdy czytam i na każdy staram się odpowiedzieć.

To ja się pożegnam

Coraz mniej mnie na blogach od jakiegoś czasu. Nie mam ani pomysłów, ani sił i chęci do pisania nowych postów. W dodatku przyplątały się ...