niedziela, 21 grudnia 2014

Śmieszne? Chyba nie do końca.

Ostatnio w internecie można zobaczyć filmiki nakręcone w Lidlu i ludzi walczących o 100 gram karpia za 99 groszy. Jednych to śmieszy, innych oburza, a części społeczeństwa jest to obojętne, być może.
Znalazłam dzisiaj coś innego. Ktoś zrobił mix jakiegoś katastroficznego filmu amerykańskiego zapewne ( Chłop mówi, że to 
o jakiejś zarazie, która dziesiątkowała ludzi) i marketowych scenek.
Filmik jest, moim zdaniem fajnie zrobiony. Obejrzyjcie sobie zresztą, jeśli tego nie widzieliście jeszcze.


Chciałam się tylko odnieść do komentarzy na temat biedy wśród emerytów i zmuszonych przez to do walki w markecie o kawałek ochłapu w promocji.
Absolutnie nie neguję tego, że większość emerytów musi naprawdę dobrze groszem gospodarować, żeby wyżyć. Bo emerytury są, jakie są, o rentach nie wspomnę. To fakt. Ale - bez przesady z tą walką o przecenione kawałki karpia na ten przykład. Coś 
w wielu ludziach drzemie, żeby pozwalać sobie na takie wściekłe zachowania. Jakich atawizmy po zwierzęcych przodkach, jeśli ich mieliśmy, tudzież po minionych epokach, kiedy wszystko niemalże trzeba było wystać w kolejkach i co sprytniejsze jednostki potrafiły się wkręcić jak najbliżej lady, tratując po drodze swojego bliźniego, którego ma się niby kochać, jak siebie samego - czujecie ten paradoks?
Taka sytuacja, sprzed dwóch tygodni raptem. Byłam na zawodach kijkowych i niestety marketowe zachowanie w wykonaniu starych bab ( nie każda starsza ode mnie kobieta,, to stara baba, żeby była jasność) zaobserwowałam i tam, chociaż nic za darmo nie rozdawali. Tłok przy zapisach, wpychanie się do kolejki, bo ona tam stała ...... aż jednej opierdol w moim wykonaniu zebrał - nie jestem z tego dumna, oj nie .... a co działo się podczas wpuszczania na start??? Wyraźnie było powiedziane, że najpierw od najmłodszych facetów na dychę, potem kobiety, potem od najmłodszych facetów na piątkę i kobiety, znów od najmłodszych roczników. Logiczne, prawda? Każdy ma poza tym czip, który pika dopiero w momencie przekroczenia linii startu, więc każdemu czas się mierzy indywidualnie. I co się dzieje? Stare babsztyle jako pierwsze stanęły przy wejściu na start, bo przecież dla nich zabraknie .... tylko kurna czego?? Trasę zwiną, albo specjalnie dla nich wydłużą? Za bardzo wydepczą i ciężko będzie iść?? 
No właśnie. Dlatego tego typu komentarze do mnie nie przemawiają, ludzie to paskudne hieny, jeden drugiego za kawałek mięcha jest w stanie zatłuc, a przynajmniej obić i stratować. Dla takich sierot i nieudaczników jak ja nie ma miejsca i z głodu bym padła, jakbym walczyć o żarcie miała. A tak - trochę mnie w dołku poboli, USG sobie za to mogę zrobić i inne badania i już.
Muszę zgłębić dokładniej lekturę o dzikich, jadalnych roślinach Polski. Może się kiedyś przyda. I "Porwanie doni Agaty" jeszcze raz przeczytać. Ona w każdym widziała dobrego człowieka.

Dzisiaj najkrótszy dzień w roku. Co to dla mnie oznacza? Że dnia zacznie wkrótce przybywać i już niedługo wiosna :)))) Chociaż widoki za oknem w niczym zimy nie przypominają.

Miłej niedzieli wszystkim :)

50 komentarzy:

  1. Walka o promocyjne artykuly to domena nie tylko biednych polskich emerytek. Zobacz, co dzieje sie w tzw. czarny piatek w bogatej Ameryce, ludzie tratuja sie na smierc, wyrywaja sobie towary z rak, bija sie, bo sa przeceny. Taka to ludzka natura, niezalezna od statusu i stanu posiadania.
    A na starcie biegu robia sztuczny tlok juz z przyzwyczajenia, to siedzi za mocno w mentalnosci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest, niestety. Nawet suknie ślubne wykupują po kilka sztuk, zawsze można na jakimś e-bayu sprzedać. Hieny, po prostu hieny.
      Teraz na starcie były pewnie zaskoczone, że kazali ustawiać się w wyznaczonych liniach, mendy jedne :P
      Chyba tęsknią do dawnych czasów i kolejkowych przepychanek.

      Usuń
  2. Ja już przez permanentne zdziwienie przeszłam, kiedy jedną z najbardziej chorowitych Emerytek nasze Osiedla, zobaczyłam walczącą o drukarkę na promocji w markecie na "B"...Nawet nie wiedziała o co walczy...
    Ot, ludzka natura...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dostała od wnuczka zlecenie i przez to udała się na polowanie ;) Chorowite to są, jak do autobusu wsiadają, a tak bez problemu przepychają się i walczą o miejsce w kolejkach.

      Usuń
  3. Lidko i Tobie milej niedzieli to byśmy razem z głodu padły bo i ja wkręcać się nie potrafię ale ... opierdzielić bezczuje i chamstwo potrafię i jestem z tego dumna!! A walka dla zdobycia czegoś bo tanie? Kiedy ja zawsze kupowałam to co drogie. Mało, dużo mniej niż taniego, wręcz troszeczkę i skromnie używane, ale lepsze. Kiedyś moja ulubiona sklepikarka gdy kupowałam 250 ml oliwy z oliwek lepszej, powiedziała - wie pani ja tak samo uważam: nie stać mnie na byle co. Bo przecenione, bo tańsze, jakże często to byle co, szczególnie jeśli chodzi o jedzenie mniej ale lepsze, wręcz malutko a lepsze. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Elu :) Tobie miłego wieczoru również zyczę :)
      Jak mnie ktoś mocno wkurzy, to wtedy na oślep walę i z całych sił - słownie, oczywiście. Dobre to nie jest, chociaż czasami udaje się mi już na zimno kogoś wzrokiem zmrozić i opieprzyć. Ale jeszcze za rzadko. Niestety.
      Roślinek sobie nazbieramy i z nich jedzonko wyczarujemy, lepsze niż ochłapy z marketu. I też wolę droższe i lepsze rzeczy kupić, a mniej :)

      Usuń
  4. Film to World War Z chyba, książę się uśmiał jak nigdy;))) Mnie to żenuje. Nie wiem, co powiedzieć;)) Moja mama była tak samo wstrząśnięta gdy latem zobaczyła zakup crocsów na żywo;))))) Masakra! A otwarcia galerii??? Otwarcie Starego Browaru skończyło się chyba jakimiś tam uszkodzeniami szklanych ścian od naporu tłumu i potratowaniami - a przecież nie mam wojny;) Strach pomyśleć, co będzie przy prawdziwym kryzysie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo filmik sam w sobie jest śmieszny - moim zdaniem, jak się na niego patrzy nie widząc całej tej otoczki. Niedajbuk prawdziwego kryzysu, bo strach się bać. Z ludzi wyłazi wtedy bestia, czego próbki mamy przy tanich karpiach, crocsach, czy torebkach, albo u nas ostatnio pościele. Moja mama też była w szoku niedawno.

      Usuń
  5. Bardzo podoba mi się ten filmik. No niestety ja też nie potrafię stać w tym tłumie i bić się o jakiś produkt...wolę go nie mieć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest nas więcej, na szczęście :) ale i tak jesteśmy w mniejszości .....

      Usuń
  6. Uciekam ze sklepu, jeśli przy kasie jest więcej, niż 5 osób. Zara mi się słabo robi. Przypomniał mi się skecz Ani Mru Mru o otwarciu hipermarketu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam ten skecz, jest świetny :)) Tłumów w sklepach też nie lubię, zwiewam jak najszybciej, to pewnie rodzaj jakiejś tłumofobii ;)

      Usuń
    2. właśnie obejrzałam, leżę i kwiczę;)))
      https://www.youtube.com/watch?v=-65I-yVyYc0

      Usuń
    3. Muszę obejrzeć raz jeszcze :)

      Usuń
  7. Emerytury są różne jedne lepsze, inne faktycznie wymagające sporej gimnastyki umysłowej jednak masz racje co do tego zachowania jako atawizm....No właśnie... to moim zdaniem kwestia kultury... myślę że kulturalna osoba będzie wolała podarować sobie karpia niźli walczyć o lepszą cenę za niego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, słowo "kultura" jest tu chyba kluczem. Zupełnie o nim zapomniałam.

      Usuń
    2. po prostu sięgnęłaś głębiej... źródeł zachowania:))

      Usuń
    3. He,he, starałam się ;)

      Usuń
  8. Lidka: http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,17166152,Tlumy_na_otwarciu_nowego_Burger_Kinga_w_Rynku__FOTO_.html#ixzz3MX3A1F9O?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Wrocław_gazeta
    Co tu więcej komentować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko .... tyle, że chociaż tu się nie tłukli i chyba przepychanek nie było. Widać, że artykuł pisany na zamówienie, to rozczulanie się nad swiezością warzyw i doskonała jakością mięsa .... maskotka burgera - sam szyk i elegancja ;)

      Usuń
    2. Tak, materiał sponsorowany;))) Grubymi nićmi;)))

      Usuń
    3. :)) ale co tam, czego nie robi się dla ...no własnie .... darmowych burgerków i kawy dla autorów tego pożal sie Boże, artykułu? ;)

      Usuń
  9. Never, żadnych promocji, żadnych wyprzedaży, żadnych marektów przed świętami. Dziś poszłam na bazarek, luzik, kupujących mało. Mam nogi kaczęce, wołowinkę na gulasz, rybki, kapustę na bidżis. I ciśnienie, jak cholera jasna. Leżę, bo ja mam zawsze niskie ciśnienie, to skund takie wysokie? Marnie się czuję...
    Dziefczęta, co dać do gulaszu, żeby był taki esencjonalny i pyszny??? Może jest coś, czego ja nie wiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wedle gulaszu najpierw. Chłop mówi, że on to robi następująco: na suchą patelnię wrzuca ze dwa goździki, podpieka je trochę, potem wrzuca mięsko, podsmaża je dla koloru, a potem dopiero dusi z podlewaniem. Wrzuca też cebulę, którą lekko cukruje, bo ona się lekko skarmelizuje wtedy. I tak długo dusi, potem dopiero przyprawy wrzuca. Nie za dużo, zresztą, jak kto lubi. Wczoraj mieliśmy gulasz i pyszny był :) Ale dusił się dość długo, a wołowy tym bardziej.

      I takie zakupy są fajne. Spokój, bez przepychanek i innych atrakcji, bez pośpiechu :) Ciśnienie chyba sobie skacze, jak chce, bo mojego trochę dzisiaj dusiło, a on po tych swoich zdrowotnych perypetiach wrażliwy jest na takie coś.
      Polepszenia samopoczucia Tobie zyczę :)

      Usuń
    2. Co do gulaszu jeszcze, to Chłop radzi zamarynować na jakąś godzinkę lub dwie w oleju i przyprawach. A potem dopiero usmażyć, potem cebulkę itp.

      Usuń
    3. Mięso marynuje pokrojone juz, oczywiście.

      Usuń
    4. Mnemo - każdy gulasz jest lepszy, jeśli nie dodasz mięska;)) - artykuł pisany na zamówienie wegetarian;)))

      Usuń
    5. Miałam zamówiony na mięskowy:))
      Też najpierw podsmażam na patelni, dopiero potem duszę, z cebulką, czosnkiem, przyprawami. I też długo, aż się będzie rozpływał w ustach. Dodaję jeszcze suszoną śliwkę i kilka grzybków. Dołożę tego goździka jeszcze.

      Usuń
    6. To na pewno będzie pyszny :)
      O tym goździku, mąż wyczytał w jakiejś przedwojennej książce kucharskiej.

      Usuń
    7. Lidzia, zapytaj jeszcze Twgo Ślubnego, jak zrobić pyszne kaczkowe nogi, już je zamarynowałam, z majerankiem sobie leżą i na nich krążki cebulki i rozmaryn, ale może coś jeszcze? Mają być w ciemnym sosie do klusek gnoczi.......na obiadek świąteczny, dla gości.

      Usuń
    8. Spytałam. Jak chcesz mieć ciemniejszą skórkę, to mozesz je posmarować je miodem podczas smażenia.
      Ale pyszności tworzysz :))

      Usuń
    9. Posmaruje, mam prawdziwy.......
      Wiesz, raz na rok to i wąż pierdnie.....to takie zadośćuczynienie za wigilię:)))

      Usuń
    10. :))) a w brytfance te kaczkowe nogi pieczesz?

      Usuń
    11. Jeśli już kaczy temat na wokandzie to podzielę się swoimi doświadczeniami ;)
      http://wkuchniwpiwnicywogrodzie.blogspot.com/2014/02/kaczka-dziwaczka.html#comment-form
      Może przyda się ;)

      Usuń
    12. Szczególnie ten sos ciekawy. Ja robiłam zawsze tradycyjny, ciemny ze sliwką suszona.

      Lidka, najpierw patelnia, potem brytfanka, bo ma być sos do kluseczek.

      Usuń
  10. A może te starsze mają nawyki z czasów komuny?
    A może to po prostu wynaturzenie to wyrywanie taniego jedzenia sobie nawzajem?
    Mnie też przerażają takie przepychanki,a filmu nie miałam sił obejrzeć do końca
    A tłoczne markety i wszelakie promocje omijam jak mogę ;)

    I często mówię tak:z braku zajęcia promoncja nie do ominięcia ;D

    Ostatnio w sklepie widziałam jak starsza sprzedawczyni uczyła młodszą jak łowić i pakować karpia do reklamówki. Brrrrr....Wrażliwa nie jestem,bo wiem skąd się bierze mięso(choćby rybie),ale jakoś mam to przed oczyma.

    p.s.Ale natłok myślowy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie i jedno i drugie - komuna oraz wynaturzenie. Ja też takie akcje omijam z daleka szerokim łukiem, bo nie znoszę tłumów i takich zachowań. Przerażają mnie, wolę stanąc z boku i ...nic nie dostać. Zawsze jakieś korzonki można wygrzebać i zjeść ;)
      Dużo się dzieje, to i natłok masz :) Co innego wiedziec, a co innego widziec - karp do reklamówki ....

      Usuń
  11. No tak to jest. Wiesz może jaki jest orginalny tytuł tego filmu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kretowata napisała, że to World War Z i wedle wszelkich znaków na niebie i ziemi ma rację :)

      Usuń
  12. Najserdeczniejsze życzenia szczęśliwych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia
    oraz wszelkiej pomyślności i sukcesów w Nowym Roku składa cudARTeńka.
    Dołączam podziękowania za Twoją obecność na moim blogu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Arteńko :) I wzajemnie życzę Tobie radosnych Świąt i wszystkiego najlepszego w nowym roku :)
      Miło mi, że do mnie zaglądasz :)

      Usuń
  13. Ja takze omijam z daleka te szfystkie promocje. Jak juz slysze badz czytam slowo promocja to slabo mi sie robi ;)
    Gdyby tak czlowiek sie poddal tej calej manipulacji promocyjnej, to by przepadl :(
    Pozdrawiam Cie Lidio kochana z dolnoslaskiej wsi, gdzie wiatr szaleje i zaraz bede miala promocje pradu, bo mi go wylacza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie - manipulacji. Wszelki manipulatorom i skrytym manipulożercom mówimy stanowcze NIE!
      Super, że jesteś w Polsce, a że wieje, to co. U nas też zawiewa i to mocno. Ale u Ciebie chyba bardziej. No i u mnie prąd nie jest reglamentowany w takich wypadkach. Rzadko w każdym razie.
      Pozdrowienia dla Ciebie, Kochana, z wiatrem ślę to szybko dolecą :)

      Usuń
  14. Oesu, nie lubie, nie bywam, unikam..Starych bab takoz;)
    Bo moja babcia, mama, i wiele kobiet, ktore znam, starymi babami nie som. Na szczescie.
    I tez sie ciesze ze dnia przybywa!
    Pozdrawiam goraco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie, można wiek mieć dojrzały, a starą babą, tudzież dziadem starym nie być.
      Na razie tego przybywania nie widac, ale sama świadomość czasem wystarczy ;)
      Pozdrawiam Cię również serdecznie i gorąco :)

      Usuń
  15. Wszystkiego najlepszego w Świąteczny czas oraz szampańskiej zabawy w Sylwestra życzy Ataner.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Tobie bardzo :) Odwzajemniam je jak najbardziej - wczoraj nie miałam sił, żeby się u Ciebie wpisać .... po "odwiedzinach" w Twoim rodzinnym mieście ;)

      Usuń
  16. Tym razem nie na temat, bo mi jakoś kijowo...
    Wesołych świąt, Lidio!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Tobie też wesołych, albo takich, jakie chcesz, żeby były :)

      Usuń

Bardzo miło mi, jeśli zostawiasz komentarz :) Każdy czytam i na każdy staram się odpowiedzieć.