środa, 13 maja 2015

Dramatyczny poniedziałek

Trochę doszłam do siebie po mocnych wydarzeniach z poniedziałku. Nie dość, że weekend był intensywny, to początek tygodnia rozpoczął się mocnym akcentem.
Chodzi oczywiście o moje zębowe perypetie. Jak ktoś nie lubi tego tematu, to proszę nie czytać, aczkolwiek  nie będę epatować bardzo drastycznymi szczegółami.
O tym, że mam zęby byle jakie, już pisałam i wiele z Was ma podobne problemy. Ale poniedziałkowa wizyta przebiła chyba wszystkie dotychczasowe.
Jakiś czas temu złamała się mi górna siódemka. Była już i tak mocno osłabiona, bo przed kilkoma laty miałam z nią straszne problemy, bolała jak diabli i żadne środki nie pomagały do momentu jej wyleczenia, czy podleczenia. Swój żywot musiała zatem zakończyć mocnym akordem, a jakże. Moja dentystka ze smutkiem pokręciła głową i zaordynowała rwanie. Ona nie należy do nomen omen wyrywnych, ale tu niestety nie dało się nic innego zrobić. Zadziało się to przed świętami jeszcze i egzekucja przesunęła się w czasie, bo primo nic mnie nie bolało, secundo - tak się ułożyło ;)
Nadszedł więc ów poniedziałek, z ciężkim sercem pojechałam do Poznania, bo jakieś mocno czarne myśli mnie ogarnęły i miały swoją podstawę, niestety.
Sadystka przystąpiła do eksterminacji siódemki i po jakiejś pół godzinie męki okazało się, że korzenie siedzą tak głęboko, że sadystce skończyły się narzędzia, za pomocą których mogłaby rzeczone wydłubać. Nie mówiąc już o tym, że znieczulenie powoli przestawało działać ..... rzuciła więc hasło swojej asystentce: Dzwoń do doktora!, robiąc mi w międzyczasie rtg.
Tak, tak, tu konieczna okazała się interwencja zębowego chirurga ..... Wiedziałam już od dawna, że sadystka ma umowę 
z jakimś tam gościem, do którego wysyła czasem swoich najtrudniejszych pacjentów. Tym razem padło na mnie.
Na szczęście była to kwestia przejechania kilku przystanków tramwajem, bo to na tej samej ulicy, ale jak człowiek nie wie, co go czeka, to nerwy sięgają zenitu. 
Chirurg miał przyjmować od 19-stej, posiedziałam więc godzinę u sadystki, a potem pojechałam do sadysty. Gdzie przyjmuje, wiedziałam, bo to znana prywatna lecznica jest, ale wolałam jechać wcześniej i się tam rozejrzeć. Szczęściem w nieszczęściu 
i o dziwo, rozwalone dziąsło nie bolało mnie mimo, że znieczulenie przestało już działać.
Znalazłam gabinet, sadystka mi zresztą precyzyjnie wyjaśniła, gdzie to jest, usiadłam sama, ale po kilku minutach poczekalnia zapełniła się niewielkim tłumkiem nieszczęśników. Ale ja byłam pierwsza ;)
Okazało się również, że sadysta jest również laryngologiem i przyjmuje i tych i tych pacjentów, a pomieszczenie gabinetu podzielone jest przepierzeniami na trzy części. Zapowiadało się ciekawie, nigdy w czymś takim nie uczestniczyłam :))
Równo o oznaczonej godzinie, na korytarzu zjawił się gość o wzroście siatkarza i gromkim głosem spytał się, kto do laryngologa. Zgłosiło się kilka osób, poprosił do środka panią, siedzącą obok mnie - była pierwsza. Następnie kolejne pytanie: Kto do dentysty? Znowu zgłosiło się kilka osób, w tym ja. Popatrzył na mnie i spytał się: Pani od pani S.?? 
Wystraszona odpowiedziałam, że tak. No to poprosił mnie do środka, kazał usiąść na fotelu dentystycznym, otworzyć paszczę, przedtem wziął do ręki szprycę napełnioną jakimś płynem, dwa szybkie kujnięcia i poszedł do pani obok. Załatwił ją, następnie wyszedł na korytarz i ponownie zadał pytanie, kto do laryngologa, a ja siedziałam, bo znieczulenie musiało zadziałać. Sadysta dość sprawnie zajął się swoimi laryngologicznymi pacjentami, potem poprosił kolejnego nieszczęśnika do pomieszczenia nr 3 - tam też stał fotel dentystyczny i asystent doktora w pogotowiu. Nieszczęśnikiem zajął się asystent - młody chłopak krótko po studiach pewnie, a sadysta podszedł do mnie. Miło zagadał - gadał zresztą cały czas z pacjentami i wydając polecenia personelowi, potem wziął jakieś narzędzia do ręki, jakieś 5 minut roboty i po resztkach siódemki. Wywalił wszystkie trzy korzenie, pocieszając mnie, że takie głębokie osadzenie, sięgające prawie zatoki, zdarza się w najlepszych rodzinach i było po wszystkim.
I zawołał kolejną ofiarę.
Jakie wnioski wysunęłam z tego zdarzenia? 
Jeśli jeszcze raz będę miała mieć jakikolwiek ząb usuwany, to bezwzględnie najpierw zdjęcie rtg. Powinno być zrobione, miałam nawet iść u siebie, ale jakoś tak mi zeszło. Pan chirurg zrobił na mnie dobre wrażenie, więc jeśli cokolwiek miałoby być problematycznego, to do niego. Krótko i na temat, pewną ręką i fachowo.
Na szczęście nie boli mnie to wszystko jakoś strasznie, więc ok. jak po takiej masakrze. Biorę antybiotyk - niechętnie, ale co zrobić i czekam aż mi się tam wszystko zagoi do końca. Bo na razie wyglądam trochę jak ofiara przemocy domowej, 
z podpuchniętą jedną stroną twarzy ;)
Jako, że po wczorajszym nocnym deszczu jest ładna pogoda, a ja zajęta będę dopiero pod wieczór, to wyjdę sobie z kijkami na trochę i powoli. 

Miłego dnia wszystkim życzę :)

P.S. Jak chcecie, to podzielcie się swoimi strasznymi chwilami w gabinetach dentystycznych. To było najgorsze, chociaż chwile grozy przeżywałam również w podstawówce. Tam to były sfrustrowane sadystki!!!
Bo, kiedy poszłam do liceum, to gabinet - owszem był, ale nikt już tam nie przyjmował i może wtedy te zęby, przez nikogo nie kontrolowane, poleciały. Dostać się do ośrodka było trudno, a i pańcie odwalały tam robotę jak mogły - byłam raz chyba. Ratunkiem była nowo powstała spółdzielnia albo prywatne wizyty. Szkoda gadać .....

51 komentarzy:

  1. Ja akurat tematów dentystycznych nie unikam, wprost przeciwnie, to jedne z moich ulubionych. Obie z siostrą żywo interesujemy się wszelkimi nowinkami w tej dziedzinie. Staramy się być na bieżąco ze wszystkim, co aktualnie na niwie zębowej wynaleziono:).
    Z takimi problematycznymi, solidnie ukorzenionymi zębami trzonowymi bezwzględnie należy udawać się do chirurga, a nie zwykłego stomatologa bez specjalizacji. Choć i na to nie ma gwarancji: moje dziecię ze swoją ósemką trafiło na takiego "szarlatana", że kawałki korzeni inny dentysta wydobywał z niego jeszcze przez półtora roku. Można też nabawić się przypadłości o nazwie "suchy zębodół", jeśli zdarzy się nam wypłukać skrzep. Dobrze, że u Ciebie wyszło bez komplikacji, życzę Ci, abyś szybko wróciła do stanu używalności / użyteczności :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to tak, jak ja - tematy dentystyczne leżą w kręgu moich zainteresowań :)
      U mnie do tej pory nie było żadnych problemów z usuwaniem zębów, bo niestety ósemka jedna poszła i siódemka, jakaś szóstka. A ten jako pierwszy ujawnił swoje zakorzenienie. Ja ze swojej sadystki byłam i jestem zadowolona, bo jest dobra w swej dziedzinie, ale tutaj trochę popłynęła beztrosko, więc zdjęcie najpierw, a potem decyzja, jak już.
      Mam nadzieję, że obejdzie się bez dalszych komplikacji i niedługo zapomne o rwaniu :)

      Usuń
  2. Ojaciężpierdzielę, to miałaś jazdę. Ale ja Cię rozumiem jak mało kto. Mogłabym napisać przewodnik. Na szczęście wreszcie trafiłam na odpowiedniego dentystę na odpowiednim miejscu. Stomatologiczny wirtuoz normalnie:) Na fotelu można przysnąć z nudów - cienia bólu. Pierwszy raz w życiu nie denerwuję się przed wizytą u dentysty, chociaż problem zębowy mam poważny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moze we dwie się weźmiemy i napiszemy horror? ;) Każda coś dorzuci ze swoich doświadczeń ... i będzie bestseler :))
      Ta moja też jest dobra i dzięki niej się dentysty nie boję, ale co za dużo to niezdrowo i stąd moje wkurzenie na zęby i problemy z nimi.

      Usuń
    2. Mogę z Wami do kompletu ten horror pisać, bo też latam i latam, i próbuję ratować to, co mi jedna taka &^%$(*& mocno napsuła !

      Usuń
    3. Myślę, że wyszłaby niezła powieść, podkoloryzowana z lekka, ale oparta na faktach.

      Usuń
  3. Laryngolog i chirurg szczekowy w jednym ? ;)
    Tak troszke jestem zdziwiona, ze pani sadystka decydujac sie na ekstrakcje Twojej siodemki Lidia nie wykonala najpierw RTG, tero to juz w prawie kazdym gabinecie mozna na miejscu przeswietlic szczeke, pstryk i jest ;) Zeby trzonowe wraz ze swoimi korzeniami maja to do siebie, ze potrafia gdzies tam sie zapuscic gleboko.
    A teraz moje drastyczne wspomnienia ;)
    Moja szanowna osemka czyli zab madrosci na dole wyrosla sobie w dziasle w poprzek, ja jej nie widzialam, bo jak ? A bolalo i bolalo, w koncu wezly chlonne mi pewnego dnia powiekszyly sie, czulam sie anginowo, ze tak powiem.
    Wybralam sie do pana sadysty, zrobil mi zdjecie RTG panoramiczne no i z usmiechem mowi, ze ja zabkuje tylko nie w ta strone co trzeba ;) Potem byl skalpel, rozciecie dziasla i silowanie sie z madra osemka. Nastepnie zszycie dziasla, opatrunek, osemka w folijce do mojej raczki ;) Przez dwa tygodnie po tym zdarzeniu cierpienie wielkie, siniaki na poliku i brodzie, podpuchnieta twarz - tak jak napisalas, ofiara przemocy domowej.
    Milego dnia Lidia, pieknych widokow majowych na spacerku kijkowym :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spacerek był piękny :)) dziękuję :)
      Drastycznie z tą Twoją ósemką było, Orszulko. Ale, że dali Ci ząbek w folijce na pamiątkę he,he ... mają poczucie humoru niektórzy :))) Mogłaś pod poduszkę go włożyć dla wróżki zębuszki ;)) Chociaż do mnie żadna nigdy nie przyszła, a ta siódemka została rozkawałkowana na dwa gabinety .... więc, nawet, jeśli bym chciała, to nic z tego.
      Ta moja ma aparat rtg u siebie, ale to tak już z tymi prześwietleniami jest, że niechętnie są robione. Ciekawe, dlaczego.
      Teraz na pewno, w razie czego - prześwietlenie obowiązkowe, żeby nie wiem co.
      :******

      Usuń
    2. Wzielam tego zeba w folijce zeby mnie madrosc nie opuszczala ;) Wrozka zebuszka do mnie tez nigdy nie przyszla ale za to z synem mym robila niezle interesy ;)

      Usuń
    3. Dzieciaki potrafią :)))
      Chyba, że jako talizman, to inna sprawa. Moje tak mi do wiwatu dawały, że zostawiałam je w gabinetach z radością nieledwie ;)
      Pan doktor tak - kreatywny, nie da się ukryć :) Przez to wiedział dokładnie i widział zatokę, do której o mało co ten mój ząb się nie wdarł ....

      Usuń
  4. A też się zdziwiłam, kiedy usłyszałam, że doktor jest i tym, i tym :)) W sumie wszystko w obrębie głowy się znajduje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo kreatywny ten pan doktor :)

      Usuń
  5. Ja za tydzień mam wizytę u tego dochtora, co kanałowo leczy. Już trzy razy robione miałam podejście do wyrywania ósemki. Ale chirurg mówi, że nie chce go rwać, bo ząb mocny, niech ci, od kanałowgo napiszą, że się nie da wyleczyć. I na papierze niech napiszą. A u nas od razu do chirurga na rwanie wysyłają. No i fotkę trza mieć ze sobą ! Na szczęście teraz mam dobrych dentystów, i aż tak bardzo się nie stresuję, choć nerw trochę szarpie, wiadomo. A najgorsze jest to, że ja mam mocne zęby, i przez całe życie nie miałam z nimi problemów. I kontrole systematyczne były. Tylko co z tego, jak się okazało, że pani, do której na te kontrole chodziłam okazala się tłumokiem niedouczonym. Więc teraz się bujam i klnę w żywy kamień.

    OdpowiedzUsuń
  6. No, a dentysta, i laryngolog w jednym, to jakiś cud medycyny jest chyba. Przecież stomatologia i laryngologia, to różne studia są. Czyli, że on jest i po stomatologii, i po medycznych studiach ? Ciekawostka przyrodnicza !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ciekawostka, ale jest to możliwe, bo w moim mieście też takiego jednego mamy, który wyuczył się na lekarza medycyny, ożenił się z dentystką i zrobił stomatologię jakiś czas temu.
      Moja sadystka też mi ósemki poleczyła i do rwania się nie bierze, póki nie trzeba. Jedną tylko usunęła.
      Czyli z Twojego doświadczenia, Ewo wynika, że mając dobre zęby i chodząc tylko na kontrole, też trzeba do bardzo dobrego stomatologa, który się zna. Ehhhh ....

      Usuń
  7. Ale miałaś przygode i po takich zdarzeniach człowiek jest o wiele madrzejszy. Najpierw fotka, mniej cierpień byś miała Lidziu. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie, dlatego też napisałam tego posta, jeśli ktoś nie miał takich przebojów, to w razie czego - zawsze rtg trzeba zrobić dla spokojności.
      Pozdrawiam Cię równie serdecznie :)

      Usuń
  8. o jacie! nie zazdroszczę:/
    ale fakt... bez rtg zęba nawet się na rwanie nie wybieram.... nauczyly mnie podobne doświadczenia z małżonkiem, którego przetransportowanie po takiej podwójnej operacji i podwójnym znieczuleniu do domu do tej pory budzi we mnie grozę. Bałam się że go nie utrzymam bo słaniał się na nogach po tym wszystkim i o mało co (gdyby nie miłosierna ławka po drodze) zemdlałby mi na ulicy. Masakra!
    Oby już teraz było wszystko w porządku z Twoimi zębami :********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słabe te chłopy są, prawda? ;) To miałas co robić z takim słaniajacym się mężem .... ja byłam sama, więc w razie czego leżałabym, na ulicy albo w tramwaju.
      Zęby potrafią mnie zaskoczyć, in minus, oczywiście. Może tendencja się w końcu odwróci.
      :*****

      Usuń
  9. A swoja droga szkoda, ze ten laryngologo-chirurg stomatologiczny nie wyspecjalizowal sie dodatkowo w ginekologii. ;) Moglby gabinet podzielic na trzy i leciec jak na tasmie. :)))
    Zdruffka, Lidus. :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi to do głowy przyszło :)))) Na bazie kawału :))
      Tobie też, Panterko, dużo, dużo zdrufka :*****

      Usuń
  10. O matko. Każdego/każdą to może spotkać. Proszę Was moje zemby, będźcie grzeczne jeszcze długoooo, ja nie chcę tak jak Lidka:((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie, niech jak najdłużej siedzą spokojnie ..... dlatego napisałam post ku pamięci i dla wszystkich, którzy takiej akcji jeszcze nie przeżyli, a mogą, niestety.
      Trzeba się zabezpieczyć zdjęciem.

      Usuń
  11. Lidio, współczuję bo sama mam mocno ukorzenione zęby a jestem mało odporna na takie bóle !! Mam tramę z dzieciństwa po sadystkach z podstawówki !
    Życzę zdrówka i pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W szkołach same chyba sadystki i frustratki siedziały .... chodziłam do dwóch podstawówek i w każdej sadystki były dziwne i paskudne.
      Póki znieczulenie działało, to było ok., dopiero potem trochę pobolewało, chociaż tym razem nie było tak źle.
      Tobie Elu też zdrówka życzę :)

      Usuń
  12. Dobrze, że to już za Tobą Liduś. Żeby sie dobrze zagoiło i żebys w najbliższej pięciolatce miaął spokój z dentystami a zwłaszcza z sadystami!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano dobrze .... Pięciolatka - fajnie by było :))

      Usuń
  13. Przypomniałaś mi o pewniej historii! Z mamą i bratem poszliśmy do stomatologa, ja pierwsza potem kolej na brata. Siedział w gabinecie może 5 minut po czym zeskoczył z fotela i zapłakany wybiegł na korytarz krzycząc: tutaj są mordercy! Nie muszę dodawać, że już na fotel nie usiadł? Pamiętam jak mama go podstępem do stomatologa wysyłała:D Ech kiedy to było....A Tobie współczuję tych przejść! Niech się szybko goi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Oby się goiło szybko i sprawnie, chociaż chyba tak się dzieje.
      Biedny ten Twój brat. Ten to dopiero traumę przeżył ....

      Usuń
  14. Kurczę, nie mam takiej historii...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba dobrze, nie? ;) Ja wolałabym nie mieć :((

      Usuń
    2. No tak, oczywiście :) Tylko chciałaś, żebyśmy się dzieliły swoimi... a ja taka obowiązkowa jestem :)

      Usuń
    3. :)) To niech tak już zostanie - bez tych historii :)

      Usuń
  15. Oj, ja kiedyś pisałam o zębach - jak to drzewiej bywało - jak robiłam research w temacie bolały mnie wszystkie zęby;)))
    A ten pan - wyyysoki, wysoki to w takim super szpitalu na Grunwaldzkiej? Wiem, który to;)) Robi wrażenie, ale fachura jakich mało;) W tym przybytku spędziliśmy swego czasu niejedną dzień i noc - ale w razie czego - tylko tam;) Najlepiej wydane pieniądze;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa, o zębach można długo i namiętnie pisać :( bo większosć społeczeństwa walczy z tym tematem ciagle i od nowa.
      Ten pan to na Grunwaldzkiej, sie zgadza. Moimi korzonkami w gałce ocznej niemalże, zajął się fachowo i bez wahania. Dobry jest :)
      Byłam tam po raz pierwszy, zresztą, cena za zabieg była jak z promocji ;)

      Usuń
  16. Dla mnie każda wizyta u dentystki to wielki stres. Ale chodzę regularnie na badania i zawsze coś się znajdzie do leczenia. Najgorsze, że znieczulenie to u mnie działa chyba dopiero po pół godzinie. Zawsze o tym mówię, ale przecież dentystka nie ma czasu mnie na tym fotelu tak długo trzymać. Więc boruje dużo wcześniej.
    A wyrywanie zęba to jest dla mnie horror.
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej :( moze trzeba by dentystkę zmienić, która podejdzie z większym zrozumieniem, a nie jak na taśmie? Bo po coś to znieczulenie chyba jest, prawda?
      Ja teraz na ewentualne wyrywanie, jedynie do tego pana chirurga.
      :)

      Usuń
  17. Dla mnie wizyta u stomatologa jest tak samo straszna jak wizyta u kosmetyczki, zęby mam do kitu, chodzę do dentysty bardzo często, chyba wszystkich w moim mieście przerobiłam...jedna Pani doprowadziła do martwicy 3 zębów...teraz walczę o nie dzielnie;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, w Stanach taka konowałka płaciłaby Tobie niezłe odszkodowanie, a tu bujaj się człowieku sam z problemami.
      Jakieś 10 lat temu też miałam wszystkich przerobionych, więc ruszyłam na Poznań. I nie żałuję.
      Oczywiście wolę zdecydowanie i stanowczo wizytę u kosmetyczki - zależy oczywiście od zabiegu ;)

      Usuń
    2. Dokładnie, ten fakt, że tak naprawdę nic z tym nie można zrobić, doprowadza mnie do szału i baaardzo słono kosztuje, ale co tam zęby...dziś w wiadomościach przeczytałam, że pacjentowi lekarze wycięli nie tę nerkę co trzeba...

      Usuń
    3. O matko, to jest dopiero problem. Bo zęby zawsze można sztuczne wstawić i jakoś to będzie ;)

      Usuń
  18. Lidia, wspolczuje. Choc dzis pewnie juz lepiej? Historii zebowych mam mnostwo. A zaczelam chodzic do dentysty, gdy mialam dwa lata. Najgorzej wspominam gabinet szkolny, wiertlo napedzane noznie, bez znieczulenia zawsze. Koszmar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dzisiaj już w miarę ok.
      O matko, dwa lata ........ kto by się znieczuleniem przejmował, do dzisiaj niektórzy mają wyrąbane na wrażliwość pacjenta - patrz komentarz Stokrotki powyżej. U mnie w szkole były chyba elektryczne, ale prymitywne,hałasujące, aż mnie ciarki przechodzą, jak sobie to przypomnę.

      Usuń
  19. Jestem zachwycona sprawnością pana laryngologo-dentysty! No i jeszcze logistykę ma w małym palcu!!! Współczuję przejść zębowych...Ja bym też grube memuary mogła napisać na ten temat. Przypomniało mi się, jak w czasach mojej pracy w teatrze jeździliśmy po Polsce ze spektaklami i gdzieś, albo w Słupsku albo w Płocku widziałam szyld pani dentystki, która się nazywała bardzo adekwatnie do zawodu: Kamelina Wyrwa... Jak naruszam ochronę danych to wywal mój komentarz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwisko faktycznie dobre :) Chyba żadne to naruszenie danych, skoro wisiały na szyldzie :)
      Logistyk z pana dochtora doskonały :))) Czytałam później opinie o nim, przeważały pozytywne. Kretowata też go zna :)

      Usuń
  20. Wspolczuje Lidus, bardzo. Tydzien temu moj maz mial usuwany zab. Wlasnie jestesmy w trakcie wakacji i p. wyjmuje sobie (moja pinceta) kawalki usunietego zeba z dziasla - zgroza! Po powrocie zrobimy straszna afere dentystce.
    Miesiac wczesniej mial usuniety zab przez chirurga szczekowego (cena, bagatela $650) i nie ma po nim sladu.

    Ja na szczescie nie mialam takich przezyc, ale wszystko przede mna:(
    Pozdrawiam ze slonecznej Arizony:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby nie - co do tych Twoich ewentualnych przezyć.
      Natomiast to, co Twój mąż przeżywa, to jakaś zgroza!! Mam nadzieję, że dentystka za to zapłaci, bo to jest nieprawdopodobne. A cena za szczękowego jest porażająca.
      Trzymajcie sie ciepło, zwiedzajcie i zadowoleni wracajcie, żeby zrobić awanturę dentystce ;)

      Usuń
  21. Nie wiem dlaczego, ale strach mnie przeszył podczas czytania:))) Plastycznie to ujęłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że plastycznie ujęłam, bo nikt się nie nudził może - podczas czytania ;)
      A ja musiałam temu strachu ;) spojrzeć prosto w oczy ;))

      Usuń

Bardzo miło mi, jeśli zostawiasz komentarz :) Każdy czytam i na każdy staram się odpowiedzieć.