czwartek, 29 sierpnia 2013

Elektryczne fantazje i Adriatyk

Poprzedni post podróżniczy zakończyłam radosną informacją, że dojechaliśmy na
miejsce :) 
Rozlokowaliśmy się w pokojach, zjedliśmy późną kolację i rozpoczęliśmy odpoczynek ;) 
Na początek wrzucę może mapę z zaznaczonymi miejscami, które odwiedziliśmy. Legenda - pod mapką. Nie mam doświadczeń z wypasionymi programami graficznymi, ale jakoś udało się mi za pomocą Painta zrobić, co trzeba.


Mam nadzieję, że coś widać, wycięłam ten fragment z większej mapy.

Legenda:
  • niebieska kropka - tu nocowaliśmy
  • czerwone kropki - te miejsca zwiedzaliśmy
  • kropka przy napisie "Dubrownik" - tędy wjeżdżaliśmy i wyjeżdżaliśmy do i z Czarnogóry
  • znak zapytania - nad tym jeziorem byliśmy, ale nie wiem dokładnie, w którym miejscu, zostało ono tak mniej więcej oznaczone zatem
  • napis "prom" - dzięki niemu droga na południe staje się dużo krótsza, działa podobnie jak w Świnoujściu, z tą różnicą, że jest płatny i więcej jednostek jest do dyspozycji. Gdyby nie ta przeprawa promowa, musielibyśmy  dołożyć jeszcze jakieś 100 kilometrów, jadą widoczną drogą na północ. Jest, oczywiście droga wokół Zatoki Kotorskiej, ale dla autobusów niedostępna.
 Kilka dni mogliśmy sobie poplażować, powygrzewać się na słońcu i oczywiście zażyć kąpieli w ciepłym i słonym Adriatyku. Odpuściliśmy sobie z mężem plażę miejską, widoczną z naszych okien, kawałek dalej znaleźliśmy niewielką zatoczkę, malownicze schody, urwiska i ciekawą roślinność.

Dwa dni temu wrzuciłam zdjęcie przedstawiające widok z balkonu na góry i kierunek północny. Teraz przyszedł moment na drugi widok, czyli kierunek zachodni i Adriatyk.
Uwaga, wrzucam:


Robi wrażenie, prawda? Te parasole w dali, to oczywiście główna plaża.

A tutaj to coś nazwałam : "Spełnione najdziksze fantazje elektryka", albo "Koszmarny sen elektryka"


Ta asfaltowa droga spełniała rolę zarówno deptaka jak i jezdni, ale jakoś nikt nie doznał urazu podczas korzystania z niej. Jest jednokierunkowa z racji swej wąskości i zakręcenia, czyli patrząc na zdjęcie,

samochody jadą od plaży niejako. Nasz autobus musiał wjeżdżać pod prąd, ponieważ nie zmieściłby się w jednym miejscu. To była cała logistyka, żeby wjechać przed pensjonat.
Polegało to na tym, że jeden z kierowców szedł ten kawałek, aby powiadomić, że jesteśmy. Jeden z pracowników wyjeżdżał swoim samochodem przed pensjonat, tarasował nim drogę, drugi kierowca dostawał cynk, że może jechać. Trwało to wszystko może 2-3 minuty i też nikt nie zginął, ani nie został poturbowany ;)

Wystarczy tej prozy życia. Teraz zachwycamy się pięknymi, turkusowymi wodami
Adriatyku :)


Pięknymi górami, domami przycupniętymi na skałach, skałami i oczywiście pięknymi, turkusowymi wodami Adriatyku ;)


Skałami:


I wzburzonymi wodami Adriatyku. Takim widziałam go po raz pierwszy.


Wyglądało to dość groźnie,


szczególnie, że nad ranem, w tym dniu, uformowała się piękna burza z ulewnym deszczem. Zmiana frontu spowodowała rozkołysanie się morza, które w sierpniu jest normalnym zjawiskiem ( doczytałam to przed wyjazdem i faktycznie - sprawdziło się). 
Po dwóch dniach wody znów były spokojne niczym jezioro.
Opadów w tej okolicy nie było od maja, co jednak nie przeszkadza roślinom bujnie się rozwijać, bo w powietrzu jest jednak sporo wilgoci.

I na tym dziś zakończę. Będą jeszcze posty o zwiedzaniu, roślinności i powrocie ;)

Ponownie gratuluję dobrnięcia do końca postu :)

13 komentarzy:

  1. Phi, taki krotki post! Spodziewalam sie znacznie dluzszego i wiekszej ilosci tych fascynujacych zdjec, wiec czuje niejako niedosyt.
    Ta miejska plaza to nie dla mnie, nie znosze tloku i ludzkiej cizby, wiec tez pewnie szukalabym dzikich plaz i samotnosci.
    Dobrze, ze przywital Was lekki sztorm, inaczej byloby nudno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panterko, będzie dłuższy jak rozpiszę się o wycieczkach i powrzucam zdjęcia starych murów ;)
      Sztorm był fajny, bo fale pięknie rozbijały się o skały.

      Usuń
  2. Post wcale nie za długi! Zdjęcia turkusu cudne - uwielbiam takie kolory wody!Dawaj wiecej zdjęc roslinnosci i morza. Tego nigdy za wiele!
    Sen elektryka - brr! Cóz wszystko ma widocznei swoją ciemniejszą stronę. To samo było w Australii. fasady piekne a od tyłu walące sie podwórka. Ale w dali ten Adriatyk rekompensował Wam chyba wszystko? Dobrze, ze znaleźliscie dzikszą plażę.Fale świetne. I kolory bardziej nasycone niż nad Bałtykiem.
    Pewnie powietrze też inaczej pachnie tam, niz u nas. Do czego bys ten zapach porównała?
    A co tam dobrego zjadłaś? Pytam, jako niepoprawny łakomczuch i zawsze ciekaw nowych wrażeń smakowych żarłok, którego by chyba nawet problemy gastryczne nie zraziły do próbowania tamtejszych specjałów!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, balkon był bardzo duży, więc nie byliśmy skazani na ten jeden tylko widok.
      Tam, żaby nie płacić podatków, nie zadasza się domów, tylko zalewa betonem dach i sterczą z niego druty. I też - z doły ładny dom, ale gdy się człowiek dokładniej przypatrzył, to widać było niedoróbki i śmieci.
      Pierwszy raz w życiu jadłam figi, takie surowe. Smakowały mi :), podobnie jak arbuzy, które niedaleko sobie na polach dojrzewały. A z konkretów, to skusiłam się na owoce morza w risotto - na kolana mnie to nie powaliło, ale dość chętnie zjadłam.
      Co do zapachów - różne były. Spaliny na głównej drodze ;) , ale wśród domów i ogródków pachniało jakby lawendą, której nie było i mieszaniną kwiatów, chwastów, wszechobecnego rozmarynu.
      Nad morzem też dziwnie pachniało, trudno mi ten zapach określić, bo był zupełnie inny od mi znanych.
      Jak sobie więcej przypomnę, to napiszę :)

      Usuń
    2. Bo z własnego doświadczenia wiem, że zapachy i smaki to coś, co pamieta sie najdłuzej. Są dla mnie wazne, bo nawet po latach są one najlepszym kluczem do wspomnień.A więc Czarnogóra figowo-rozmarynowa na początek. A w tle duzo róznosci niezidentyfikowanych, specyficznych dla tamtego terenu - morze, zapewne krewetki, palona guma i duzo innych objawów tamtejszego, jakże innego zycia. Teraz i mnie tamte tereny będą kojarzyc się z takimi smakami i zapachami.A więc chociaż na wycieczce tam z Tobą nie byłam, to jakbym była!:-))

      Usuń
    3. Gdybyś pojechała, Olu, to pewnie na coś innego zwróciłabyś uwagę :) dla nas właśnie figi i rozmaryn, które ot tak sobie rosną, przy każdym niemalże domu.
      Rozwinę ten temat, bo zaczęły mi się po Twoim poście przypominać jeszcze inne odczucia, głównie zapachowe ;)

      Usuń
  3. No ja tez o kuchnie chciałam spytać i napoje;))) A mapka bardzo profesjonalna;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba następny post napiszę na ten temat: smaki i zapachy Czarnogóry :)
      :))

      Usuń
  4. Ten widok z zachodniego kierunku mnie powalił, szczególnie pierwszy plan ;)
    Wcale się nie dziwię, że szukaliście spokojniejszej plaży :)
    Lazur wody...bajka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) ale, o dziwo, prądu nigdy nie brakło, a szło go sporo, jak dużo ludzi choćby klimatyzatory włączało.
      I mogliśmy obserwować ludzi, którzy skoro świt, czyli po 7 rano mykali na plażę, żeby sobie miejsce zająć :))

      Usuń
  5. Jejku, jaki tłum! Szok! Wspaniałe lazurowe morze. Uwielbiam. Czema na smaki bo ja też łasuch jestem. :)
    (może dawałabyś trochę większe zdjęcia?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, mogą być większe, nie ma problemu :)

      Tłumy były naprawdę dzikie i nieprzebrane, aż przerażające. I kopcące papierochy.

      Usuń
  6. Lidia to miałaś dużo szczęścia , że prądu nie brakło. My trafiliśmy akurat w piekielne upały, i był taki dzień że w południe brakło prądu = brak klimatyzacji i wody , a wieczorem wszystko pozamykane i ciemno , z powodu braku prądu. A tak oglądając fotki, to przypadkiem nie stacjonowałaś w hotelu Ponta ? Bo takie znajome widoki ???

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo miło mi, jeśli zostawiasz komentarz :) Każdy czytam i na każdy staram się odpowiedzieć.

To ja się pożegnam

Coraz mniej mnie na blogach od jakiegoś czasu. Nie mam ani pomysłów, ani sił i chęci do pisania nowych postów. W dodatku przyplątały się ...