piątek, 28 marca 2014

Zaginione dni

Ze zdziwieniem zauważyłam wczoraj, że ostatni mój wpis popełniłam w poniedziałek, a to już czwartek się zrobił. Gdyby ktoś mi się spytał, co robiłam przez te dni, nie umiałabym precyzyjnie odpowiedzieć, zakreślić jedynie jakieś ogólne ramy i to wszystko.
Okazało się, że za wcześnie mieliśmy nadzieję na wyjście męża przed weekendem. We wtorek zaczęła mu z rany, spod drenu lecieć krew, w ilościach niepokojących - nas przynajmniej. Nie będę się rozpisywać ze szczegółami, co i jak. Wydaje się, że od wczorajszego popołudnia sytuacja się wyciszyła. Po USG lekarze nabrali pewności, że to nie z brzucha, ze środka, tylko pod powierzchnią się coś tam stało, czyli z miejsca cięcia.
Przyczyna jest nieznana, ale mam swoją teorię, w którą nikt nie musi wierzyć, u chłopa mego jednak się sprawdziła. Mąż operowany był w poniedziałek, zaraz po niedzielnej pełni. Niektórzy twierdzą, że w czasie pełni nie powinno robić się zabiegów operacyjnych, czy też usuwać zębów, bo rany mogą słabiej się goić. Poza tym, trafiłam kiedyś na artykuł, w którym astrolog opisywał wpływ Księżyca na sprawy zdrowia i medycyny. Nie sprawdzałam, w jakim znaku był ów Księżyc w poniedziałek, bo nie chciałam się nakręcać. Zrobiłam to dopiero przedwczoraj. I cóż? Waga, która odpowiedzialna jest za brzuch, talię, pośladki itp.
Czyli nie był to zbyt dobry dzień na tego typu zabieg, czy operację.
Oczywiście racjonaliści wyśmieją to wszystko, kwalifikując informacje owe jak zabobon i ciemnotę, ale tak chyba do końca nie jest. Mało mnie zresztą ich zdanie interesuje. W ogóle mnie nie interesuje.

Może i leki przeciwzakrzepowe rozrzedziły krew zbyt mocno i poszło w drugą stronę, bo mu teraz  zmniejszyli dawkę - tak mi wczoraj ordynator mówił.
Miejmy nadzieję, że w końcu uporamy się z tym całym bałaganem. Muszę pomyśleć o jakiejś kuracji antystresowej po wszystkim.

Żeby do końca nie było tak smutno, to kilka zdjęć - pierwsze zrobiłam przy płocie mojego liceum, a pozostałe w okolicach i na dworcu w Poznaniu.








Miłego dnia wszystkim życzę :)

24 komentarze:

  1. Ja w to wierzę i żałuję, że do oficjalnej medycyny nie jest dołączona ta wiedza astrologiczna, tylko, że u Twojego męża Lidio to była chyba konieczna konieczność i nie można było czekać?
    Teraz już będzie wszystko dobrze, każdy dzień działa na Jego korzyść. A jaką ma opiekę w szpitalu? Dobrą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zgadza się, u niego trzeba było działać od razu, bo każdy dzień dłużej mógłby nieść spore zagrozenie dla życia nawet.
      Opiekę ma niezłą, większosć pielegniarek jest ok., lekarze też się starają, narzekać nie mozemy.

      Usuń
  2. tak to właśnie jest... żeby za łatwo nie było.... echhhh
    zdrówka więc życzę i jeśli działają jakkolwiek ciepłe myśli wysyłane w Waszą stronę to wysyłam ich ccaałłeee mmnnóóssttwwoo :)
    Buziaki wielkie :****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Działają, Emko, działają :)))
      :******

      Usuń
  3. Też w to wierzę. Ja mam kłopoty z krzepnięciem krwi i mogą mieć rację lekarze że to powierzchowne.
    Teraz już lepiej ma być. :)
    Cieple uściski i ciepłe myśli wysyłam w waszym kierunku. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też Lidio wierze w to o czym napisałaś ale w Waszym wypadku nie było na co czekać. Trzeba było natychmiast zareagować. Co do krwawienia, dobrze , że stało się to teraz a nie już w domu. Dokładniej obejrzą wszystko, USG kontrolne zrobione i będą specjaliści bardziej czujni. Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tu nie było na co czekać, więc operowali, jak tylko najszybciej można było. I tak to był dzień po pełni.
      Lepiej, że był w szpitalu, a nie w domu, powinno się już uspokoić.
      Pozdrawiam również, Izo :)

      Usuń
  5. A widzisz, Lidus, i tu jestes w mylnym bledzie! Bo ja jestem racjonalistka, ktora we wrozby nie wierzy, ale akurat we wplyw ksiezyca na grubsze i drobniejsze zjawiska - tak. Nie znam sie na tym zupelnie, ale jestem przekonana, ze cos jest na rzeczy. Bo skoro ksiezyc steruje masami wody podczas przyplywow i odplywow, to i z krwia da sobie rade.
    Madrzy ludzie powiadaja, kiedy wlody obcinac, kwiatki przesadzac, poddawac sie operacjom i takie tam. Tyle, ze w przypadku Twojego meza, to za bardzo wyboru nie bylo w kwestii terminu, zycie mu przeciez ratowali. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, nie było wyboru, trzeba było działać od razu, bez względu na pełnię i inne sprawy księżycowe.
      Taką do końca racjonalistką nie jesteś, Panterko :) ja też we wróżby nie wierzę, ale w przypływy i odpływy owszem i inne rzeczy, a prawdziwa astrologia to nie wróżby ;)

      Usuń
  6. Lidka, to na pewno drobiazg, który szybciutko się zagoi. I w sumie dobrze, że w szpitalu. Byłby Chłop w domu, miałby teraz niepotrzebny stres z powrotem do szpitala.
    Poczym Go znowuż za rynke.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczymie na pewno ;)

      Byłby stres, byłby, bo zanim człowiek przez procedury przebrnie, to moze się wykończyć, z nerwów chociażby.

      Usuń
    2. Dla relaksu wpadnij pokibicować do Kurnika! Dzisiaj licytujemy!

      Usuń
    3. O, dobrze, że mi przypomniałaś, Hanuś :) Wpadnę na pewno :)

      Usuń
  7. Ma słuszność Panterka. "Branie" ryb też regulowane jest wpływem księżyca. To całkiem "racjonalna" wiedza, tyle, że może nie do końca sklasyfikowana. Ale doświadczenie się w tym przypadku sprawdza.
    Rany pooperacyjne czasem goją się opornie. Może to reakcja na jakąś niewielką infekcję. Moja siostra po tego typu operacji miała podobnie. Będzie dobrze. To na pewno ostatnia komplikacja na drodze do całkowitego wyzdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekarze nie wiedzą, skad to się wzięło, ot po prostu, tak bywa.

      Z tymi rybami to fakt, prawdziwi wędkarze wiedzą, kiedy iść z nadzieją na dobry połów :)

      Usuń
  8. Ale piekna wiosenka juz do Was zawitala :) Lubie podptrywac jak przyroda budzi sie do zycia.
    Cos w tej pelni ksiezyca jest, podobnie jak w wielu madrosciach ludowych...

    Mysle, ze to juz beda ostatnie dni pobytu szpitalnego Twojego Malzonka, niedlugo wroci do domku i bedziecie juz razem.
    Cieplutkie pozdrowienia dla Ciebie i Twojego meza :)

    P.S. Wiosenna aura sprzyja dworcowi w Poznaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już coraz pełniejsza ta wiosna i powoli zieleni się, bieli, żółci .... W Poznaniu te krzaczory trochę ocieplają betonowy wizerunek dworca. Nic na to nie poradzę, ale nie podoba mi się ten nowy budynek. Nic a nic.

      Też mam nadzieję, że powoli będzie zbliżał się ku domowi. Chociaż nie ma co za dużo liczyć i przewidywać.
      Dziękuję za pozdrowienia, odwzajemniam serdecznie :))

      Usuń
  9. Przesądy nieraz mają rację:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Warto je weryfikować i sprawdzać.

      Usuń
  10. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby coś było z tym księżycem. Niby nie wierzę w zabobony, ale włosów też nie farbuję, jak mam okres a księżyc czasem spać nie pozwala, kiedy jest w pełni.
    Widziałam w TV program o podobnym przypadku ( takim krwawieniu po zabiegu) i rzeczywiście problem został szybko opanowany, było to nawet wytłumaczone dlaczego tak się stało, ale szczegółów nie pamiętam, dość, że była to również rana na brzuchu. Mąż musi wyjść szybciutko ze szpitala, bo trzeba koniecznie zobaczyć tą śliczną wiosnę ze zdjęć. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie też Księżyc się do tego przyczynił, odpływy, przypływy ..... z tym spaniem coś jest na rzeczy, ja też czasem nie mogę zasnąć, a niektórym sąsiadom odpier........... nicza na maksa.

      Codziennie przechodzę obok magnolii, która powoli sposobi się do kwitnienia, wyjdzie ze szpitala, to się zdziwi, jak wegetacja poszła do przodu ;)
      :***

      Usuń
  11. No ja tam nie wierzę w to co napisałaś:) Niech Twój mąż wraca do zdrowia i do domu:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że już wraca, z małymi potknięciami, ale wraca. Do domu pewnie też już niedługo wróci.
      Pozdrawiam również :)

      Usuń

Bardzo miło mi, jeśli zostawiasz komentarz :) Każdy czytam i na każdy staram się odpowiedzieć.