piątek, 13 września 2013

Skracanie spodni, oraz moda na wrzosy, część trzecia i być może przedostatnia ;)

Witam w "pechowym" dniu :)

Dla mnie trzynastka nie jest pechowa, to znaczy, nie przykładam do tej daty ani liczby jakiejś wagi. 
Kiedyś, będąc młodym dziewczęciem. specjalnie w tym dniu poszłam na jakieś zaliczenie, które zakończyło się sukcesem, oczywiście.
O pluciu przez lewe ramię, czy zawracaniu z drogi, przy spotkaniu z czarnym kotem, nie wspominam z oczywistych względów ( bardzo lubię koty, jakby ktoś nie wiedział).
Dzisiejszy dzień był o tyle inny, że przebiegł pod znakiem spotkań towarzyskich i deszczu. 
Dwa tygodnie temu koleżanka przyniosła mi kilka par spodni do skrócenia. Niby nic wielkiego, ale znalazłam w necie fajną metodę skracania spodni dżinsowych. Można ją obejrzeć na stronie Burdy.
Ważne jest, by dół spodni nie był wystrzępiony i użytkownik, bądź użytkowniczka tejże garderoby już nie rósł/rosła.
Jako, że koleżanka i jej małżonek te warunki spełniają, to ich spodnie zostały skrócone według burdowej metody.
Mam nadzieję, że wyszło mi jak trzeba i reklamacji nie będzie ;)

Parę dni temu kupiłam wrzosy ( oraz lawendę)  i się nimi teraz chwalę :)




I lawenda, jeszcze kwitnie i pachnie 


Gdy robiłam zdjęcia, była piękna, słoneczna pogoda, a dziś - szkoda gadać.
Ciekawe, jak długo te wrzosy wytrzymają.

I jeszcze jedno zdjęcie - koteczka kupionego w Bornem. Dołączył do naszej kolekcji kotów.



Miłego i spokojnego wieczoru :)

26 komentarzy:

  1. Skracanie spodni - skąd ja to znam... Nie mam żadnych spodni, których nie musiałam wcześniej skrócić, żadnych!!!! Na kogo oni to szyją???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To masz większą wprawę niż ja :)
      A szyją na ludzi z tabel, które pochodzą z lat 50-tych, albo wedle chińskich standardów. Chociaż ja nie mam problemów z długościami spodni, czy rękawów, bom pod tym względem typowa 1,68 ;)

      Usuń
    2. Tzw. normalne dlugosci sa dla mnie za krotkie, a te dlugie dlugosci sa za dlugie. Kupuje wiec te drugie i skracam, a jak mi sie nie chce, zanosze do skracania.
      Najgorsze jest to, ze mam duza roznice miedzy talia i biodrami, wiec gdy pasuje na dole, w talii mam luzy, a jesli pasuje w talii, d**a nie wchodzi.
      Nie wiem, jakie sa te rozmiary, ale na pewno nie dla "klepsydry".

      Wrzosy fajne, ale u mnie nadal kroluja na balkonie pelargonie, wiec sie wstrzymuje z kupnem.

      Usuń
    3. Pelargonie miałam, ale mi zamarzły, kiedy to nieoczekiwanie przyszły mrozy. I już ich nie mam, zasiliły kompostownik.

      Na "klepsydrę" na pewno nie, niestety. Ostatnio nie lubię kupować ciuchów, bo mam wrażenie, że dobrze to one wyglądają tylko na manekinach.

      Usuń
  2. Kicia spokojna widać:)dziś zachwycam się Twoją lawendą w ubiegłym roku miałam różne odmiany, ale france nie chciały mi kwitnąć.
    To już jesteś krawcową jak się patrzy :)
    Robimy coś Lidka jutro na blogownicach? może masz pomysł na temat ? mam nadzieję że focha na mnie nie masz :)
    Buziaki ślę :)
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czemu miałabym mieć focha, no co Ty :))
      Możemy jutro się zlecieć, nie widzę przeciwwskazań, ale pomysłu na temat nie mam :(

      Całą półkę takich spokojnych kiciusiów mam :))
      A z moją lawendą się okaże. Bo faktycznie , też ciężko się chowają. Miałam już ich kilka i też poschły.

      Usuń
  3. i tobie miłego wieczoru po tak pracowitym dniu :)
    Lawenda i wrzosy po prostu cudne... lawenda aż mi zapachniała!
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) W sumie był pracowity, bo spotkania towarzyskie też wymagają pewnego zaangażowania. Choćby trzeba chatę odgruzować ;)

      Usuń
  4. Ja skracam spodnie do skutku. Czyli sukcesywnie jedną nogawkę dopasowuję do drugiej tak długo, aż ze spodni robią się rybaczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre :)) Tak nie mogłam, bo koleżanka chybaby zawału dostała :))

      Usuń
    2. Na pewno. Mój mąż prawie dostał:-))))))).

      Usuń
    3. Wcale się chłopakowi nie dziwię ;) Liczy, że sobie w długich portkach pochodzi, a tu kicha, ma krótkie :))

      Usuń
  5. Proponowanego sposobu nie znałam. Wygląda na świetny pomysł. Problem może jednak stanowić grubość (dżinsowego) materiału. Ja zawsze łamię na nim igły. Tak czy owak spróbuję, dzięki:-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też łamałam, ale teraz do takiego szycia zmieniam igłę na grubszą, chyba to 110 i daje radę w najgrubszych miejscach. I reguluję nacisk stoki, to znaczy zmniejszam go i wtedy nie trzeba na siłę wpychać tej części na złączach.
      A maszynę mam starą, bez wielkich bajerów.

      Usuń
    2. Aż 110, nie myślałam. Dzięki:-).

      Usuń
    3. Wbrew pozorom ona nie jest aż taka gruba, w porównaniu z 90 np., zresztą sama zobaczysz.
      Albo igła do skór - jak radzi Beata poniżej.

      Usuń
  6. Lidko, krawcowa z Ciebie pełną gębą ;)))))
    Do szycia dżinsu, polecam igły do szycia skór :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Beatko za radę :) Igły do skór nie mam, ale faktycznie, do grubych dżinsów - jak najbardziej.
      Tak, nawet koleżanka zapłaciła mi za tę pracę, mimo, że nie chciałam od niej żadnej kasy.
      Jeszcze nie wydałam tych pieniędzy, moze zainwestować w coś "krawieckiego"? Na dobry początek ;)

      Usuń
  7. Dzięki modzie (oby trwała!) na spodnie rurki, nie zawracam sobie głowy skracaniem - podwijam pod spód i szlus. Takie wąskie się trzymajo. Mam jak Kretowata - wszystko muszę skracać, a rybaczki są dla mnie jak spodnie "normalnej" długości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może od razu rybaczki kupuj? ;)
      Te wąskie można tak załatwić, chociaż moja koleżanka też takie miała, podwinęła je, a one jej zlatywały w tyłka, więc i tak je przydeptywała :)) Trzeba było skrócić i wyciągnąć trochę gumki z paska, żeby więcej nie spadały.

      Usuń
  8. Chyba jestem typowa, bo raczej udaje mi się portki kupić bez potrzeby skracania. Rybaczek nie noszę, jakoś nie czuję się w nich dobrze, mam za dużą pupę a łydki za szczupłe. Wyglądam jak na szczudłach. Metoda Hany w razie co jest dobra, rurki mozna zawinąć i po kłopocie. Lawendę jak możesz to wysadź do gruntu u mnie na Mazurach przezimowała i ładnie się rozrosła. Ułamałam też lawendowe, zdrewniałe gałązki i wetknęłam w ziemię, wszystkie się ukorzeniły i w tym roku juz były malutkie krzaczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To lawenda rośnie Tobie jak chwast ;) Nie mam za bardzo działki, czy ogródka, ale moze u rodziców coś zakombinuję. Jakiś kawałek placu może mi udostępnią ;) i te zdrewniałe patyczki posadzę.
      Rybaczki czasem noszę, ale bez jakiegoś szału ;) Nie lubię ostatnio kupować ciuchów.

      Usuń
    2. tYLKO NIE WIEM, CZY TERAZ TO NIE ZA PÓŹNO, ZARAZ BĘDZIE ZIMNO I CHYBA SIĘ NIE UKORZENI. nAJWYŻEJ NA DRUGI ROK SPRÓBUJ.

      Usuń
    3. W sumie tak może być. Zostawię to sobie na wiosnę, a tę w doniczce przesadzę do większej i zabiorę do domu, jak się mocno oziębi. Może przeżyje.

      Usuń
  9. Pięknie pokazałaś i wrzosy i lawendę a kociak uroczy !

    OdpowiedzUsuń

Bardzo miło mi, jeśli zostawiasz komentarz :) Każdy czytam i na każdy staram się odpowiedzieć.