niedziela, 15 września 2013

Zbieracze

Witajcie :)

Wrzesień to taki miesiąc, który sprawia, że w wielu, nawet w najbardziej zatwardziałych mieszczuchach budzi się jakiś pierwotny zew, zmuszający do podniesienia czterech liter 
z fotela i udania się do lasu.
Dziwne to, prawda? Ta zepchnięta do podświadomości u wielu, dzika natura, odzywa się właśnie jesienią.

Z moim ślubnym posłuchaliśmy tego głosu i wczoraj udaliśmy się do lasu, celem eksploracji pod kątem grzybów - jadalnych dla nas, rzecz jasna :)
Krótko mówiąc, szału nie było. Pogoda byle jaka, przekropna i grzybów mało, niestety. Zebraliśmy tyle, że wystarczyło na przyzwoity sos do obiadu na jutro.
Gdybyśmy wyjechali dużo wcześniej, może znaleźlibyśmy więcej tego dobra, a tak, inni nas ubiegli.

Żeby to sobie choć trochę zrekompensować, po południu podjechaliśmy w pewne miejsce po owoce czeremchy. Rośnie tam jej mnóstwo i dość szybko uzbieraliśmy potrzebną nam ilość. A robimy z niej nalewkę. Zeszłoroczna wyszła nam bardzo dobrze i w tym roku nastawiona jest świeża.
Miejsce, w którym rosną czeremchy, upodobały sobie liczne muchomorki.  Nikt ich tam nie niepokoi, nie niszczy, bo miejsce uczęszczane jest przez zbieraczy czeremchy i parki, które nie mają swojego kąta, albo lubią seksić się w okolicznościach natury ;) Świadczą o tym opakowania firmy Unimil :))
Dobrze, że pamiętają o antykoncepcji, mogliby jeszcze tylko śmieci zabierać ze sobą.

I dwa "muchomorkowate" zdjęcia:



Dzisiaj natomiast też wizyta w lesie, ale z kijkami. Ruch, jak w mieście, "grzybiarzy" mnóstwo, drogi porozjeżdżane samochodami i motorami, bo niektórzy najchętniej zbieraliby grzyby z okien samochodu. 
Można poczynić ciekawe obserwacje, niczym nad morzem w lecie ;)
Grzybów, oczywiście nie ma zbyt wielu po takim weekendowym nalocie na las. Trzeba poczekać kilka dni i może, w tygodniu coś więcej się znajdzie.

Miłego wieczoru :)

26 komentarzy:

  1. Bo po grzyby, to najlepiej na targ ;)Ja mam taką metodę, bo niestety nie umiem zbierać grzybów....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ostateczności można i na targ :) Tylko, że ja wolę te własnoręcznie zebrane. Ale jak nie ma ich w lesie, to i na targu też się ich nie uświadczy.
      Bądźmy jednakże dobrej myśli :)

      Usuń
  2. U nas też brak grzybków, lasy świecą pustkami ... mam na myśli grzyby bo ludzi to też pełno. I nie ma różnicy jaki to dzień tygodnia. Może teraz coś po tych deszczach urośnie. Bo i ostatnie noce cieplejsze były. A oboje z mężem bardzo lubimy zbierać "dary lasu".
    Metoda podkładania spodni bardzo pomysłowa, ale pracochłonna,i nie widać różnicy ... tzn, że coś było przy nic grzebane :)
    Od kilku lat już wrzosów nie kupuję boi tak mi usychają.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję, że nocki w miarę ciepłe, w lesie mokro, to coś więcej urośnie. A dzisiaj widziałam ludzi z koszami jak na ziemniaki :)) Łudzili się, biedacy ;)

      Co do spodni, to właśnie dlatego się mi spodobała ta metoda. Ciut więcej pracy przy niej jest, ale efekty fajne :)
      Pozdrawiam również :)

      Usuń
  3. To mnie zaskoczyłaś, owoce czeremchy są jadalne?? Myślałam, że trujące!!! U mnie rośnie jej dużo. Ja mam nalewkę z jagód leśnych, borówek, moreli i zielonych orzechów na miodzie.A co myślisz o owocach czarnego bzu, byłaby dobra?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano są jadalne :) W smaku, na surowo nie są jakieś rewelacyjne, więc lepsze są nalewki, soki. Jem, piję i żyję ;)
      Nalewki z czarnego bzu nie robiłam, ale może być dobra, lekko cierpka, tak myślę.

      Usuń
  4. a ja się niestety nie znam na grzybach :( Chodze więc do lasu jedynie rekreacyjnie , co uwielbiam. Piękny jest las jesienią!
    Pozdrawiam serdecznie i życzę sił na nowy tydzień :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz się nauczyć zbierać te podstawowe gatunki :) Też nie znam się jakoś rewelacyjnie na grzybach, zbieram tylko te gąbczaste, a z blaszkowych znam kurki i rydze.
      Las jest piękny i wyciszający :)

      Pozdrawiam również i Tobie też życzę spokojnego i dobrego tygodnia :)

      Usuń
  5. Zaniechalismy w ten weekend wycieczek, bo obydwoje jestesmy jeszcze kiepscy zdrowotnie. Zreszta sporo jest do roboty, bo w czwartek wybieram sie do Polski.
    Dobrze, ze tu malo kto zbiera grzyby, a jesli juz, to Polacy. Caly las do naszej dyspozycji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo słusznie, Panterko :) Kawałek drogi przed Wami, więc musicie mieć siły i zdrowie, żeby do czwartku wydobrzeć.
      Pamiętam Twojego posta o grzybobraniu i normalnie mnie zazdrość zżerała o te piękne okazy ;) żartuję, oczywiście :)

      Usuń
    2. Tym razem jade calkiem sama, chce ten czas spedzic tylko z rodzicami i odpoczas od meza. Jade sobie autobusem.

      Usuń
    3. A, to brzmi inaczej, jak autobusem. Luzik. Kierowcy jadą, a Ty sobie widoczki za oknem oglądasz ;)

      Usuń
  6. Przykre jest to co piszesz, Lidio o lesie rozjeżdżonym przez "grzybiarzy". Uwielbiam zbierać grzyby i liczę na przyszły weekend. Oby był jako taki.

    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, przy każdej ścieżce musiałaby stać jakaś straż leśna i uświadamiać tych, którzy zachowują się jak banda prymitywów. I mandaty, wysokie. Bo na niektórych tylko to działa.
      Może uda się Wam w przyszłym tygodniu pojechać na grzyby i trochę odetchnąć leśnym powietrzem :)

      Usuń
  7. Też się zdziwiłam, że owoce czeremchy są jadalne, byłam przekonana, że nie! Mam w ogrodzie czeremchę sporą i za płotem dwie, muszę pomyśleć na przyszły rok.
    U nas ponoć jest dużo opieniek i rydzów.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia, jak wyglądają opieńki .... chociaż pamiętam bajkę "Grzyby", jak opieńki nie chciały iść na wojnę z muchami, bo "opieniek jest maleńki" ;)
      Teraz jest dobry moment na zrywanie czeremchy i robienie z niej przetworów :)

      Usuń
  8. Na grzyby kiedyś chodziłam z ochotą, lecz kiedyś trujaka wziełam za jadalnego, szczęście przyszedł znajomy i w porę go wyrzucił, potem kupiłam atlas grzybów, ale mi ochota na nie przeszła, kupuję jedynie kurki i boczniaki, oraz pieczarki:)
    Nie znam się i nie ryzykuję, wiosną w lesie spotkałam żmiję, już mi to obmierzło,wiecznie na coś uważać :)
    Buziaki ślę :)
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale Ci się nie dziwię, po takiej traumie.
      Na żmije trzeba uważać, u nas tak nie ma, ale w Bornym to i owszem. I to jakieś fińskie, ponoć to są. Czarne i dość spore.
      :*

      Usuń
  9. a u nas spokój w lesie! nie ma tłumów. Uwielbiam muchomory, mają swój urok:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam Twoje zbiory :) A jak jeszcze ze spokojem zebrane, to fajnie.

      Usuń
  10. A umnie lasy pryskane buuuuuuuuu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straszne to, co piszesz. A gdzie są te Twoje lasy i dlaczego je pryskają?

      Usuń
  11. Pocieszajace jest to, ze dopiero rozpoczyna sie sezon grzybowy wiec jeszcze z pelnymi koszami grzybow do domy zawitacie.
    W tym roku my rowniez nalewki robimy, mniam, mniam Sliwkowa, wisniowa, bedzie czym rozgrzac stare kosci w okresie zimowym:)

    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczyma wyobraźni zobaczyłam te kosze i fajny to widok :)))
      Trzeba samemu robić nalewki, są moim zdaniem lepsze niż te kupne. Pyszne na rozgrzewkę :))

      Pozdrawiam również :)

      Usuń

Bardzo miło mi, jeśli zostawiasz komentarz :) Każdy czytam i na każdy staram się odpowiedzieć.

To ja się pożegnam

Coraz mniej mnie na blogach od jakiegoś czasu. Nie mam ani pomysłów, ani sił i chęci do pisania nowych postów. W dodatku przyplątały się ...